"Uszanujcie wrażliwość innych na cierpienie zwierząt i przestańcie z tego kpić" [LIST]

Wszyscy, a przynajmniej większość, lubią pieski i kotki. Są jednak i tacy, dla których ważny jest także los innych zwierząt. Dlatego angażują się w różne ekologiczne akcje. Oczywiście, na tym ich zaangażowanie się nie kończy. A jedyne o co proszą, to o zrozumienie ich punktu widzenia.

Z biegiem lat, kiedy rozwijałam swoje zainteresowanie tematem, coraz mocniej uwrażliwiałam się na sprawy etycznego traktowania, dobrostanu zwierząt. W efekcie stałam się wegetarianką, wspieram różne ekologiczne inicjatywy, nabrałam sporej świadomości konsekwencji ludzkich działań wobec zwierząt. I tak, wciąż popełniam kilka błędów, jem trochę sera, mam jakieś skórzane buty - znalazłoby się kilka rzeczy, które można mi w żarliwej dyskusji zarzucić, nie udaję, że nie. Zmieniam się stopniowo.

Gdy ktoś mnie pyta, czym się zajmuję - odpowiadam, że chcę aby zwierzęta cierpiały mniej.

Ogólnie jednak można powiedzieć, że swoimi działaniami dążę do zmniejszenia sumy cierpienia zwierząt na świecie. Dla części jest to ważny temat, dla części ciekawy, dla części w ogóle to nie jest żaden temat. Nie mam z tym problemu. Jeśli ktoś pyta, staram się krótko i treściwie wyjaśnić, dlaczego ze mnie taki dziwak. Widzę, że dla niektórych moje myślenie to kompletny kosmos, odlot i zupełnie nie potrafią mnie zrozumieć. Akceptuję to. Ale czasem, mówiąc szczerze, jest mi trudno.

Zaciskam zęby, gdy ktoś mi opowiada, jak jego dziecko ujeżdża rodzinnego psa, który wyraźnie przecież to uwielbia.

Uśmiecham się, kiedy setny raz jestem pytana, jak mogę traktować z takim okrucieństwem rośliny, jedząc je. Śmieję się z uroczych żarcików z cyklu "prosiaczek to nasionko bekoniku". Zaciskam zęby, gdy ktoś mi opowiada, jak jego dziecko ujeżdża rodzinnego psa, który wyraźnie przecież to uwielbia, tak samo jak wykonywanie na nim pełnego makijażu. Nie oburzam się, gdy ktoś opowiada mi o wizycie w zoo. Dziękuję, gdy ktoś mówi mi, że przecież tutaj (w knajpie, w innym mieście/kraju) ryba jest tak pyszna, że po prostu trzeba ją zjeść.

Ale gdy mówię, co myślę o traktowaniu zwierząt - jestem ekoterrorystką.

Jednak, Boże broń, abym cokolwiek na to wszystko odpowiedziała. Żebym chociaż słowo rzekła, co się dzieje w rzeźni i może nie jest to dla mnie temat dla żartów. Żebym rzuciła kilka słów o tym, że psy to psy i traktowanie ich jak zabawek może mieć kiepskie konsekwencje. Że może warto odpuścić sobie cyrk, bo życie cyrkowych zwierząt nie należy do przyjemnych, a tak łatwo się bez tej rozrywki obejść i nie wspierać jej swoimi pieniędzmi. Ooo, wtedy jestem ekoterrorystka, wtedy epatuję kontrowersyjnymi poglądami (po cóż?!), wtedy przestaje być fajnie i wesoło.

Darujcie sobie kolejny prześmieszny komentarz o zwierzętach. I może czasem, czasem spróbujcie otworzyć się na mój światopogląd.

Żyję w świecie, w którym coś, co mnie oburza, jest powszechnie akceptowalne i normalne. Wiem, że głową muru nie przebiję i rozumiem, skąd się wziął dzisiejszy ogląd na świat w temacie. Rozumiem, ale uszanujcie i mój światopogląd i moją wrażliwość. Czasem darujcie sobie kolejny prześmieszny komentarz o zwierzętach. I może czasem spróbujcie otworzyć się na mój pogląd. Pochylcie się nad nim na sekundę zanim machniecie ręką i pokręcicie głową nad moim dziwactwem. W końcu, każdy z nas jest trochę dziwakiem, prawda?

M

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to 30-dniowy kod do Kinoplex.pl.]

Foch poleca!Foch poleca!

Więcej o: