Uroda kulą u nogi? Historia pewnego kompleksu

Patrzymy na atrakcyjną kobietę w świetnych ciuchach, a potem na swoje zdarte czubki butów i modlimy się w duchu, bo miała choć oczko w pończochach? Może rzeczywistość najpiękniejszych wcale nie jest taka różowa? Nasza Czytelniczka opowiada historię swojej siostry.

Bardzo lubię Focha. Za poruszanie w ciekawy sposób tematów, które często są pomijane. I za to, że w komentarzach nie ma wyzwisk i głupot, co dziś jest chyba rzadkością w internecie. Dlatego kiedy przeczytałam list o uwodzicielce , potem odpowiedź kobiety, która uwodzi, bo lubi - postanowiłam opisać zupełnie inną perspektywę - kobiety, której inne kobiety zazdroszczą urody, nie podejrzewając, że jest ona dla niej nieraz utrapieniem. Ciekawe jestem, czy to rzadka przypadłość. Nie wiem - ja znam jedną osobę, która ma pewien problem, choć pewnie mało kto zgodziłby się nazwać to problemem. Liczę jednak na chwilę zastanowienia, zanim napiszecie jakiś komentarz o tym, że jej się w głowie poprzewracało i nie ma prawdziwych problemów. Ma i różne "prawdziwe", ale ten jej szczególnie dokucza, bo mało kto może pomyśleć, że to jest w ogóle jakiś problem.

Jak można mieć kompleksy z powodu urody, której większość koleżanek jej zazdrości?

Moja siostra jest bardzo ładna. Czy raczej bardzo piękna. Ma klasyczną urodę, piękne naturalne blond włosy, świetną figurę, jest wysoka i przyciąga spojrzenia. Jest jedną z tych, na które faceci patrzą z zachwytem bojąc się zaczepić, zagadnąć. Przez wiele lat był to jej ogromny problem, bo na kolonijnych dyskotekach była tą, która zawsze podpierała ścianę, a na studniówkę poszła z synem przyjaciółki naszej mamy, bo żaden z kolegów ze szkoły nie ośmielił się jej zaprosić. Zabawna sprawa, prawda? Pewnie gdyby mi ktoś opowiadał taką historię, też bym uznała, że to bzdura - bo jak można mieć kompleksy z powodu urody, której większość koleżanek jej zazdrości? Ale ja spędziłam z nią wiele lat w jednym pokoju, martwiłam się o nią, bo byłam świadkiem jej łez w poduszkę. Powinnam jeszcze dodać, że zostałyśmy wychowane w przekonaniu, że dziewczyna musi się szanować i nie powinna pierwsza wysyłać zbyt czytelnych sygnałów facetom. Więc ona nie wysyłała tylko czekała, aż się ktoś nią zainteresuje.

Na szczęście na początku studiów poznała swojego obecnego męża, który chyba po prostu zauważył to wszystko i, można powiedzieć - wykorzystał trochę sytuacją. Zbliżył się do niej, zaprzyjaźnił, sprawił, że się zakochała - trochę mu to zajęło, a teraz są razem bardzo szczęśliwi. Trochę ją odczarował na kontakty z innymi facetami, bo wyraźnie poczuła się pewniej i nawet czasem zdarza jej się poflirtować, co mnie zawsze zaskakuje, bo znam ją jako bardzo zamkniętą w sobie osobę.

Bo ładna to na pewno głupia. Zawsze pracowita i zdolna, zdarzało się, że słyszała komentarze, że ma dobre oceny lub zbiera pochwały, bo jest ładna.

Chciałabym móc na tym zakończyć - taki happy end byłby miły. Ale to nie wszystko. Już w szkole średniej i na studiach zdarzało się, że moja siostra czuła się zdyskredytowana z powodu swojej urody. Bo ładna to na pewno głupia. Zawsze pracowita i zdolna, zdarzało się, że słyszała komentarze, że ma dobre oceny lub zbiera pochwały, bo jest ładna. Tak jakby tylko dlatego. Wiem, że sprawiało jej to zawsze przykrość. Zwierzała mi się czasem, mam wrażenie, że trochę zażenowana taką oceną sytuacji, że gdyby była brzydka i robiła połowę tego, co robi, chyba byłaby bardziej doceniona. Skończyła dwa kierunki studiów, zaczęła pracę i... niewiele się zmieniło.

Wiem, że atrakcyjni mają w życiu łatwiej, kiedyś nawet czytałam opracowanie naukowe na ten temat. Piękne kobiety rzadziej płacą mandaty, częściej dostają rabaty, mają przyjemniejsze życie, bo stale je ktoś adoruje. Ale wyróżniająca uroda może być też uciążliwa. Wiem, że moja siostra przed ważnym dla siebie wydarzeniem zawodowym staje przed otwartą szafą i wybiera wedle zupełnie innego klucza niż większość kobiet: nie to, w czym będzie wyglądała atrakcyjnie, ale to, w czym będzie wyglądała skromnie, co trochę stłumi jej urodę. Bo wie, że wtedy ludziom łatwiej przyjdzie uwierzyć, że jest zdolna i pracowita, a nie, że załatwiła coś na ładną buzię.

Siostra swojej siostry

Więcej o: