Cudowne lata 80., czyli boazeria jako podstawowy element wystroju wnętrz

Moja wczesna młodość przypada na lata 80. Dekadę brzydkich ubrań, złych fryzur i wystroju wnętrz z piekła rodem. Jednym słowem było najlepiej i mamy z rówieśnikami co wspominać.

O modzie i wyglądzie porozmawiamy innym razem, dziś skupmy się na przedmiocie pożądania jakim była boazeria. Tak! Deski, które elegancko zdobiły ściany i sufity w wielu domach. Śmiało można powiedzieć, że tam, gdzie była boazeria, tam było wyczucie stylu.

Facebook/Bursztynowa Komnata

Dziś, jak spoglądamy na zdjęcia z tamtych lat albo cofniemy się pamięcią do rodzinnych domów, to aż łezka się w oku zakręci na samo wspomnienie. Boazeria nie tylko mówiła, że w tym domu mieszkają ludzie modni, ale również zamożni lub aspirujący do bycia takimi.

Prawdziwy dom z boazerią zaczynał się na korytarzu, a kończył w toalecie na suficie. W deskach była kuchnia, jadalnia, korytarze, pawlacze (czy ktoś teraz, w nowoczesnym mieszkaniu ma pawlacz?), a nawet całe pokoje. Boazeria zmiotła ze ścian dywany, wprowadzając pseudoskandynawski styl.

O ile w skandynawskich wnętrzach dominowała biel i odcienie szarości, tak w naszym kraju nad Wisłą ukochaliśmy sobie kolor beżowo - żółto - lakierowany lub ciemno brązowy. Ten pierwszy miał podkreślać naturalne walory drewna, a ten drugi był chyba jakimś wewnętrznym głosem rodziny Adamsów . Było mrocznie i ciemno, jak w dobrym grobie. Widocznie tak miało być, nie ma co się nad tym za bardzo rozczulać.

W domach z boazerii nieodłącznym elementem zdobienia były skórzane ozdoby na ścianach lub drzwi obite niewegańskim materiałem. To był prawdziwy szyk i glamour bez dwóch zdań. Przypomnijcie sobie te wyszukane krajobrazy ze skrawek skóry, które niczym obraz 3D wychodziły z ramek i tak ślicznie zbierały kurz.

Pamiętam, że miałam taką dość zamożną koleżankę i w jej domu, były właśnie takie cuda. Bardzo mi się podobały i wielce smutałam się nad tym, że moi rodzice takich nie mają. W owym domu (u koleżanki, rzecz jasna), był nie tylko taki obraz, ale był też zegar na ścianie ze skóry. No mówię wam, piękno, że aż w dołku ściska.

Facebook/Bursztynowa KomnataFacebook/Bursztynowa Komnata Facebook/Bursztynowa Komnata Facebook/Bursztynowa Komnata

A te drzwi obite skórą, czy tam innym skajem, osoby pamiętają? Och! Nie dość, że drzwi te tłumiły odgłosy z klatki schodowej (wcale, że nie), to jeszcze psy miały z ich powodu dużo radości. Jak tak sobie przypomnę to znajomi, którzy mieli psy, mieli również ogryzione do klamki obicie na drzwiach, spod którego smutno wystawał metal.

W moim rodzinnym domu też była boazeria. I to w dwóch odsłonach. Na początku dość delikatnie, rzeczywiście jak w Skandynawii, tylko kilka desek w jadalni. Do tego ozdoby z drewna - jakieś łyżki, miski i takie tam cuda-wianki z Cepelii. Po pewnym czasie moi rodzice doszli do wniosku, że w mieszkaniu przydałby się generalny remont. I stało się!

Boazeria zapanowała na 80 proc. powierzchni mieszkania. Królowała na trzech korytarzach, w kuchni i w toalecie. Pawlacz też był z boazerii i nawet biblioteczka była zbudowana z tych uroczych desek. Był splendor i elegancja Francja, jak na tamte lata.

Nie zrozumie ten, kto nie korzystał z toalety w drewnie, jaka to przyjemność. Człowiek mógł się wyluzować. Nie to co teraz w tych minimalistycznych czasach, gdzie tylko kafelki i szkło.

Muszę przyznać, że dość długo żyłam z boazerią, bo aż do 24 roku życia. Moi rodzice szybciej porzucili mieszkanie z deskami na rzecz nowości na rynku wnętrzarskim i nowości na rynku nieruchomości. Zakładam, że gdyby nie ich przeprowadzka, to pewnie też by zdemontowali mieszkanie dla pająków i innych roztoczy.

Facebook/Bursztynowa KomnataFacebook/Bursztynowa Komnata Facebook/Bursztynowa Komnata Facebook/Bursztynowa Komnata

Jeden z kolegów opowiadał mi właśnie niedawno, jak demontował boazerię i bał się, że te pająki co za nią mieszkają, to go zjedzą. Podobno były wypasione jak małe kotki i ktoś z gorszym wzrokiem to spokojnie mógłby się pomylić.

Czy w waszych domach też było na bogatości? Dywany, boazeria, poroża i pawlacze, czy może de mode jak u red. Burger , gdzie całe ściany były zawalone książkami, a dziewczyna marzyła tylko o boazerii lub fototapecie z zachodzącym słońcem.

Za wspaniałe zdjęcia, które przeniosły nas w cudowne lata 80., podziękujmy twórcom Bursztynowej Komnaty .

QUIZ: Zostajesz przeniesiony do lat 90. XX w. Poradzisz sobie?

Zamknij oczy. Stało się - jesteś w latach 90. XX w. Zaczynamy! Umówiłeś się z kolegą pod trzepakiem, a jego nie ma i nie ma. Co robisz? Sprawdź! Rozwiąż QUIZ

Więcej o: