Slow sex w fast świecie

Dziś wszystko powinno być takie zdrowe - bezglutenowe, bio i eko. W codziennym pośpiechu warto znaleźć czas na odrobinę powolności. Tylko czy akurat seks jest tą dziedziną, w której to konieczne (i możliwe)?

Rano otwierasz jedno zapyziałe oko. Jest tak rano, że jeszcze słońce śpi, za to dziecko już nie i domaga się uwagi. Albo nie ma dziecka, ale jest deadline, ważne spotkanie, projekt na wczoraj, upierdliwy klient, wredny szef. Albo - to już wizja z koszmaru - jest i dziecko, a nawet ich mnogość, i jeszcze wszystko inne. Więc zaczynasz dzień od głębokiego wdechu, wiadra czarnej kawy, gonitwy myśli i nieletnich ludzi. Przedszkole, szkoła, tramwaj, autobus, praca, maile, kawa, jeszcze więcej kawy, oł szit - zapomniałaś o śniadaniu? No to na szybko sucha buła od pana kanapki. I dalej - kawa, mail, spotkanie, bura od szefa, mail, kawa. 17.00! Uff. Wylatujesz z klatki zwanej korporacją, by wpaść do klatki zwanej komunikacją miejską. Ewentualnie tkwisz w klatce swego auta i wkurwiasz się subtelnie na korek, słuchając przy tym wiadomości z kraju i ze świata, które nie nastrajają cię ani trochę optymistycznie. Następnie wpadasz do klatki zwanej domem. Jeśli jesteś bezdzietna, bezpsia, bezkocia, a może nawet bezpartnerska - to jest szansa na chwilę oddechu. Choć w takim przypadku, jeśliś samotną korpolaską, pewnie docierasz do domu około 23, bo przecież ktoś musi dokończyć robotę na wczoraj, a wszyscy inni poszli odebrać dzieci i wyprowadzić psy.

Podgrzać obiad, sprawdzić lekcje dzieciom młodszym, starsze zmusić do odrobienia zadań domowych, jedną ręka mieszasz zupę, drugą wskazujesz byki w tabliczce mnożenia. Stopą odpychasz kota, który chce wyżreć karmę psu. Zrobiłabyś coś drugą stopą, ale chwilowo jest twoim jedynym kontaktem z gruntem, więc kolanem od tej stopy, co szturchała zwierzę, domykasz lodówkę, po tym jak wyjęłaś z niej produkty na obiad, który - jak tylko podasz ten dzisiejszy - ugotujesz na jutro. Dzieci zjadły, ojciec dzieciom nawet dziś wyjątkowo zdążył na wspólny posiłek, bo normalnie potrafi się zasiedzieć w robocie do nocy (nie dziwisz mu się, gdyby nie instynkt matki, też być wolała siedzieć w tabelkach i zestawieniach danych), posyła ci czułe spojrzenia znad pomidorówki. Oooo... Będzie dziś seks.

Spokój i harmonia - najważniejszeSpokój i harmonia - najważniejsze Spokój i harmonia - najważniejsze Spokój i harmonia - najważniejsze

To wspaniale (nie ma tu ironii), że po tylu latach, tylu ciążach, przy tylu rzeczach na głowie, przy łóżku, w szafie i na podłodze (to się fachowo nazywa bałagan) - wciąż jest między wami chemia. Lubicie razem wskoczyć pod prysznic. Dzieci śpią, można się pomiziać przy maskującym hałasy akompaniamencie wody. Albo wypiąć przy umywalce i przyjąć parę dobrych pchnięć. Oboje to lubicie, doceniacie namiętność, której (wiesz od przesadnie wylewnych koleżanek) w niektórych związkach brak.

A potem kładziesz się do łóżka, wypieszczona w pośpiechu, ale solidnie i konkretnie. Czujesz się spełniona i szczęśliwa - i jako kobieta robot wielozadaniowy, i jako kochanka. Chcesz poczytać przed snem jakieś bzdurne babskie czasopismo (przy poważnej literaturze zasypiasz w czasie poniżej 2 minut i 40 sekund, przy odmóżdżających ploteczkach wytrzymujesz czasem nawet do 7 minut!), by nie myśleć o jutrzejszym spotkaniu z Ważnym Dla Firmy Klientem, od którego Tyle Zależy (jeszcze nie wiesz, że rano młodsze dziecko będzie miało gluta do ziemi i gorączkę, co trochę utrudni ci rozbieg).

Czytasz artykuł o slow seksie. I czujesz, jakbyś czytała o cywilizacji pozaziemskiej. Albo rozbijaniu atomów. Ktoś doświadczył, ktoś wierzy, że coś takiego istnieje. Ktoś rozbił cząsteczkę cząsteczki w laboratoryjnych warunkach. Na pewno. Zdania o harmonii, spokoju, wyhamowaniu, ciszy i kontemplacji zlewają ci się przed oczami w jeden wielki znak zapytania. Bo przecież, zanim pojawiły się dzieci, które nadały życiu tempa i nauczyły cię robić (dobrze!) kilkanaście rzeczy na raz - to żeście z ojcem tych dzieci rzucali się na siebie jak zwierzęta i nie było w tej zachłanności za wiele spokoju i harmonii. Może te zdania z artykułu o "powrocie do natury" to właśnie do tego odwołanie? Nie wiesz sama. I się nie dowiesz, bo już śpisz - zmęczona do tego stopnia, że nie zdołałaś poczuć niepokoju. Wszak w artykule było, że slow seks jest jedynym właściwym rozwiązaniem w tym pełnym pośpiechu i zawirowań świecie. Na szczęście nie doczytasz tego nigdy, bo następnego dnia czasopismo zostanie zjedzone przez psa, który zaraz potem zesra się na wycieraczkę. Twój wspaniały kochanek łazienkowy zapomniał go rano wyprowadzić...

Więcej o: