"Najważniejsze, że jest dobry, ma pracę, nie bije i nie zdradza". To wystarczy?

Nasza Czytelniczka szuka miłości. Nie chce rozmieniać się na drobne. Chce, by było tak, jak w bajce. Czy powinna odpuścić?

Jak to jest z tą chemią? Musi być czy jednak niekoniecznie? Drżenie rąk, bicie serca, maślane oczy, różowe okulary i słynne motyle w brzuchu Znacie to? Ja też? Macie? Jesteście szczęściarami. Nie macie? Witajcie w klubie.

Niestety sielanka się skończyła, z dnia na dzień okazało się, że widocznie tylko ja to wszystko widziałam.

Miałam wszystko to plus dodatkowo zaufanie, miłość, przyjaźń i inny tego typu zbiór tego, co kształtuje zdrowy i normalny związek. Widziałam się już w białej sukni z gromadką dzieci. Jak patrzyłam na niego to wiedziałam, że to TEN. Patrzyłam z miłością, ale i z pożądaniem, które po paru latach wcale nie zniknęło. Czułam się dobrze, szczęśliwie, czekałam zawsze kolejnego spotkania, a w momentach klęski żywiołowej w pracy, trzymała mnie tylko myśl, że wieczorem znowu się z nim spotkam.

Niestety sielanka się skończyła, z dnia na dzień okazało się, że widocznie tylko ja to wszystko widziałam. Tak - była rozpacz, ogromna, nagle wszystko się zawaliło i nic nie zostało, pustka

Chodzę na randki, poznaje wielu ludzi, w tym również facetów.

Czas leczy rany i jakoś człowiek się w końcu pozbiera. Przyjaciele i rodzina wyciągają cię z dołka i zaczynasz jakoś żyć, spotykać się z ludźmi i funkcjonować w miarę normalnie. Uważam i zawsze będę uważać, że nic na siłę. Chodzę na randki, poznaje wielu ludzi, w tym również facetów. Oczywiście, nie uważam, że wszyscy to świnie i istnieją na tym świecie jeszcze jacyś porządni, ale czy ja ich spotkam, czy ja się potrafię zakochać?

Pewnie większość z was powie, że na pewno się ktoś trafi, kogo pokocham, a on mnie, ale czy takie rzeczy nie są tylko w bajkach? Spotykam facetów, jest wszystko dobrze, kulturalni, inteligentni, z pomysłami jest wszystko "OK", ale właśnie nie ma porywów serca, nie ma tej chemii, nie ma tego CZEGOŚ?

Jest dobry, będzie wspaniałym ojcem i mężem, a reszta jakoś przyjdzie sama?

Dużo moich koleżanek mówi, że u nich też tego nie było, ale przecież najważniejsze, że jest dobry, ma pracę, nie bije i nie zdradza. Czy faktycznie? Mam zapomnieć o tym wszystkim, co uważam jest piękne w związku i ma dużą wartość, żeby tylko nie być sama i nie zostać starą panną z siedmioma kotami? Wszyscy mówią, daj mu szansę, co ci szkodzi. Także daję, spotykam się, ale nie wyobrażam sobie kontaktów seksualnych z kimś, kogo nie pożądam. Uważam, ze to w stosunku do niego też nie jest fair. Wiem, seks nie jest najważniejszy, dla mnie też nie, ale chyba fajnie być z kimś, kto cię "kręci" i czujesz, że faktycznie to jest "TO".

A może, ja za dużo chcę, może faktycznie będę z kimś, bo jest miło, przyjemnie i tak wypada. Jest dobry, będzie wspaniałym ojcem i mężem, a reszta jakoś przyjdzie sama?

Zazdroszczę wszystkim kobietom, które szybko się zakochują i nie potrzebują tego wszystkiego.

Czasem tak myślę, poznaję kogoś, spotykam się z nim, ale wiem również dobrze, że mogłabym żyć bez niego, że nie czuje tego przyjemnego ciepła na myśl o nim, że czegoś mi brakuje.. 30 lat. Hmm... Może nie warto już szukać czegoś, czego nie ma, a skupić się na innych rzeczach? Może gdybym nie przeżyła dwóch wielkich miłości, to by tak było.

Cóż, zazdroszczę wszystkim kobietom, które szybko się zakochują i nie potrzebują tego wszystkiego, albo może to ze mną jest coś nie tak i powinnam jednak przyjąć rzeczywistość taką, jaka jest i zapomnieć o komediach romantycznych, które wpajają w nas, że gdzieś tam jest ten książę. Nie musi być super przystojny, bogaty i mieć tysiące innych zalet, chciałabym, żebym to ja w nim widziała tego księcia i cieszyła się tak samo jak wtedy, kiedy miałam 18 lat.

Zagubiona

[Od Redakcji: List nagradzamy książką Joanny Glogazy "Slow fashion. Modowa rewolucja" ]

Foch poleca!Foch poleca! Foch poleca! Foch poleca!

Więcej o: