Jak oni mnie wkurzają! O naszych pracownikach z ulicy Wiejskiej

Wczoraj w rozmowie z kolegą wpadłam na pomysł nowego show kulturalnego "Jak oni mnie wkurzają!". Zapewne nie byłoby chętnych do brania udziału w programie, ale to nic, widzowie sami zgłaszaliby swoich kandydatów.

Program byłby oczywiście kulturalny, tak jak kulturalny był Big Brother czy inne Warsaw Shore. Skoro takie programy są emitowane w telewizji, to nie widzę powodu, dla którego mój nie miałby się tam znaleźć.

Chciałabym, żeby w pierwszym odcinku udział wzięli polscy parlamentarzyści, którzy chcą dla siebie większych przywilejów. Przeczytałam w najnowszym Newsweeku  tekst , który podniósł mi ciśnienie do tego stopnia, że mało nie eksplodowałam.

"Do Sejmu już wkrótce trafi projekt opracowany przez Komisję Regulaminową Etyki i Spraw Senatorskich, w którym politycy starają się przeforsować zmiany ułatwiające im pełnienie mandatów".

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Nasi milusińscy z Wiejskiej wymyślili sobie, że powinni mieć większą niż obecnie gwarancję zatrudnienia po tym, jak skończą swoją przygodę z polityką. Zdaniem parlamentarzystów, byli pracodawcy powinni mieć obowiązek ponownego zatrudnienia ich. Dodatkowo pracodawcy nie mieliby prawa w ciągu dwóch lat na zwolnienie lub obniżenie pensji byłym posłom i senatorom. To jeszcze nie koniec tych jakże ważnych dla całej Polski ustaleń. Parlamentarzyści uważają, że ich oświadczenia majątkowe powinny być mniej jawne.

Czy tylko ja mam wrażenie, że państwo parlamentarzyści zagalopowali się w swoich żądaniach? Może jeszcze powinniśmy jako obywatele dopłacać do wydatków związanych z podróżowaniem, mieszkaniem i odżywianiem się tych osób? Aaaa, przepraszam, zapomniałam, że już to robimy. Tylko co dostajemy w zamian?

W zamian dostajemy jakieś bezsensowne projekty, które nie mają wpływu na rozwój naszego kraju, a mają jedynie poszerzyć koryto, do którego dorwali się parlamentarzyści. Ja się na to nie zgadzam! Nie zgadzam się, żeby czas i pieniądze, które idą z naszych podatków były marnowane na tego typu ustawy. Nie zgadzam się na rozszerzenie przywilejów pracowników z Wiejskiej, dopóki ich praca nie będzie miała wymiernych korzyści dla całego społeczeństwa, a nie - tylko dla nich i ich rodzin.

Skoro część parlamentarzystów, a dokładnie 53 łączy pracę zawodową z pracą w parlamencie, to może czas się zdecydować, w którą stronę chce się iść? Dlaczego ja jako zwykła obywatelka tego kraju mam dokonywać wyborów zawodowych, a parlamentarzyści już nie? Dla mnie jest to kpina ze społeczeństwa. Jak można poświęcać czas na tego typu ustawy, kiedy kraj jest w kryzysie?! Mamy dużo poważniejsze problemy niż pensje osób, które zdecydowały się na pełnienie funkcji PRZEDSTAWICIELI SPOŁECZEŃSTWA.

Co ze służbą zdrowia?

Co z ZUSem?

Co z miejscami w przedszkolach państwowych?

Co z tysiącem innych ważnych spraw?

Posłowie i senatorowie mogą być z różnych frakcji politycznych, ale jeżeli chodzi o ich wspólne dobro, czyli więcej kasy, zawsze będą się trzymać razem. Nie ma sensu doszukiwania się tutaj winy Tuska czy Kaczyńskiego. To nie oni wybrali tych parlamentarzystów. To wybraliśmy my: ludzie, którzy znowu padli ofiarą wiary w drugiego człowieka.

W tym momencie mam przed oczami bandę nierobów z Wiejskiej, którzy zamiast zajmować się nami, jak zwykle zajmują się sobą. Czy uogólniam? Oczywiście, ale pamiętajmy, że jeżeli ustawa zostanie przyjęta, to KAŻDY parlamentarzysta zostanie nią objęty.

Dla kontrastu: w Teksasie, który - gdyby był samodzielnym państwem - byłby czternastą gospodarką światową, kongresmani zarabiają 600 dolarów miesięcznie (czyli niewiele ponad 1800 złotych) i pracują nad legislacjami przez 140 dni w roku. Jakoś udaje im się wszystko ogarnąć, poza tym każdy z nich utrzymuje się z czegoś innego niż polityka. Moim zdaniem, także dzięki takiemu podejściu wymyślają dobre rozwiązania dla biznesu i dla ludzi, a nie - tylko dla siebie. Oczywiście, że nie można uznać, że Teksas jest idealny a tamtejsi kongresmeni czyści jak łza, ale na pewno nie można powiedzieć o nich, że są zawodowymi politykami żyjącymi z przeżerania pieniędzy podatników.

Ależ jestem wściekła!

Więcej o: