Kiedyś a teraz. Kobiety szturmem biorą sport!

Przez lata wykluczone, mozolnie walczyłyśmy o dostęp do sfer nam zakazanych. Nierówności wciąż są olbrzymie, ale czas nam sprzyja. Poza tym kobiety to niezłe fighterki!

Przez wiele lat kobiety nie były dopuszczane do rozmaitych czynności - w tym wielu dyscyplin sportowych - z powodu rzekomej słabości płci. Stąd wciąż tak mało nas w wielu dziedzinach życia. Do dzisiaj w ten sposób niektórzy tłumaczą fakt, że więcej jest szefów kuchni niż szefowych kuchni. “Bo to praca w ogromnym stresie i napięciu, ekstremalnie wyczerpująca fizycznie”. Powiedzcie to kobietom, które zasuwają w stołówkach szkolnych, barach mlecznych, szpitalnych czy więziennych kuchniach, w których mowa o masowym żywieniu - wydawaniu dzień w dzień kilkuset posiłków. Kobiety są ekstremalnie silne psychicznie i fizycznie, zazwyczaj swoją siłą wykazują się w czynnościach nieodpłatnych, które w oczywisty sposób uznaje się za ich obowiązek i naturalny stan rzeczy. Owszem, sztangiści podnoszą większe ciężary niż sztangistki, a mężczyźni na siłowni wyciskają na nogi więcej niż kobiety. Ale to - często samotne - matki niepełnosprawnych dorosłych dzieci po kilkanaście razy na dobę radzą sobie z podnoszeniem, przenoszeniem, przekładaniem bezwładnych ciał swoich ważących po kilkadziesiąt kilogramów synów i córek. 

W 1836 roku Donald Walker napisał książkę “Physical Exercises for Ladies”. Jedną z jego tez, która mała zniechęcać panie do ćwiczeń fizycznych, był argument o ryzyku zbyt brutalnych i wystawiających na urazy treningów. Unikanie ich było zalecane ze względu na “ochronę narządów służących prokreacji”. Jak słusznie zauważa wybitna narciarka Lindsey Vonn, gdyby iść tym torem, to większą ochroną należałoby otoczyć mężczyzn – wszak ich narządy służące rozmnażaniu znajdują się na wierzchu ciała, a nie jak u kobiet – bezpieczne w jego wnętrzu.

Lindsey Vonn na XXIII Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Pjongczang 2018Lindsey Vonn na XXIII Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Pjongczang 2018 Fot. Kuba Atys/Agencja Gazeta

Przekonanie o tym, że niektóre dyscypliny sportowe nie są dla kobiet, pomimo upływu 183 lat wciąż ma się dobrze. Dowód? „Uważam, że piłka nożna nie jest jednak kobiecą dyscypliną sportu. Powołaniem kobiet jest rodzenie, a nie taka praca i znęcanie się nad ciałem. (...) Chciałbym, aby nasze ukochane kobiety stworzyły idealne warunki do życia. Kojarzę je z muzyką, tańcem – oznajmił w wywiadzie telewizyjnym sekretarz generalny Białoruskiej Federacji Piłki Nożnej. Juryj Wiarhiejczyk pozostawał przekonany, że "powołaniem kobiet jest rodzenie dzieci".

Z burzeniem podobnych stereotypów najlepiej radzą sobie wybitne sportsmenki, które przecierają szlak i ułatwiają kariery kolejnym kobietom. Jerzy Kukuczka, zasłużony polski himalaista, nie ukrywał swoich patriarchalnych poglądów. Mawiał, że „baby się w góry nie nadają”, ale dla Wandy Rutkiewicz miał ogromny szacunek – bo „ona potrafiła się wspinać”.

Trzymane z dala od wielu dyscyplin sportowych kobiety mają jeszcze bardzo wiele do zrobienia i do nadgonienia. To akurat nic nowego. Fakt, że dziewczynki coraz pewniej i w zupełnie naturalny sposób radzą sobie na boisku czy w skokach narciarskich nie oznacza wcale, że wszystko działa jak należy. Jedna z najlepszych polskich piłkarek nożnych, robiąca karierę za granicą Ewa Pajor, najbardziej narzeka na brak równego traktowania kobiet i mężczyzn na poziomie związków i infrastruktury. O różnicach w traktowaniu i zarobkach można by zresztą mówić godzinami.

Przytoczmy dwa przykłady. Polska piłkarska reprezentacja kobiet na mecz eliminacyjny do Szkocji w 2018 roku poleciała tanimi liniami. Efekt? Siedem godzin opóźnienia, piłkarki spóźniły się na wieczorny trening. Prezes PZPN skwitował tę sytuację słowami: „Potrenują jutro rano”. Reprezentacja mężczyzn lata wyczarterowanym samolotem między Wrocławiem a Katowicami. Przykład spoza Polski? Męskie i żeńskie brytyjskie reprezentacje do lat dwudziestu w krykiecie leciały na Mistrzostwa Świata do Indii. Jedyna różnica? Panie w klasie ekonomicznej, panowie w klasie biznes.

Jest nas mniej i nie ma nas wszędzie. Jeszcze. W historii wyścigów Formuły 1 było do tej pory pięć kobiet kierowców. Jedna z ostatnich kandydatek na kierowcę testowego F1 Tatiana Calderon uważa, że w sporcie kobiety muszą udowadniać swoją wartość. - Zespoły niechętnie sięgają też po kobiety, bo to ryzyko. Nie wiedzą, na co je stać - powiedziała Calderon w rozmowie z brytyjskim "Business Insider".

Mecz Polska-BrazyliaMecz Polska-Brazylia Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta

Robić swoje, dawać z siebie wszystko, nie poddawać się, mieć wsparcie, iść za pasją – w ten sposób osiąga się wyniki w sporcie. Ikoną takiej postawy jest Justyna Kowalczyk, którą śmiało można określić, jako perfekcyjnie pracującą maszynę, która codziennie pokonywała własne ograniczenia. Ogromne sukcesy sportowe pozwoliły Kowalczyk zająć szczyt w biegach narciarskich, a twardy charakter zdobyć szacunek publiczności, sponsorów i związkowców. Kowalczyk przetarła szlak innym sportsmenkom, które także chcą być traktowane na serio.

Charlize Theron, chociaż niezwiązana jest ze sportem, a ze światem filmu, powiedziała w wywiadzie dla „Zwierciadła” uniwersalne słowa, które powinnyśmy sobie wziąć do serca niezależnie od tego, co robimy: “Świat jeszcze nigdy na taką skalę nie sympatyzował z kobietami. Trzeba zrobić z tego właściwy użytek. Mężczyźni muszą wiedzieć, że to nie jest rewolucja wymierzona w nich jako płeć, tylko w praktyki, które stały się w pewnym momencie normą”.