A wy jak bardzo kłamiecie na Facebooku? I przede wszystkim po co? [LIST]

Niby mamy do Facebooka stosunek lekki a wręcz lekceważący, ale wciąż niektórym podnosi ciśnienie. Kłuje w oczy lukrem nieszczerości oraz przesadną aktywnością innych. Jak zatem korzystać z FB, aby był on jedynie inicjatorem pozytywnych emocji?

Co was wkurza na Facebooku? Bo ja po prostu odpadam, jak widzę że Zosia i Tosia "zrelaksowane" albo "w głupkowatym nastroju" siedzą przy drinku i wrzuciły swoją sweetfocie, czy co tam. Dzióbki w trąbkę, ale impreza! 50 polubień i tyleż komentarzy, chociaż wszyscy w nosie to mają, ale widocznie wypada kliknąć, tudzież wsadzić trzy grosze. Mam znajome małżeństwo, które regularnie lansuje się na fejsie. - Kochanie, co dzisiaj na śniadanko? Może masz ochotę... tu zdjęcie jakiejś skomplikowanej konstrukcji zieleniny z ziarnami, ułożonej designersko na kwadratowym talerzyku. Ona polubiła i się uśmiechnęła. On polubił, że ona się uśmiechnęła. Wszyscy inni też polubili! Och, ale wam dobrze! Co za dwa gruchające gołąbeczki!

Związek w realu nie ma nic wspólnego z tym, w jaki sposób jest pokazywany na Facebooku.

Szkoda, że znam ich bliżej i wiem, że Ona jest zołzą i ciągle ma do niego pretensje o wszystko, a On jest pantofel zahukany jakich mało. Mają jednak wielką potrzebę pokazania na forum, jak to sobie z dzióbków spijają. Każde wspólne wyjście udokumentowane na FB.

Znajomy czasem niby żartem (ale wiem, że lekko obrażony) pyta, dlaczego nie polubiłaś? Co miałam polubić? Że do kina poszliście? Że się obfotografowaliście przed wejściem i zanim reklamy się skończyły, już wszyscy wiedzieliśmy na jakim filmie byliście i w którym kinie?

Czasem mam takie dzikie wizje, że takie pary siedzą niby razem, ale każde ze swoim smartfonem i wrzucają foty na fejsa.

Wy chyba nigdzie nie chodzicie - martwi się rzeczony znajomy. Chodzimy, chodzimy! Zadziwiam go. Ale nie mam potrzeby obwieszczania tego gdziekolwiek. Czasem mam takie dzikie wizje, że takie pary siedzą na romantycznym (koniecznie ze statusem - "romantycznie") wieczorze, każde ze swoim smartfonem i wrzucają foty na fejsa, sprawdzają co chwila, kto polubił i... nie mają czasu żeby porozmawiać! Potem obfotografują stół, kelnera i kartę dań. Przecież to paranoja jakaś!

Zaraz mi ktoś powie, to wypisz się z fejsa, albo co, zazdrościsz? No nie, fejs czasem się przydaje, ale zastanawiam się, czy tylko ja mam takie odczucia przedzierając się przez stertę tych śmieci w powiadomieniach (czyli kto gdzie był i w jakim nastroju). I naprawdę nie "polubiam" dla świętego spokoju tych pierdół. Albo koleżanka niewidziana od lat wrzuca aktualne zdjęcie (z jakiegoś wesela eech). A na nim 10 kilo nadwagi, kiecka obcisła, w której wygląda jak baleron a pod spodem komentarze znajomych. Suuper! Ale laska! NIC SIĘ NIE ZMIENIASZ KOCHANA! Ożeż kur**!

Czasem mam ochotę wrzucić jakieś okropne zdjęcie, jak siedzę potargana przy stole pozalewanym herbatą. Napiszą, że wyglądam super?

Ja rozumiem, że przecież nie napiszę. Kacha, ale ci d...urosła! Ale taki fałsz? Nie lepiej napisać (skoro ktoś bardzo chce): miło cię widzieć? My naprawdę jesteśmy takie wredne baby? Że jak ci wszystkie koleżanki mówią, że pięknie wyglądasz, to lepiej sprawdź w lusterku, czy się nie rozmazałaś? Czasem mam ochotę wrzucić jakieś okropne zdjęcie, jak siedzę potargana przy stole pozalewanym herbatą albo z piętrzącą się stertą niepozmywanych garów, nieumalowana w szlafroku i napiszę komentarz - Kochanie, kto dzisiaj sprząta? Będzie kilka polubień? Napiszą, że wyglądam super?

Aga w głupkowatym nastroju

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to książka "Czysty obłęd" Marka Lamprella . Życzymy miłej lektury.]

Foch - patronatFoch - patronat 

Więcej o: