O czułości i wspólnocie. Jak macierzyństwo zbliża kobiety, czy kobiece kręgi dodają sił?

Kiedy dowiadujemy się, że jesteśmy w ciąży, praktycznie od razu zaczynamy szukać dla siebie miejsca, gdzie znajdziemy odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Kiedyś to były fora internetowe, dziś są grupy w social mediach. Jeszcze do niedawna nie rozumiałam dlaczego tak jest, dziś już wiem.

Kiedy po raz pierwszy zaszłam w ciążę, przyciągałam inne ciężarne wzrokiem, za każdym razem, kiedy widziałam je gdzieś na horyzoncie. Nie zliczę ile razy, ucięłam sobie pogawędkę w sklepie: - "Który to już miesiąc", "Czy ciebie też tak bolą plecy?", albo "W którym szpitalu zdecydowałaś się rodzić". Prawdopodobnie zwykłej kobiety nie zapytałabym o, jak by nie patrzeć, dość intymne sprawy, ale z kobietami w ciąży jest inaczej. Sam stan ciąży jest dość wyjątkowy i nietypowy. Tylko ciężarne zrozumieją poranne mdłości czy problem z założeniem butów w dziewiątym miesiącu. Ktoś, kto nigdy nie był w ciąży, owszem, może wyobrażać sobie "z czym to się je", ale dopóki sam tego nie przeżyje, to są tylko wyobrażenia. Prawdopodobnie te podobne doświadczenia kobiety w ciąży do siebie zbliżają, bo nikt nie zrozumie cię lepiej, jak druga ciężarna. 

Macierzyństwo nas do siebie zbliża 

Obecnie matki mają zdecydowanie łatwiej niż kiedyś. Teraz prościej jest zapytać inną matkę o poradę. W końcu mamy social media. To właśnie tam mogą ze sobą rozmawiać, czy wymieniać się doświadczeniami. Tam czują się ważne i zrozumiane. Przytoczę dwie historie, które uświadczyły mnie w tym, jak my kobiety potrzebujemy innych kobiet w swoim życiu. Pamiętam, jak byłam w drugiej ciąży. Pewnego dnia w social mediach napisała do mnie dziewczyna. Nigdy w życiu nie widziałyśmy się na oczy. Okazało się, że mamy termin porodu w bardzo podobnym czasie. Przez dziewięć miesięcy rozmawiałyśmy ze sobą praktycznie codziennie. O tym co spakować do szpitala, jaki wózek wybrałyśmy, co nas boli, ile przytyłyśmy i mogłabym tak wymieniać jeszcze naprawdę długo. Nie sądziłam, że obca kobieta będzie dla mnie takim wsparciem przez cały okres ciąży. Dziś wspólnie świętujemy urodziny naszych dzieci i wciąż się wspieramy, bo prawdziwy roller coaster zaczął się dopiero wtedy, kiedy dziecko pojawiło się na świecie. 

Z drugiej strony pamiętam dzień, kiedy wjechałam na salę poporodową z drugim dzieckiem. Tuż po mnie przyjechała tam dziewczyna, która była totalnie zdezorientowana. Śmiała się, że po porodzie zapomnieli jej dać instrukcji obsługi do dziecka. Była przerażona, co w ogóle mnie nie dziwiło, bo sama tak się czułam kilka lat wcześniej. Bez wahania pomogłam jej z dzieckiem. W szpitalu spędziłyśmy kilka dni i później pomagałyśmy sobie nawzajem. Kiedy ja brałam prysznic, ona spoglądała na moje dziecko, a kiedy ona, ja na jej. Nie było to wymuszone, każda z nas po prostu chciała pomóc tej drugiej, bo wiedziała, z czym ona się mierzy. 

Tak samo jest w codziennym życiu. Kiedy widzisz, że do kolejki zbliża się mama z dwójką dzieci, a ty akurat dziś robisz zakupy w samotności, od razu przepuszczasz ją w kolejce, bo chcesz, żeby szybko zapłaciła zanim jej dzieci zrobią awanturę na środku, a ona zestresowana będzie wśród tych krzyków tłumaczyć: "Musimy zapłacić, zaraz wyjdziemy". Prawdopodobnie nikt inny nie wpadłby na to, że taka mała rzecz może zrobić jej dzień i dać chwilę oddechu, ale nie matka. Po prostu mamy takie są. 

Kiedy zostajemy matkami, chcemy też otaczać się innymi matkami. Obecnie możemy to zrobić niemalże wszędzie. Na siłowniach są specjalnie zajęcia dla mam z dziećmi. W kawiarniach znajdziemy spotkania, na których krzyk noworodka jest rzeczą normalną i nikt na nas nie będzie krzywo patrzył. Ba! On jest wręcz wskazany, bo to znaczy, że dziecko rozwija kolejne umiejętności. Czujemy się w takim towarzystwie bezpiecznie, a tego potrzebujemy najbardziej. Nie chcemy być oceniane, chcemy być doceniane, a macierzyństwo zdecydowanie nas tego uczy. 

Spokojnie obok terminu macierzyństwa możemy postawić termin siostrzeństwa, dlatego że obce kobiety, matki czasem więcej łączy, niż dzieli. Chcemy się wspierać, chcemy sobie pomagać, chcemy czuć się doceniane, chcemy być w jakiejś wspólnocie. A wspólnota matek to największa, nigdzie nie zarejestrowana, grupa kobiet, które chcą czuć się ważne. Myślę, że to właśnie dlatego tak bardzo zależy nam na tym, by dodawać sił innym, a nie podcinać im skrzydła.