"Erotyczne eksperymenty nie są dla każdego. Mnie kosztowały małżeństwo" [LIST]

Są historie, które zachęcają do spełniania marzeń i takie, które jednak to odradzają. Przed Wami list Czytelniczki, która poszła o jeden krok za daleko. I nie wie, czy może naprawić to, co się zepsuło.

Mieliście się razem zestarzeć? Bez niego też się zestarzejesz (fot. Pexels.com CC0)Mieliście się razem zestarzeć? Bez niego też się zestarzejesz (fot. Pexels.com CC0) Mieliście się razem zestarzeć? Bez niego też się zestarzejesz (fot. Pexels.com CC0) Wydawało mi się, że naszego związku nic nie zepsuje (fot. Pexels.com CC0)

Sądziłam, że jestem wyzwolona, bezpruderyjna i pewna tego, co czuję do męża. On zresztą mówił to samo. O trójkącie żartowaliśmy od dłuższego czasu. Jeszcze jako narzeczeństwo. Obydwoje nie traktowaliśmy tego poważnie. Ot, takie tam łóżkowe rozmówki. Ale po sześciu latach małżeństwa nasze życie seksualne zaczęło podupadać. Seks przestał być kwestią priorytetową. Codzienność, zmęczenie, stres wywołany walką o poprawienie naszego życia sprawiły, że łóżko coraz bardziej zaczynało kojarzyć się nam z miejscem, w którym rozmawiamy, czytamy książki i przede wszystkim odsypiamy. Nie przestałam kochać męża, wręcz przeciwnie, był mi bardzo bliski. Niezmiennie czułam, że jest najbliższym mi człowiekiem. No, ale gdzieś ten ogień między nami zgasł.

Obydwoje byliśmy pod wpływem alkoholu i nie tylko.

Pewnej soboty wylądowaliśmy na imprezie u znajomych znajomych. Prawie nikogo nie znaliśmy, ale bawiliśmy się doskonale. Gospodarze okazali się błyskotliwi oraz - sama nie wiem, jak to nazwać - światowi? Pisząc to, czuję się jak idiotka i sama nie wiem, co na nas zrobiło tak ogromne wrażenie. Może ten przepiękny dom? Może zadziałało to, że obydwoje wypiliśmy stanowczo za dużo? OK, w głowie zamieszał nam nie tylko alkohol, ale to nie było tak, że nagle straciliśmy świadomość.

Skończyło się na tym, że wylądowaliśmy z gospodarzami w sypialni. To była wspólna decyzja. Niby obydwoje ustaliliśmy, że kiedyś zdecydujemy się na trójkąt. A że akurat trafiła się szansa na czworokąt? Weszliśmy w ten układ z mężem z entuzjazmem naiwniaków robiących coś pierwszy raz. To, co tam się wydarzyło może nie było szczególnie wyuzdane, ale dla nas stało się eksperymentem nie do przejścia. Nie okazaliśmy się aż tak otwarci, jak sądziliśmy.

Wszystko to, co widziałam i zrobiłam poprzedniej nocy było obrzydliwe.

Powrót do domu był normalny. Nawet dowcipkowaliśmy w taksówce, że nigdy nie wiesz, kiedy spełnią się marzenia, itd. Byliśmy chyba jeszcze pod wpływem alkoholu. No, ale poranek już był inny. Pojawiła się obcość i wstyd. Wszystko to, co widziałam poprzedniej nocy - męża z inną kobietą - powróciło do mnie i stało się obrzydliwe. Próbowaliśmy to nawet przegadać. W sumie wyszło na to, że żałujemy. Nie mogę o tym zapomnieć i już mi się to wcale nie wydaje takie super. Mąż mówi to samo. Czuję się źle sama ze sobą, a towarzystwo męża wcale mi nie pomaga. Nie ma mowy o seksie. Jest między nami naprawdę źle. Wydarzyło się coś, co powinno zawsze pozostać w sferze erotycznych fantazji. Nigdzie więcej. Nasze małżeństwo wisi na włosku. Sądzę, że jest duże prawdopodobieństwo rozstania. Unikamy się, co nie jest łatwe w małym mieszkaniu.

Jestem bardzo zła na siebie. Możecie mi pisać, że wiedziałam w co się pakuję, ale to nic. Może moja historia komuś zapali w głowie czerwoną lampkę. Może komuś odechce się realizować marzeń, które są niebezpieczne. Nie zawsze warto. Jeśli masz silny charakter i jesteś pewna, że wasz związek na tym nie ucierpi to i tak zastanów się dwa razy. Ja - a raczej my - przeszacowaliśmy swoje siły. I nie wiem, co miałoby się wydarzyć, żeby znów było jak wcześniej. Wstydzę się sama siebie.

M.

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to książka "Kobieta dość doskonała" Sylwii Kubryńskiej. Życzymy miłej lektury.]

Foch poleca!Foch poleca! Foch poleca! Foch poleca!

Zobacz wideo
Więcej o: