Rozwód to dla kobiety przegrana, dla mężczyzny odzyskanie wolności [LIST]

On rozpościera skrzydła, ona otacza nimi domowe ognisko. On zaczyna spełniać swoje marzenia, ona opiekuje się dziećmi. Jak wygląda życie kobiety po rozwodzie, a jak mężczyzny? Z listu Czytelniczki wyłania się niewesoły obraz.

Jestem w trakcie rozwodu, chodzę do psychologa, czasem pomagam sobie jakimiś artykułami z netu, czasami czytam blogi, fora, czasem Focha. Jak przeżyć rozwód? Ostatnio wiedziona nadzieją trafiłam nawet na gazetkę przeznaczoną dla mężczyzn. Pomyślałam, że rozwód dla mężczyzn też jednakowo ciężka sprawa, więc porady muszą być unisex raczej, może bardziej lub mniej uniwersalne.

Rozwód dla niego to szansa!

No i wszystko bardzo mądrze i w stylu: "jest ciężko, trzeba to jakoś przeżyć itd". No, bardzo dobrze, a następnie: może być to dla ciebie szansa na otwarcie nowego rozdziału w twoim życiu. Myślę: no racja, może i być, a następnie w artykule czytam, że ktoś radzi, że jest to szansa na np. nowe hobby (windsurfing, nurkowanie), czy wyjazdy, o których zawsze marzyłeś (np. jakieś egzotyczne podróże), może na zmianę pracy z mniejszymi pieniędzmi, ale też mniej stresującą albo możesz nawet rzucić pracę i otworzyć własny interes, o którym tyle myślałeś. Możesz też założyć nową rodzinę.

Tatuś będzie się realizował, mamusia zostaje z dzieckiem.

Pomyślałam sobie, no tak, to takie to jest unisex po rozwodzie. Facet może zacząć zupełnie nowe życie, spełnić marzenia, kobieta jest z życiem, które już ma. Jest dziecko, jaka jest szansa dla niej na rozpoczęcie nowego życia? Latania po świecie? Nareszcie czerpania z życia ile się da? Tatuś będzie spełniał się w różnych nowych aktywnościach, a mamusia zostaje z dzieckiem.

Nie, nie użalam się. Po prostu brak mi sił.

Jej życie "after" wygląda zupełnie inaczej. Jakie jest? Pewnie się będzie cieszyła, że jest dziecko. Ja np. od poniedziałku do piątku przejmuję całą odpowiedzialność za życie codzienne córki, ma 3 latka, sama pracuję 8 godzin, tatuś natomiast nie ma czasu człowiekowi pomóc, choć też pracuje 8 godzin - nie więcej. Ja się nie użalam, po prostu nie jestem silna. Mam dużo wsparcia organizacyjnego ze strony mojej mamy, ale jakoś nie mam za dużo czasu, żeby zająć się swoimi marzeniem. Nie mam czasu nawet, żeby podkształcić się, żeby choć trochę czuć się pewniejsza na rynku pracy, nie mówiąc że mnie to stresuje. Natomiast tatuś nareszcie może wieść mniej stresujące życie. Taka dla niego jest to szansa. Oto moje wnioski po przeczytaniu artykułu, jak przeżyć rozwód - wersja dla mężczyzn.

A.

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to książka "Kobieta dość doskonała" Sylwii Kubryńskiej. Życzymy miłej lektury.]

Foch poleca!Foch poleca!


Więcej o: