"Roast Kuby Wojewódzkiego wywołał we mnie zażenowanie i wściekłość!" [LIST]

Miało być zabawnie i uszczypliwie. Wyszło niesmacznie, chamsko i powiało seksizmem. Czytelniczka, którą oburzyło show Kuby Wojewódzkiego, nie ukrywa, że dla niej obejrzenie tego programu było koszmarnym przeżyciem.

Anna Dereszowska i Kuba Wojewódzki TVN/X-News

Wyemitowano pierwszy odcinek nowego programu Kuby Wojewódzkiego. Roast. Z założenia "popularna na całym świecie rozrywkowa formuła oparta na zabawnych skeczach z dozą uszczypliwości". Od zaproszonych gości oczekuje się ogromnego poczucia humoru i dystansu do siebie. Po tym, co zobaczyłam w TVN-nie, poczułam tylko zażenowanie i ogromną wściekłość. Wściekłość na to, jak jedna z czołowych polskich stacji mogła dopuścić się takiego szowinizmu i braku poszanowania dla kobiety i jej seksualności.

Roast - czyli dziewięciu mężczyzn i jedna kobieta.

Wśród zaproszonych przez Wojewódzkiego gości, oprócz Piotra Kędzierskiego, Dawida Podsiadły, Abelarda Gizy i pięciu innych stand-upperów, była Ania Dereszowska. Dziewięciu mężczyzn przeciwko jednej kobiecie. W natłoku wzajemnego opluwania się niewybrednymi żartami została ona całkowicie zmiażdżona. I to nie dlatego, że jej riposty były mniej cięte, czy ją samą zjadła trema. Ośmiu z nich (wyjątek stanowi Dawid) urządziło sobie zwyczajny gwałt na jej kobiecości, życiu prywatnym i sprawach wyjątkowo intymnych. Zaraz posypią się komentarze, że przecież taki był zamysł programu, a ona sama również nie pozostała im dłużna. Tylko że w tym wszystkim nie o to chodzi.

Kobieta stała się obiektem drwin ze względu na swoje pożycie intymne i sytuację rodzinną.

Producenci programu w świadomy sposób dobrali gości w stosunku 8 mężczyzn ( + prowadzący) : 1 kobieta. Jaki był zamysł programu, sami wiecie. Jaki poziom "żartów", również. Jedna kobieta stała się obiektem drwin ze względu na swoje pożycie intymne i sytuację rodzinną. To nie jest fair. Dla mnie nie ma znaczenia, czy była to Ania Dereszowska, której zarzuca się rozbicie małżeństwa, czy to, że jej dzieci mają dwóch różnych ojców. Nikt nie miał prawa w tak ordynarny sposób potraktować w tym programie żadnej, absolutnie żadnej kobiety. Tym bardziej razi fakt, że była to jedna jedyna kobieta w programie, a to automatycznie ustawiło ją na straconej pozycji. Dostało się też partnerce Kuby, Renacie Kaczoruk.

To niesłychane, jak media w Polsce potrafią podeptać nas, kobiety.

Anna Dereszowska nakręciła bardzo poruszający film dokumentalny o bardzo niskiej pozycji kobiet w Indiach. Przykre jest to, że sama doznała dyskryminacji płciowej we własnej ojczyźnie, w programie rozrywkowym, wyemitowanym przez jedną z czołowych stacji. Komentarze (a takich zapewne nie będzie brakować), że sama jest sobie winna, prowadząc taki a nie inny tryb życia, lub po co zgodziła się na udział w programie, są dla mnie zwyczajnie nie na miejscu. I tu nie chodzi o jej osobę i postawę, ale o to, w jaki sposób media w Polsce potrafią podeptać nas, kobiety.

Mam dość deptania kobiecej godności!

Każda z nas ma prawo w własnych wyborów. Do wolnych związków partnerskich, do posiadania dzieci z kilkoma partnerami, do prowadzenia bujnego życia seksualnego, do edukacji, do płac na takim samym poziomie jak faceci, do chodzenia bez bielizny, przeklinania w miejscach publicznych, spożywania nadmiernych ilości alkoholu, golenia głowy na łyso, pierdzenia i bekania etc. Mogłabym tak wymieniać bez końca. Ale nikt nie ma prawa w taki sposób, jak zrobili to producenci i goście programu, deptać naszej kobiecej godności.

W mediach w ostatnich miesiącach pojawiają się co chwilę doniesienia o tym, jak imigranci z krajów muzułmańskich traktują kobiety. W Europie rośnie strach przed ewentualnymi atakami na tle płciowym z ich strony. A nasze polskie media co robią? Wrzucają do jednego ringu 8 chłopa na 1 kobietę (gdzie zasada fair play?) i jadą po jej kobiecości i seksualności bez najmniejszych oporów. Wylewają szowinistyczne pomyje. Na zakończenie, dla jasności: nie jest to tekst mający na celu obronę biednej i uciśnionej Anny Dereszowskiej. Abstrahując od jej życia prywatnego i faktu, że mogła nie wyrazić zgody na publikację nagranego materiału, faktem jest, że potraktowano ją przedmiotowo i obrażono. Obrażono również mnie i każdą z Was. Kobiety. W wolnym kraju, gdzie panuje równouprawnienie. Gdzie każda z nas może być dumna z tego, że jest kobietą.

Ja Kobieta

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest przepiękny kubek z kolekcji Bożki Rydlewskiej. Przyjemnych chwil z kawą w dłoni.]

Kolekcja Bożki Rydlewskiej dla Empiku (materialy prasowe) Kolekcja Bożki Rydlewskiej dla Empiku (materiały prasowe)

Więcej o: