Skalpel, kiler i wymioty - życiowe zmiany według Ewy Chodakowskiej. Jest sens?

Wszyscy kochamy Chodakowską. Albo nienawidzimy. A ci, którzy nie wiedzą, kim jest, kłamią. Występuje w telewizjach śniadaniowych, wszystkie gazety już chyba o niej napisały, a na fejsie ma prawie 500 tysięcy lajków! Więcej niż Doda i Dawid Woliński razem wzięci (o Bronisławie Komorowskim nie wspominając).

Olivia KonickaOlivia Konicka Ewa

Wzbudza kontrowersje, bo podobno gdzieś kiedyś powiedziała, że dobry trening to taki, że trzeba wymiotować. A poza tym jest umięśniona, ma kaloryfer na brzuchu, ani grama tłuszczu i cellulitu na udach. A tego to już kobiety nie mogą znieść. Niektóre moje koleżanki twierdzą, że ma za szerokie ramiona, za wąskie biodra, a to nie jest kobiece. Do tego końska twarz (jakby to była jej wina czy zasługa). Źle zrobione operacje. Well. Ja tam nie wiem. I mało mnie interesuje, czy jej cycki są naturalne czy sztuczne. Podobnie jak wywiad, którego udzieliła magazynowi Viva! (nudny i źle zredagowany, te kocopały o wiecznej szczęśliwości nigdy do mnie nie trafiają, bo są jakieś takie mało ludzkie). Mnie interesuje jak to się stało, że ta laska w ciągu roku z totalnego no-name'a stała się trenerką wszystkich Polek. I czy to, co proponuje, rzeczywiście działa.

 	

'Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską' 'Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską' 'Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską' "Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską"

Chciałam podjąć się takiej próby. Zrobić to dla Was. 30 dni z Ewą Chodakowską. "Ćwicz codziennie, odżywiaj się racjonalnie" . Jak nie wiesz jak, Ewa ci doradzi. W swojej książce "Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską" . Gotowe jadłospisy: śniadanie, obiad, kolacja, a do tego zdrowe przekąski i zestawy ćwiczeń. Chciałam zrobić sobie zdjęcie przed i po. Tak jak dziewczyny na jej fanpejdżu. Ale wiecie co? Nie dam rady codziennie w domu tylko z internetem ćwiczyć, bo umrę z nudów. Nawet jak raz zrobię skalpel, raz kilera, raz poćwiczę z gwiazdami, a kiedy indziej zrobię 5 x trening 6 minut (nieźle się można spocić, sprawdziłam).

 

Poza tym ja wiem, że to działa. Już to kiedyś sprawdziłam, chociaż nie z Chodakowską. Miałam sporo czasu, bo przyjemną pracę bez dupogodzin, małe dziecko jeszcze nie istniało, a do tego w portfelu kartę Multisport za 90 zł miesięcznie, dzięki której do klubu fitness mogłam chodzić nieskończoną ilość razy. Więc chodziłam. Bo lubię. Codziennie. Codziennie na coś innego, bo mnie te same zajęcia nudzą. Czasami na dwa z rzędu, żeby się porządnie skatować. TBC, ABT, ABS, piłka, Pilates, Circuit. Wybierałam te najtrudniejsze, najmocniejsze, z najbardziej wymagającymi trenerami. Jadłam tyle co zwykle, czyli raczej dużo (ale nie lubię słodyczy, więc nie jem). Ważne, żeby ćwiczyć codziennie. Godzinka jest ok. Ja do tego dorzuciłam rower. Do pracy i z pracy. 20 km dziennie. Chudłam pięknie, a właściwie nie tyle chudłam, co się umięśniałam (ma rację Chodakowska, kiedy mówi, żeby się nie ważyć, tylko mierzyć). Na brzuchu zrobił mi się kaloryfer, na ramionach ładne buły. Koleżanki zazdrościły. Dlatego wierzę Chodakowskiej. Jednak ćwiczenie samemu w domu, nawet z jej filmikiem na Youtube'ie i z jej kojącym głosem "Jeszcze trochę. Twoje ciało może więcej, niż twoja głowa. Super" jest potwornie nudne! A dla kogoś, kto nigdy wcześniej nie ćwiczył może też być niebezpieczne, bo nikt nie zwróci uwagi, jeśli źle wykonuje się ćwiczenia.

A nabawić się kontuzji jest łatwo. Ale ja nie chcę na Chodakowskiej wieszać psów. Chwała jej za to, że ruszyła z kanapy tysiące Polek. Chwała jej, że do jej treningów nie potrzeba żadnego sprzętu. Wystarczy internet. Chwała jej za te wszystkie "nic samo się nie zrobi, zacznij już dziś" . Chciałam tylko powiedzieć wam, dziewczyny, że jak się człowiek po prostu codziennie porządnie porusza, to działa. Ale musi być mocno, z zadyszką, żeby lał się pot. I żeby bolało, żeby paliły mięśnie, bo tylko wtedy działa. Bo niestety, mimo że Mariola Bojarska - Ferenc twierdzi, że wystarczą spacery, to niestety nie jest prawda. A na zwykłym fitnesie naprawdę trudno o wymioty.

Więcej o: