10 typów dzieciaków, które mają się w szkole najgorzej. Pamiętasz to jeszcze?

W Polsce nie ma bogaczy, cheerleaderek i futbolistów, którzy gnębią grubokościstych, okularników i rudzielców? Z tego, co pamiętam ze szkoły, a pamiętam dużo, wystarczyło choć trochę się wyróżniać, żeby mieć przerąbane. Kogo "fajni" dręczą najchętniej?

'Wredne dziewczyny' - stołówka jak miniatura Ameryki (fot materiały promocyjne)"Wredne dziewczyny" - stołówka jak miniatura Ameryki (fot materiały promocyjne) "Wredne dziewczyny" - stołówka jak miniatura Ameryki (fot materiały promocyjne) "Wredne dziewczyny" - stołówka jak miniatura Ameryki (fot materiały promocyjne)

Jedna z moich ulubionych scen w historii kina (żartowałam, chodziło mi o filmy dla nastolatek) pochodzi z "Wrednych dziewczyn" . Gdy Lindsay Lohan (z czasów przed narkotykami, rozbieranymi sesjami i totalną degrengoladą) przychodzi do nowej szkoły, przyjaciele radzą jej, jak poradzić sobie na stołówce, która jest odwzorowaniem całego szkolnego społeczeństwa. Jest tu stolik "Azjatów kujonów", "cool Azjatów", "cheerleaderek", "dziewczyn, które zajadają swoje uczucia", "dziewczyn, które nic nie jedzą", itd. Co prawda w mojej szkole na stołówce zamiast ciepłych obiadów jedliśmy batoniki i zapijaliśmy coca colą, ale siedzieliśmy na wyznaczonych miejscach - osobno panienki z torebeczkami, osobno dilujący i aspirujący do dilowania, osobno przyszłe polonistki. A rzadkie okazy zawsze miały pod górkę i zazwyczaj siedziały gdzieś w kącie. Jakie "typy" dzieciaków pamiętacie ze swojej szkoły? I jak waszym zdaniem w szkolnym zoo dostrzec i uchronić indywidualistów przed drapieżnikami?

Tak, z pewnością znajdą się tacy, którzy byli mądrzy od zawsze. Dlaczego tylko przypuszczam, że nie mają wesołych zdjęć z dzieciństwa? (fot.Flickr.com CCo)Tak, z pewnością znajdą się tacy, którzy byli mądrzy od zawsze. Dlaczego tylko przypuszczam, że nie mają wesołych zdjęć z dzieciństwa? (fot.Flickr.com CCo) Tak, z pewnością znajdą się tacy, którzy byli mądrzy od zawsze. Dlaczego tylko przypuszczam, że nie mają wesołych zdjęć z dzieciństwa? (fot.Flickr.com CCo) Jakim typem byłeś w liceum? (fot.Flickr.com CC0)

Dziewczyna, która wygląda dojrzalej niż reszta

Już w drugiej klasie podstawówki na dyskotekach szkolnych musiała tańczyć z chłopcami niższymi o głowę. W okolicach ósmej wyglądała i zachowywała się jak nauczycielka, a w liceum chciała wyjechać na studia, wyjść za mąż za starszego o dziesięć lat faceta albo znaleźć pracę w organizacji takiej jak Lekarze bez Granic. Mechanizm jest prosty: dzieciaki boją się dojrzalszych od siebie, a gdy się boją, atakują. Bo dojrzalsi mogą wytknąć dziecinadę, mogą ośmieszyć niewiedzę, kablować nauczycielom. Bo w głupawym wieku raczej reszcie nie przyjdzie do głowy, że dojrzalsi mogą po prostu zająć się sami sobą.

Chłopiec, który wygląda mniej dojrzale niż reszta

Najniższy w klasie, na WF-ie wybierany jako ostatni do drużyny koszykówki, nigdy nie miał dziewczyny. Nie może się bić, nie wpuszczają go do klubów, wygląda jak młodszy brat wyrośniętych kumpli. Dla niego drogi są dwie. Drwiny może przekuć w bunt albo nałapać kompleksów. Pomóc mu, podając cudowny hormon wzrostu? Lepszym rozwiązaniem byłoby ocenianie innych i przede wszystkim siebie na podstawie kategorii innych niż fizyczne.

Przemądrzały okularnik

Wytyka błędy nauczycielom, nie uczestniczy, bo nie musi, nie gra, bo stłucze okulary. Najczęściej chorobliwie nieśmiały, za maską zarozumiałości ukrywający bezbronność. Przeczytał książki spoza listy lektur i fajnie byłoby posłuchać, co o nich myśli. Ale przecież uczenie się od mądrzejszych wymaga dojrzałości, a właśnie tej brakuje. W szkole nie jest więc tym, który wie, a tym, który nie umie: dostosować się, zamknąć buzi na kłódkę, iść z klasą na wagary. Może czasami warto go po prostu posłuchać. Tyle wystarczy, żeby nie czuł się osamotniony.

Rudy samotnik

Coś z nim jest nie tak. Siedzi w ławce sam, na przerwie znika, po szkole nie wychodzi do knajpy. Coś tam pisze na marginesach zeszytów, czasami nieśmiało się uśmiecha. Zwłaszcza do dziewczyn, bo od nich nie dostanie z liścia. Prawdziwych przyjaciół pozna dopiero na studiach, gdy uznają, że rudy niekoniecznie oznacza fałszywy. Może zostanie hakerem z lekkim Aspergerem, może będzie budować mosty, a może poleci na Księżyc. W każdym razie warto go znać. Bo w spokoju samotności mogą powstać rzeczy wielkie.

Wylękniony kujon

Kabluje i kibluje. W klasie jest jak mebel, zawsze na miejscu. Przedłuża lekcje pytaniami, a po dzwonku zostaje, żeby podlać z wychowawczynią kwiatki. Recytuje podręczniki, rzadko je rozumiejąc. W poszukiwaniu doskonałości zatraca poczucie celu. Boi się, że nie poradzi sobie w prawdziwym świecie, więc udowadnia sobie, że ogarnia przynajmniej ten szkolny gąszcz. W przyszłości może trafi do korpo. A może do komuny hipisowskiej. Im wcześniej pokaże się mu, że fajnie mieć przyjaciół, tym szybciej z wykutego stanie się mądrym.

Łatwa dziewczyna

A właściwie ta, o której mówi się, że jest "łatwa". Szybko się upija, daje się poderwać, na przerwach zwierza się z miłosnych cierpień. Łatwej przyprawić szkarłatną literę. A pozbycie się jej, jest prawie niemożliwe. Nikogo nie należy naznaczać. A już na pewno nie piętnować zagubienia. W szkole przecież wszyscy są zagubieni.

Nauczycielskie dziecko

Nic przy nim nie można powiedzieć, bo zaraz informacja trafi do pokoju nauczycielskiego. A tam od plotek i tak buzuje, więc nie ma co podsycać ognia. Ale nauczycielskie dziecko jeszcze gorzej ma ze strony nauczycieli. Oczekują, że będzie pilne, uległe i zdolne. Rada? Zabrać na piwo i sprawić, żeby poczuł, że jest po "naszej" stronie.

Miss popularności

Ma najwięcej do stracenia. Wystarczy, że rozmaże jej się oko, a news trafi do szkolnej gazetki (a teraz pewnie też na Snapa). Rzuci chłopaka, jest kapryśna. Ktoś ją rzuci, widocznie zasługiwała. Dostanie pałę? Przecież nie można mieć wszystkiego. A gdy dowie się, że przyjaciółki urządziły sobie babski wieczór bez niej, korona spada jej z głowy. Na szczęście pod spodem jest tak samo wylękniona jak wszyscy. Trudno ją oswoić, ale warto.

Król szkoły

Wszystko załatwi, z każdym pogada, wszędzie wejdzie. Najlepiej tańczy, gra w nogę i robi selfiki ajfonem szóstką (dobrze, że za moich czasów były tylko Nokie 3310). Ale co z tego, jeśli często dostaje pały, w domu rodzice się kłócą, a wszyscy oczekują, że w przyszłości trafi do Hollywood? Tacy królowie często lądują na śmietniku szkolnej historii. Nie pozwólmy im na to.

Artysta życia

Wszystko robi inaczej. W wypracowaniu o "Panu Tadeuszu" cytuje Lovecrafta, nosi podarte czarne rurki, gdy wszyscy mają spodnie z krokiem w kolanach, gra na gitarze, a zza długich włosów nie widzi tablicy. Przeżywa mocniej, więc w gorsze dni do szkoły w ogóle nie chodzi. Najpierw fascynuje, potem alienuje, bo jego świat wewnętrzny jest za trudny. Pada ofiarą wszystkich po kolei: siłaczy, bo jest wrażliwy, nauczycieli, bo jest zbuntowany, dziewczyn, bo nie potrafi się zdecydować. Na szczęście po szkole ma zespół, który wygrywa "X Factora" , studio, w którym uczy go wykładowca z ASP albo kamerę, z którą chodzi po ludziach. Artysta życia w szkole też sobie poradzi. Ale za cenę mocnych mechanizmów obronnych. A przecież takich ludzi się pamięta na zawsze. Tylko szkoda, że nigdy z nimi nie rozmawiało.

Cóż, już w okolicach dziesiątych urodzin doszłam do wniosku, że w szkole wszyscy mamy przerąbane. Niektórzy bardziej, inni mniej. Ale z chwiejnej drabiny społecznej spaść można nagle i od razu o kilka szczebli. Może więc indywidualistom, którzy mają to gdzieś, odliczają dni do matury i czytają pod ławką książki, jest znacznie łatwiej. Przynajmniej wiedzą, że to nie tu rozgrywa się walka o ich życie. Pamiętacie, jak Monica z "Przyjaciół" umówiła się z Chipem Matthewsem, kapitanem drużyny futbolowej, za którym szalały wszystkie dziewczyny, bo jeździł na motorze? Dziesięć lat po maturze dalej był kapitanem drużyny futbolowej, za którym szalały wszystkie dziewczyny, bo jeździł na motorze. Inni poszli do przodu.

Więcej o: