Nie tylko romansami człowiek żyje - o mojej literaturze kobiecej

Nie znoszę książek popularnie nazywanych "literaturą kobiecą?. Bla, bla, bla, nuda, przewidywalność i jeszcze raz nuda. Czy "kobieca" znaczy tyle co "o miłości" tudzież "odnajdywaniu siebie" po rozwodzie? Chyba nie tylko to interesuje czytelniczki.

Ja mam swoją "literaturę kobiecą" - w końcu jestem kobietą i czytam książki. Ta literatura daje mi więcej wrażeń, niż wyżej wspomniana. Dla przykładu - poznajcie trzy z moich ulubionych książek - o szpiegach, zdradzie i świecie, z którym nie spotyka się zwykły zjadacz chleba.

"Druciarz, krawiec, żołnierz, szpieg"

Fot. Materiały promocyjne

Pierwsza z powieści Johna le Carré , które wchodzą w skład Trylogii Karli (nazwa nieoficjalna). Książka ta znajduje się na liście 100 najlepszych powieści wszech czasów Stowarzyszenia Pisarzy Literatury Kryminalnej w Wielkiej Brytanii.

"Druciarz, krawiec, żołnierz, szpieg " to opowieść o wielkim skandalu w samym sercu brytyjskiego wywiadu, podczas Zimnej Wojny. Na samym szczycie władz tajnych służb wywiadowczych dochodzi do odkrycia istnienia "kreta", działającego na rzecz Związku Radzieckiego. Z uwagi na bardzo poważny charakter dochodzenia, rząd brytyjski powołuje śledczego Georga Smiley'a, wcześniej przymusowo wysłanego na emeryturę. Dlaczego właśnie Smiley? Bo to on będąc jeszcze czynnym pracownikiem wywiadu zaczął podejrzewać, że istnieje ktoś taki jak "kret", który przekazuje tajne informacje na Wschód.

Książkę czyta się jednym tchem i ciężko jest się od niej oderwać. Osobiście sięgnęłam po nią stosunkowo późno, bo już po obejrzeniu filmowej ekranizacji z Gary'm Oldmanem w głównej roli. Nie ma to jednak żadnego znaczenia, bo chociaż wiedziałam, kto jest zdrajcą, to budowanie napięcia, opisy postaci i samego dochodzenia są napisane w sposób tak mistrzowski, że czytałam z zapartym tchem. Teraz czytam drugi tomu - "Jej uczniowska mość", a w kolejce czeka już trzecia - "Ludzie Smiley'a" .

Po skończeniu trylogii biorę się za "Z przejmującego zimna" tego samego autora. Carre za tę książkę dostał wiele nagród w tym "Złoty sztylet" i "Nagrodę im. Edgara Allana Poe" . W 2006 roku "Publishers Weekly" uznało tę pozycję za najlepszą powieść szpiegowską wszech czasów.

"Akwarium"

materiały wydawcymateriały wydawcy materiały wydawcy Fot. Materiały wydawcy

Powieść sensacyjna Wiktora Suworowa , byłego oficera armii radzieckiej i byłego pracownika GRU (wywiad radziecki). Suworow w roku 1978 zbiegł do Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka do dziś. Za zdradę Związku Radzieckiego został zaocznie skazany na karę śmierci. Wyrok nadal jest w mocy.

W "Akwarium" Suworow opisuje prawdziwą twarz GRU, o którym chyba nie bardzo mieliśmy pojęcie, a przynajmniej ja nie miałam. Życie ludzkie nie miało tutaj żadnej wartości, liczyła się tylko informacja i cel. Swoich przeciwników GRU eliminowało w sposób kategoryczny. Kara śmierci miała przypominać nieszczęśliwy wypadek.

Co naprawdę ciekawe w tej książce, to fakt, że ma ona autobiograficzne wątki - możemy prześledzić całą drogę Suworowa. Od zwykłego szeregowego żołnierza, poprzez szkolenie w Specnazie , do objęcia stanowiska oficera wywiadu radzieckiego. Na mnie szczególne wrażenie wywołał prolog, w którym uderza bezlitosna prawda o tych, którzy decydują się wstąpić w szeregi wywiadu.

"Mamy bardzo prostą zasadę: rubel za wejście, dwa za wyjście. To znaczy, że wstąpić do organizacji jest trudno, ale znacznie trudniej ją opuścić. Teoretycznie dla wszystkich jej członków przewidziano tylko jedno wyjście: przez komin. Dla jednych z najwyższymi honorami, dla innych hańbiące, ale komin jest jeden."

"Akwarium" czytałam z przerażeniem, ale też z dużym zainteresowaniem, szczególnie opisy szkoleń, w tym nauki skakania z jadącego pociągu, które do dziś utkwiło mi w pamięci.

Suworow napisał jeszcze kilka innych powieści, ale te już mnie nie pociągają. Wiem, że na podstawie "Akwarium" Antoni Krauze nakręcił film pod tym samym tytułem, w którym można zobaczyć Janusza Gajosa i Henryka Bistę . Niestety, nie miałam okazji go obejrzeć.

"Szkoła wdzięku"

materiały wydawcymateriały wydawcy materiały wydawcy Fot. Materiały wydawcy

Książka, która musiała poczekać 22 lata na to, żeby można ją było dostać w polskim przekładzie. Ukazała się u nas dopiero w roku 2010 przez wydawnictwo Buchmann . "Szkoła wdzięku" to kolejna historia z okresu Zimnej Wojny. W tym przypadku mamy powieść o przygodach pułkownika Sama Hollisa, który ma rozwiązać zagadkę śmierci amerykańskiego studenta na terenie ówczesnego ZSRR.

W trakcie trwania dochodzenia historia zagęszcza się i nabiera nieco innego kształtu. Sam Hollins zostaje wciągnięty w wielką aferę szpiegowską, a wszystko dzieje się na terenie nieprzyjaciela.

"Szkoła wdzięku" została napisana przez Amerykanina i to się po prostu czuje. Nie jest to zarzut, ale na nas - ludzi, którzy żyli pod skrzydłami wschodniego sąsiada - pewne opisy mogą nie robić takiego wrażenia jakie na pewno robią na Amerykanach. Pierwsze wydanie książki w Stanach Zjednoczonych miało miejsce w roku 1988 i pewnie miotało uczuciami ówczesnych czytelników.

Podobno książka ta została wprowadzona na listę lektur obowiązkowych w Stanach Zjednoczonych, co niekoniecznie świadczy o wysokim szkolnictwie w tym kraju. To jest dobra książka, ale bez przesady. Ma sporo przerysowań, które chyba nie powinny być przedstawione jako prawda o ówczesnym życiu za żelazną kurtyną. Przerysowania tyczą się też samych bohaterów. Mamy wyraźny podział na dobrych Amerykanów i złych Rosjan.

Chociaż mam kilka zastrzeżeń do tej pozycji, to i tak polecam się z nią zapoznać. Czyta się ją dobrze, akcja jest wartka, a wątek romantyczny niezbyt męczy. Więc jest wszystko co powinno być w mojej "kobiecej literaturze". A jakie książki wy polecacie? Nie muszą być kryminały i thrillery, jestem ciekawa, co lubicie.

Więcej o: