"Idzie wiosna, a Poznań psią kupą spływa!" [LIST]

Spacer po trawie? Z dzieckiem? Z listu naszej (wkurzonej) Czytelniczki jednoznacznie wynika, że lepiej tego nie próbować. Zwłaszcza w Poznaniu. A wszystko przez właścicieli psów.

Pexels.com/Foch.plPexels.com/Foch.pl Pexels.com/Foch.pl Pexels.com/Foch.pl

Piszę do was, bo mnie krew zalewa. Dziś złowrogo szumią wierzby, a duch mój na rozżarzone węgle dupą usiadł, jak to gdzieś na Facebooku ostatnio wyczytałam. Wiem, że temat był już wielokrotnie poruszany i co wiosnę znajdzie się ktoś kto psioczy. Ale ja już nie mogę moja frustracja w tym temacie sięga zenitu.

Dziś moje "wiadro z gównem" się przelało.

Mieszkam w Poznaniu i jest to już któreś miasto w moim życiorysie. Jestem mamą roczniaka, który z uwielbieniem eksploruje świat na spacerach. Niestety ostatnio jedyne co ode mnie słyszy to: Nie idź tam! Tam nie wolno! Uważaj, tam są psie kupy! I tak dziś moje osobiste "wiadro z gównem" się przelało.

Mam trzymać syna w klatce?

Idzie wiosna i w tych pięknych okolicznościach przyrody moje dziecko i pewnie wiele innych nic nie może, ponieważ nie ma gdzie nogi postawić! W mojej dzielnicy mocno się rozwijającej zieleni (jeszcze) nie brakuje, ale dzieciaka puścić "luzem" na łąkę nie mogę ponieważ co 20 cm jest psia kupa. Jedyne co nam pozostaje to ogrodzone place zabaw. Zaczynam odnosić wrażenie, że muszę trzymać syna w klatce jak małpę w zoo. Pies sąsiada może pobiegać, ale moje dziecko już nie! Czy naprawdę jesteśmy narodem syfiarzy?! Pytam się ja!

Życzę nam wszystkim bardziej czystego otoczenia.

Ewa

Zobacz wideo

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to "Książka do przeżycia" Toma Chatfielda . Życzymy miłej lektury.]

fot. materiały prasowefot. materiały prasowe fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Więcej o: