"A gdyby tak zamiast prowadzić bezsensowne dialogi, nosić podkoszulki z napisami?" [LIST]

Jeśli podobnie jak nasza Czytelniczka miewacie niekiedy wrażenie, że powtarzacie te same kwestie po tysiąc razy, poznajcie jej rozwiązanie. Nie dość, że proste, to jeszcze może okazać się skuteczne? Aha, mile widziane są i Wasze hasła.

Koszulki z nadrukami - najlepszy nośnik! (fot. Avanti)

Uwielbiam podkoszulki. Uważam, że bez nich nie tylko moda, ale także życie współczesnej kobiety sporo traci na atrakcyjności. W czym byśmy, moje drogie spały gdyby nie stary, porozciągany T-shirt z wizerunkiem Nirvany, Anathemy, Anihilatora czy jakiej innej kapeli przynoszącej wam ukojenie w czasach, no powiedzmy - zamierzchle nastoletnich? Co uratowałoby was z opresji Nagłego Braku Garderoby Przed Wielkim Wyjściem Na Spotkanie Z Tym Jedynym?

Ostatnio szukałam koszulek dla siebie w sieci. Ale to nie było TO.

Uważam, iż moja szafa byłaby zupełnie pozbawiona sensu, gdyby nie było w niej moich ulubionych podkoszulek - tej z Myszką Miki i z dziwnym stworkiem, noszonych i do dżinsów, i pod eleganckie marynarki. Ostatnio podczas przeczesywania internetowego buszu natrafiłam na kącik z podkoszulkami dla pań. Owszem, niektóre śmieszne.

Byle czego na swój szlachetny biust nie założę.

Taka z czerwoną strzałką ku górze i podpisem "moje oczy są tutaj" spowodowała jedynie mój lekki półuśmieszek. Twórcy, jak przypuszczam własne koszulki w zębach jeszcze nosili, kiedy ja radziłam sobie z takim wzrokowym zagubieniem. Chwytając lekko podbródek delikwenta i ustawiając na "właściwej pozycji". Większość z tych napisów, to jednak lekka żenada. Te wszystkie Warszawskie Niunie i inne Królowe. Te wszystkie brokatowe sugerujące dzikość, obiecujące namiętny seks w kącie, wychwalające zawartość i umiejętności koszulkowego wsadu. Żenada. Takiej na mój szlachetny biust nigdy nie założę.

Poddało mi to jednak pewien pomysł. Jak wiadomo narobiło nam się firm, które za odpowiednią opłatą wydrukują nam na koszulce co tam chcemy. Nawet podobiznę Jacykowa jedzącego sushi (Widziałam! Koszulkę, nie Jacykowa ofkors). I czemu tego nie wykorzystać? To przecież fantastyczny pomysł dla takich jak ja, którym znudziło się już po raz milionowy otwierać gębę w tej samej sprawie! Więc tak.

Koszulki do pracy zamiast standardowych dialogów z moim szefem:

"Tak, miałam cudowny weekend!" (W porównaniu z twoimi aktami masturbacji do excelowskich tabelek, nawet oglądanie z babcią po raz setny "Przeminęło z wiatrem" wydaje się nieopisaną orgią rozrywek. Pytasz zresztą bez celu, i tak nie słuchając. Wydajesz się chyba sobie wtedy miły i zainteresowany personelem.)

"Nie, nie zrobię ci herbaty - jestem zajęta". (Tak, tak, w dalszym ciągu nie dorobił się sekretarki. Ale przecież jestem ja.)

"Nie, nie uważam posiadania dziecka za święty obowiązek kobiety. Dwójki dzieciaków tym bardziej". (Dla żony szefa. I jej koleżanek. I jej matki, siostry, szwagierki i przyjaciółki. To rodzinna firma.)

"TAK. Wszystko w porządku". (Byłam u tego lekarza miesiąc temu! To zapamiętanie odpowiedzi, a nie pytanie milion razy o to samo, dałoby mi odczuć, że się interesujesz!)

"Mam na imię... ". (Nie uwierzycie - po roku wciąż mu się myli.)

"Umiem więcej niż myślisz". "NIE. Nie uważam nieprzeczytania ani jednej książki w życiu za atut". (On tak.)

Mogłabym w nieskończoność. Bo przecież jeszcze została mi moja kochana rodzinka.

"Nie, nie uważam że pastowanie podłóg i wieszanie firanek wspaniale wpływa na pożycie w związku". (Dobra to przydałoby się nieco skrócić, w końcu mają to czytać krótkowidze.)

"Nie jestem gotowa na ślub!". (I nie wiem, czy będę w ogóle.)

"Nie mam ochoty na kolejne święta z wami".

Dla koleżanki:

"Sorry. W tej bluzce wyglądasz jakbyś miała dwa dodatkowe zbiorniki retencyjne". (Może wreszcie dobierze odpowiedni biustonosz.)

***

Czy świat nie byłby lepszy, gdybym nie artykułowała swoich myśli, tylko się po prostu uśmiechała? W końcu, umówmy się. To, co mówię ma dla niektórych jakoś dziwnie mniejszą wartość niż to, jak wyglądam.

Ania

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest przepiękne lusterko z kolekcji Bożki Rydlewskiej. Przyjemnych chwil podczas podziwiana swojej buzi :)]

Kolekcja Bożki Rydlewskiej dla Empiku (materialy prasowe) Kolekcja Bożki Rydlewskiej dla Empiku (materiały prasowe)