"Skąd wziąć siłę, aby zmienić wreszcie swoje życie?" [LIST]

Zdarza się wam mieć dość wszystkiego? Pracy, rodziny miłości lub jej braku? Zmieniacie to, co wam się nie podoba, czy po fali buntu przychodzi akceptacja? Pytamy poniekąd w imieniu naszej Czytelniczki.

Długi czas zwlekałam z tym, by się do was odezwać. Chciałam napisać chociażby najmniejszą cząstkę moich przemyśleń, ponieważ na co dzień nie mam zbytnio z kim się nimi podzielić. Ameryki nie odkryję pisząc, że rozpoczął się nowy rok więc teoretycznie i czas zmian. Postanowień, prób odmienienia swojego życia. Przynajmniej tego pragnie jakaś część ludzi (tzn. twierdzi, że tego pragnie). Właśnie tu pojawia się pytanie, na które tak trudno znaleźć mi odpowiedź.

Duszę się powoli samą sobą, gdyż po raz kolejny przez głowę przelatują myśli: a może by tak zaryzykować?

Gdzie znaleźć siłę, by coś zmienić? Gdzie szukać źródła odwagi, by nagle odmienić w sobie, swoim życiu coś, a może i wszystko? Rzucić znienawidzoną pracę, odejść od męża, którego od lat już nie kochamy, a może nigdy nie kochałyśmy? Zerwać wreszcie kontakty ze wszystkimi toksycznymi ludźmi, którzy psują każdy dzień. Oczywiście to tylko przykłady. Ktoś inny może z całych sił pragnąć wreszcie chwycić ukochaną osobę za rękę i wyjechać na drugi koniec świata. Tak po prostu, bo od wielu lat już dusi się w miejscu. Jestem jedną z takich osób. Zaledwie 21-letnią mieszkanką najbardziej zanieczyszczonego miasta w Polsce. Nie chodzi o to, że duszę się ilością smogu w powietrzu. Duszę się powoli samą sobą, gdyż po raz kolejny zaczynam nowy rok, więc znowu przez moją głowę przelatują myśli: a może by tak zaryzykować? A może warto w tym roku w końcu się odważyć?

Nie, nie planuje zostawiać męża i dzieci, ponieważ ich nie mam. Nie planuję też schudnąć czy rzucić palenie - mam niedowagę i nigdy nie miałam papierosa w ustach. Jednak tak jak wielu innych ludzi chciałabym pewnego dnia obudzić się innym człowiekiem - odważnym, który w końcu znalazł siłę, by pokonać strach i spełnić swoje marzenia. Te najtrudniejsze, największe. Przecież da się je zrealizować, wiem o tym.

Obawiam się, że u mnie strach zawsze będzie wygrywał, powodując, że kolejny rok spędzę obwiniając siebie, że nie zaryzykowałam zmian.

Duszę się w kraju, w którym żyję, nie znoszę towarzystwa jakie codziennie spotykam, nie lubię moich studiów. Nie wiem, kim chcę być w życiu i czy w ogóle chcę być. Najzwyczajniej w świecie marzę, by wsiąść w samolot i poznać jakiś inny świat, inne życie, naprawdę wartościowych ludzi. Mam trochę do stracenia, zawsze coś tracimy walcząc o nasze marzenia. Przeglądam prawie każdego dnia poradniki, internet w poszukiwaniu odpowiedzi na to - jak ktoś taki jak ja mógłby wyzbyć się lęków i chociaż raz w życiu postawić wszystko na jedną kartę? Znacie na to sposób, magiczną receptę? Obawiam się, że u mnie strach zawsze będzie wygrywał, powodując, że kolejny rok spędzę obwiniając siebie, że nie spróbowałam, marząc co by było gdyby i podziwiając z zazdrością ludzi, którzy posiadają w sobie tę siłę. Wyobrażacie sobie jacy oni muszą być szczęśliwi?

Agnieszka

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to książka "Jedenaście godzin" Paulliny Simons. Życzymy miłej lektury.]

Foch poleca!Foch poleca! Foch poleca! Foch poleca!

Więcej o: