Dzieci dziś siedzą tylko przed komputerami? Mam inne spostrzeżenia!

Zaniepokojonych tym, że dzieci dziś siedzą tylko w komputerach, uspokajamy. Czytelniczka opisuje w co bawią się dzieciaki na jej podwórku. Zabawy, które wydawało się, że zniknęły, mają się dobrze. Jeszcze Polska nie zginęła!

Choć niezalogowana, czytam was regularnie. Również wpisy dotyczące przeprawy bojowej, jaką (zdaje się) jest w dzisiejszych czasach posiadanie dzieci. Sama takowych nie mam, więc tym bardziej wszelkie tego typu artykuły są dla mnie interesujące. I ja właśnie o tym chciałam. O dzieciach, które podobno teraz tylko przed komputerami siedzą (względnie ze smartfonami) i nic ich nie obchodzi. Nic bardziej mylnego moi drodzy!

Ostatnio uważniej przyjrzałam się dzieciakom bawiącym się na moim podwórku i zdziwiłam się.

Mieszkam w bloku, niezbyt dużym, ale umiejscowionym w samym centrum blokowiska. Zaraz przy wejściu do mojej klatki znajduje się plac zabaw, są ławeczki, trawa, trzepak. Zaaferowana raczej swoimi codziennymi sprawami, rzadko tak naprawdę zwracam uwagę na to, czym zajmują się najmłodsi mieszkańcy mojego osiedla. Jednak ostatnio (może to ładna pogoda) wyjątkowo spojrzałam w stronę dużej gromadki skupionej przy ławce (a że zachowywali się głośno - łatwo było ich zauważyć). I cóż ukazało się mym oczom?

W dłoniach dzieciaków wcale nie tkwiły smartfony tylko kolorowe karteczki, którymi zawzięcie handlowali!

Na osiedlowej ławeczce, w środku blokowiska, latem 2015 roku, w czasach kiedy mamy zatrzęsienie elektroniki, komputery, smartfony, tablety, konsole, etc. kwitł handel wymienny, bowiem dzieci wymieniały się tzw. "karteczkami" - kolorowymi kartkami z postaciami z bajek, które następnie wpinały do swych równie kolorowych segregatorów.

Atmosfera była ewidentnie "bazarowa", dzieciaki targowały się ostro. Wirtualna łezka zakręciła mi się w oku, bo przypomniała mi się moja prywatna kolekcja karteczek, której dumą były karteczki z pewną myszką. Później na osiedlu zauważyłam, że na chodnikach kredą narysowane są strzałki - dzieciaki bawiły się w podchody.

Są dzieciaki pochłonięte przez nowoczesną technologię, ale z pewnością nie są większością.

Wiecie, co sobie pomyślałam? Że jak zwykle uogólniamy, jak zwykle widzimy tylko to, co najgorsze. Powielamy to, co gdzieś przeczytamy lub zobaczymy i nie weryfikujemy. Oczywiście, są dzieci, które na dwór wychodzić nie chcą, a interesuje je tylko nowa gra (sama znam takie przypadki). Ale na szczęście - nie jest tak źle, jak się nam wydaje, a tym bardziej nie jest tak źle, jak donoszą szeroko pojmowane media. Pozdrawiam wszystkie mamy i wszystkie dzieciaki.

Marta

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem.  Tym razem jest to książka "Nie tacy oni straszni"  Federiki Bosco. Życzymy miłej lektury.]

Foch poleca!Foch poleca!

Więcej o: