Foch! i Och! - cotygodniowy przegląd blogasków

Nasz wesoły serwis dla dam stoi gdzieś pomiędzy tzw. lajfstajlową blogosferą, a ciężką kobiecą portalozą. Estetycznie, stylistycznie i formalnie bliżej nam na pewno do blogasków, dlatego postanowiłam raz na tydzień dokonywać przeglądu blogów i wyłuskiwać z nich rzeczy zarówno inspirujące jak i kuriozalne. Komu foch, komu och?

Okazjonalnie fanga w noch pewnie też się trafi - bo nie oszukujmy się: nie ma to jak pomącić wodę w stawie. Zwłaszcza w stojącym i mulistym -  a tak mniej więcej postrzegam polską blogosferę. Więc mała awanturka raz na tydzień powiedzmy wydaje się wysoce wskazana, żeby trochę ten chów wsobny i jego święte krowy rozruszać.

Nie chcę jednak zaczynać od narzekań. Jestem marudna, czepialska i napastliwa, ale to nie znaczy, że nie potrafię się cieszyć i zachwycać. I wcale nie uważam też, że blogi są jakimś marginesem, z natury swej słabym i nieciekawym, którym zajmować się nie warto. Wręcz przeciwnie: blogi są wielofunkcyjnym narzędziem w rękach utalentowanych ludzi i wspaniałą alternatywą nie tylko dla pogrążonego w kryzysie świata tradycyjnych mediów. Tu mała dygresja: zrobiłam przed kilkoma dniami wywiad z hiszpańskim pisarzem Manelem Loureiro, który swoją powieść "Apokalipsa Z" (ja lubię historie o zombie, nie wiem jak Wy) zaczął publikować w necie w formie bloga. Część osób odbierała opisywane wydarzenia jakby działy się NAPRAWDĘ, a po paru miesiącach blog miał w hiszpańskojęzycznym świecie ponad milion czytelników. Także: uszanowanko. A wywiad spiszę jak najprędzej.

OCH!

Wracając do naszych baranów: zawsze fajnie, gdy w zalewie siecio-śmieci trafi się na coś fajnego, oryginalnego, trafnego i zabawnego. Taki jest blog Zmemłani prowadzony przez Patryka Brylińskiego i Macieja Kaczyńskiego, autorów stron takich jak Facecje czy Junior Brand Manager . Uwielbiam erudycyjny humor Facecji i branżowe szpileczki wsadzane temu i owemu przez JMB, dlatego z niekłamaną radością odkryłam, że chłopaki uruchomiły też blogusia, na którym oprócz memów publikują dłuższe teksty. Serdecznie ubawił mnie zwłaszcza "Jak zdyskredytować rozmówcę. Poradnik" , zawierający trafioną w punkt analizę internetowych metod "dyskusji".

Przez długi czas żyłem w przekonaniu, że kiedy dwie osoby mają na dany temat różne zdania - dyskutują. A dyskusja polega na wymianie argumentów. I to wymianie życzliwej, a więc takiej, w której dbam o to, aby adwersarz zrozumiał mój argument, nawet jeśli się z nim nie zgodzi. (...) Oczywiście - to wszystko bzdura. Wystarczy wyjść na ulicę, przejechać się autobusem, posiedzieć w pracy, a przede wszystkim - wesoło posurfować po internecie, żeby przekonać się, iż niemal każda ludzka interakcja to podszyta lękiem próba zniszczenia drugiej osoby i udowodnienia jej, że jest się od niej w jakiś sposób lepszym.

Już ten wstęp jest dobry, a potem tylko lepiej! I generalnie blożek ujmuje mnie wszystkim łącznie z notkami biograficznymi autorów . Aż mnie korci, by swoją też podkręcić. Zatem z głębi dziewczęcego serduszka posyłam Zmemłanym pełne zachwytu OCH! Och, jak fajnie, że piszecie - czekam na więcej!

FOCH!

Niestety nie da się żyć w zachwyceniu cały czas. Bo co i rusz natrafia człowiek na coś, co powoduje reakcję zwaną przez eleganckich ludzi marszczeniem się wątroby. Czytasz, przecierasz oczy ze zdumienia, niedowierzasz, żółć cię zalewa, strzelasz focha temu złemu światu, który pozwala na takie rzeczy i idziesz się napić. Wątroba się marszczy.

Mi się lekko pofałdowała, gdy trafiłam na wywiad z Iloną Klejnowską . To taka pani, która kiedyś była działaczką Prawa i Sprawiedliwości, jednym z tzw. Aniołków Kaczyńskiego, czyli atrakcyjnych dziewcząt, które na plakacie zachęcały by głosować na pana prezesa. Potem z partii odeszła w atmosferze lekkiego skandalu, bo szpiegowała u Ziobry - polska polityka całej swej krasie. Jednak wywiad nie dotyczy polityki, tylko blogaska. Bo pani Ilona teraz prowadzi blogaska o "modzie, kulturze i stylu życia" i to jest temat.

OK - może jest. Bo może blog jest spektakularnie ciekawy, oryginalny, zabawny i dostarcza inspiracji oraz dreszczy podniecenia. To akurat niewykluczone - bardzo ładna kobita z tej Ilony. Mówię to bez cienia zawiści: laleczka. I może dlatego próbuje za wszelką ceną udowodnić, że oprócz powierzchowności na której dobrze się układają ciuchy posiada też tzw. wnętrze (nie szafy, nie). I pisze tak:

Teatr nowoczesny czy awangardowy? Wiele pytań i jeszcze więcej odpowiedzi. Dobra książka, wybitne malarstwo, ukochany teatr. Blog o kulturze bez tabu.

Rzeczywiście: tabu nie zaobserwowano. Wstawienie kilku pr-owych notek o wydarzeniach kulturalnych, okraszonych odautorskimi komentarzami w rodzaju:

Andrzej Seweryn to aktor, który idealnie łączy warsztat teatralny z elektryzmem scenicznym. 45 lat pracy twórczej aktora dzięki któremu rzeczy niemożliwe stają się możliwe.

dowodzi niezbicie, że dziewczyna zna się na rzeczy i umie o niej z pasją opowiadać.

Oczywiście, czepiam się. Jednak mój FOCH! ma swoje uzasadnienie. Strasznie nie lubię tego rodzaju zabiegów: robienia sobie tzw."buzzu i pijaru" nim się czegokolwiek dokona - nawet jeśli mowa o prowadzeniu blożka, który póki co jest dość żałosnym szkielecikiem. Wiadomo, tak turla się świat: nie to złoto, co świeci tylko to, co się częściej pokazuje w mediach. I puszy się, i opowiada jakie jest zajebiste. Wiem. Wiem też, że trzeba dbać o tzw. dobrą prasę i sama staram się by nasz Foch.pl był widziany tu i ówdzie. Ale wolę by chwalili za zasługi, za dobre teksty, fajne pomysły - i krytykowali za te gorsze. Ale niechże będzie w tym jednak jakaś substancja a nie tylko booze, buzz - znowu wszystko mi się myli.

P.S. Jak wiadomo mam potworne zapędy autokratyczne i uwielbiam się szarogęsić, ale serdecznie zapraszam do podsyłania Waszych typów na Fochy! i Ochy! tygodnia - co tam na blogusiach znajdziecie ciekawego lub odrażającego. Czekam: foch@agora.pl

Więcej o: