Korynna Lila-Róż, czyli jak być kobietą Nowej Prawicy?

Nie warto kłopotać sobie pięknej główki polityką, bo to sprawy męskie i ogólnie nie dbać przesadnie o intelekt bo kobieta zbyt inteligentna nie potrafi się dobrze zająć dziećmi. Lepiej zainwestować w garderobę, w słodkie róże i kobiece panterki - tak można wywnioskować przeglądając ofertę butiku projektantki, Korynny Korwin-Mikke (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa).

Dużym uproszczeniem byłoby przypisywanie dzieciom polityków światopoglądu ich rodziców albo obwinianie posłów i ministrów za wpadki, wypowiedzi i gusta ich pociech. Ale chyba mogę się o to pokusić w szczególnych przypadkach? Na przykład, jeśli "dziecko" związało się politycznie z formacją rodzica, a poglądy ojca każą sądzić, że własne potomstwo izolował od wpływu państwa czy ideologicznego maistreamu i chował pod kloszem własnych poglądów. "Dziecko nie jest własnością rodziców" - pisze Anna Konieczyńska w tekście o małych miss . Otóż w świecie konserwatywno-liberalnym jest i możemy obserwować konsekwencje uprawiania takich poglądów. Mowa o Korynnie Natalii Korwin-Mikke, projektantce mody, którą z zawodowej staranności byłam zmuszona się zainteresować.

Przeciętna kobieta nie interesuje się polityką. Chodzi o to, by głosowali tylko ci, co się znają na polityce.

Trzeba przyznać, że nowa sensacja mody polskiej nie próbowała wypromować swojej działalności sławnym nazwiskiem. Co w sumie jest godne podziwu w kraju, w którym najsłynniejsza blogerka nosi nazwisko premiera, uznana dziennikarka showbizowa - nazwisko byłego prezydenta, a modę projektują słynne aktorki, piosenkarki i tancerki. W przypadku pani Korynny jest odwrotnie - projektantka nie epatuje nazwiskiem, nie pcha się do życia publicznego. To wielka polityka upomina się o nią (wbrew jej woli!).

Media zainteresowały się Korynną dwa razy - w piątek, gdy atrakcyjna blondynka pojawiła się u boku ojca na Forum Ekonomicznym w Krynicy i kilka miesięcy temu, gdy znalazła się na gorzowskiej liście KNP przed wyborami europejskimi. Z nieoczekiwanym zainteresowaniem mediów tak córka nowej prawicy radziła sobie na Facebooku:

Zrzut ekranu - Facebook.comZrzut ekranu - Facebook.com Zrzut ekranu - Facebook.com Zrzut ekranu - Facebook.com

Przywrócimy rodzicom pełnię możliwości wychowywania dzieci i decydowania o ich edukacji - dzieci należą do rodziców, a nie do państwa!

Janusz Korwin-Mikke, który najchętniej zabrałby prawo głosu "przeciętnej kobiecie", nigdy czynił zakusów na jej bierne prawo wyborcze. Przecież nie zabroniłby sobie łatania list wyborczych z pomocą córek i synowych. Mało kto pamięta, że córka kontrowersyjnego europosła nie rozpoczęła kariery politycznej tylko po to, żeby rozbić Unię od środka. W 2005 roku, jako 21-letnia dziewczyna, brała udział w wyborach parlamentarnych. Na ostatnim miejscu listy gliwickiej PJK-M plasowała się jako "Korwin-Mikke Korynna - przedsiębiorca, Warszawa". Dwa lata później, w wyborach samorządowych,  wróciła jako "dwójka" listy UPR w okręgu podbiałostockim. Korynna "Nie mam na imię Janusz" Korwin-Mikke dzielnie pełniła funkcję "przypominajki", żeby biedny wyborca się nie pogubił. Aż trzy razy. Dobry wyczyn jak na osobę, której ta cała polityka zwisa i powiewa. Chyba, że mówimy o krwiożerczym fiskusie, który tak dręczy młodą przedsiębiorczynię, że prawie jej butik zrujnował. Ale pamiętajmy, dzieci należą do rodziców - papa mówi, posłuszna latorośl robi.

Nie za to cenimy kobiety, że grają w szachy. Trzeba w kobietach rozwijać najpiękniejsze cechy kobiece, a w mężczyznach męskie. Mężczyzna musi być agresywny, mężczyzna musi bronić swojej kobiety i swoich dzieci.

Wszelkie niepowodzenia butiku "Lila-Róż" pani Korynna tłumaczy żarłocznością socjalistycznego państwa. Trudno przecież upatrywać problemów w niedostosowaniu oferty do popytu czy, nie daj Boże, kwestiach gustu. Córka polityka niezłomnego rozwija przecież najpiękniejsze cechy kobiece, czyli, jak rozumiem z jej CV - zmysł artystyczny i urodę. Od cech "twardych" jest mężczyzna. Plotek.pl pokazał zdjęcia partnera bohaterki, zwanego Misiem - rzeczywiście fizycznej krzepy i walorów obronnych mu nie brakuje. Korynna przy nim to chucherko, delikatna kobietka, z długimi rozjaśnianymi włosami, w szpileczkach. Jej domeną jest moda, dla której ponoć porzuciła handel antykami.

Facebook.com/ButikLilaRozFacebook.com/ButikLilaRoz Facebook.com/ButikLilaRoz Facebook.com/ButikLilaRoz

Butik "Lila-Róż", w którym można kupić sukienkę zaprojektowaną przez latorośl nowej prawicy, znajduje na Powiślu, uchodzącym za jedną z najbardziej "hipsterskich" dzielnic Warszawy. Zasiedziali starsi mieszkańcy i napływowa modna młodzież nie wydają się wymarzoną klientelą dla butiku, którego oferta to "odzież, bizuteria ,buty i dodatki z najnowszych i dawnych kolekcji znanych projektantow i marek , pojedyncze kolekcje i kreacje projektowane przez wlascicielke ,odziez i bizuteria robiona przez artystow. bardzo atrakcyjne ceny" (pisownia oryginalna). Tak "Lila-Róż" opisany jest na fanpejdżu, gdzie zamrożona liczna 127 fanów nie zmieniła się od czasu kampanii europejskiej.

Facebook.com/ButikLilaRozFacebook.com/ButikLilaRoz Facebook.com/ButikLilaRoz Facebook.com/ButikLilaRoz

Klienteli nie przekonało być może amarantowe wnętrze, panterkowe wzorki na ścianach, ani nawet korzystne ceny. W ramach korzystnych cen można tam nabyć na przykład czapkę z daszkiem za 240 zł, ręcznie wyszywaną kokardami, kryształami, żyletkami i metalową imitacją loga Chanel.

Facebook.com/ButikLilaRozFacebook.com/ButikLilaRoz Facebook.com/ButikLilaRoz Facebook.com/ButikLilaRoz

Kobiety nie mogą być zbyt inteligentne - dba o to mechanizm Ewolucji Naturalnej. Inteligentna istota nie wytrzymałaby przebywania przez dłużej niż godzinę dziennie z paplającym dzieckiem! Dlatego właśnie (i nie tylko dlatego) mężczyźni nie lubią wiązać się z kobietami inteligentnymi: instynktownie chcą, by ich dzieci miały dobrą opiekę.

Żeby klientki "Lila-Róż" nie zostały przypadkiem posądzone przez partnerów o inteligencję (a w konsekwencji porzucone), Korynna dba, żeby nie wykroczyły poza bankietową garderobę lalki Barbie. Składniki tego stylu to girlandy sztucznej biżuterii, torby z logiem LV, twarzowy róż i neonowa żółć oraz brokatowe platformy w stylu drag queens. Prawdziwe święto mody - w całym jej eklektyzmie i upodobaniu do przesady. Niestety, trudno ten biznes traktować poważnie, zwłaszcza, że ofertę reklamują selfies samej właścicielki albo niedoświetlone, rozmazane zdjęcia koleżanek z prywatnego mieszkania albo podmiejskiej łąki.

Żyjemy przecież w kraju, w którym trwa boom na rodzimą modę. Platformy on-line z ciuchami od polskich projektantów zbijają grubą kasę (mimo fiskusa). Debiut barwnego programu "Project Runway" pokazał, że przy odpowiednim marketingu równie łatwo można opchnąć wyrafinowaną modę, jak i najgorszą tandetę. Trzeba tylko znaleźć odpowiednią niszę. Może urwanie związków z partią, która rozróżnia poczciwych "homosiów" od przebrzydłych "gejów - aktywistów", pomogłoby do tej niszy dotrzeć. Uważam, że "Lila-Róż" ma ogromną przyszłość w kategorii "kamp". Mogę nawet za darmo zająć się PR-em i promocją pierwszego w historii drag queen show stylizowanego przez Korynnę Korwin-Mikke.

Natalia Kędra

Wszystkie cytaty pochodzą z programu wyborczego KNP, wpisów na oficjalnym blogu Janusza Korwin-Mikke oraz wypowiedzi polityka w TVP i TVN.

* Natalia Kędra - kulturoznawca z wykształcenia i zamiłowania, dziennikarka od mody z natury. Po godzinach ogląda wszystkie seriale Ameryki oraz filmy, o których nikt nigdy nie słyszał. Sprawnie porusza się między bankietami dla celebrytów, a najbardziej obskurnymi lokalami Warszawy.

Więcej o: