"Pozwólcie dzieciom się wypłakać!" Cóż złego jest w tym, że wyrażają emocje?

Nasza Czytelniczka prosi o to, aby dać jej synkowi spokój. Święty. Zwłaszcza gdy coś go wyprowadzi z równowagi i płacze. Dlaczego? "Przez hamowanie emocji mamy cyborgi, które nie potrafią zrozumieć własnych uczuć!" Też lubicie dać gromko znak swojemu niezadowoleniu?

Wczoraj na chodniku stał CZŁOWIEK i płakał. Płakał około 5 minut. W ciągu tych 5 minut:  pierwsza kobieta go wyśmiała, druga kobieta go nastraszyła, trzecia oznajmiła, że tak nie wypada, czwarta chciała go przekupić. Ten CZŁOWIEK, to mój trzyletni syn, który miał gorszy dzień i płakał, bo chciał dalej jechać autobusem. Pierwsza kobieta powiedziała mu, że jest "beksą lalą", druga nastraszyła, że go zabierze jak nie przestanie płakać, kolejna powiedziała, że chłopaki nie płaczą i żeby on też nie płakał, a czwarta chciała mu dać gruszkę, byleby przestał płakać. Ja go tylko przytulałam i przy każdej "życzliwej" pani oznajmiałam Kubie, żeby płakał jeżeli ma taką potrzebę.

Dlaczego płaczące dziecko jest natychmiast i automatycznie uciszane przez otoczenie?

Zastanawiam się tylko dlaczego te kobiety to mówiły? Gdyby naprawdę stał tam dorosły człowiek i płakał to zapewne nikt nie zwróciłby mu uwagi, co najwyżej zapytał, czy można jakoś pomóc, w myślach zastanawiał się co też takiego musiało się zdarzyć, że ten człowiek płacze. Ale jak płacze dziecko to każdy poczuwa się do jakiejś dziwnej odpowiedzialności, żeby je uciszyć, dlaczego?

Bo jego powody nie są wystarczającym powodem do płaczu? (a kim jesteśmy by oceniać jaki powód jest dobry?)

Bo denerwuje nas płacz dziecka? (życie, mnie denerwują nieumyte pachy w autobusie, a nie zwracam ludziom uwagi, żeby się myli)

Bo dziecko nie może być nieszczęśliwe? (oczywiście, że może, jak każdy człowiek może mieć gorsze chwile)

Przez takie nietrafione komentarze dziecko przestaje mieć pewność, że jego emocje są ważne i właściwe.

Ciekawe, czy te panie (i inne panie i panowie, których spotkałam na swojej drodze) wiedzą co się może zdarzyć, jeżeli tak mówią dziecku? O Kubę się nie martwię, ma na szczęście mądrych rodziców i sporadyczne uwagi dotyczące płaczu nie wpłyną na niego znacząco. Ale jeżeli ta pani jest matką, czy babcią i codziennie mówi swojemu dziecku: "nie płacz", "chłopaki nie płaczą", "dam ci cukierka jak przestaniesz płakać" (tak, słyszałam osobiście taki tekst), to czy one wiedzą jakie to niesie konsekwencje? Dzięki takim słowom dziecko przestaje wierzyć, że to co czuje jest w porządku, że jego uczucia są akceptowane, że może czuć się tak jak się czuje, bo przecież to co mówi dorosły jest świętą świętością. I przez to potem mamy cyborgi, które nie potrafią rozpoznać i nazwać swoich emocji, czy też nie czują żadnych emocji. A dlaczego? Bo mama, babcia, tatuś, dziadek, wujek czy kto tam jeszcze zabraniał płakać w obojętnie jakiej formie.

DAJCIE SIĘ DZIECIOM WYPŁAKAĆ!

A.K.

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to książka "Nie tacy oni straszni" Federiki Bosco. Życzymy miłej lektury.]

Foch poleca!Foch poleca!