Kilka nietypowych rad, jak zapanować nad porządkiem w domu. Świetne nawet dla tych, którzy nienawidzą sprzątać

Od kogo najlepiej uczyć się zasad porządku? Nie od pedantów, bo to przypadki skrajne - osoby, które "nieporządnych" nigdy nie zrozumieją. Najlepiej zapytać "nawróconych bałaganiarzy". My przepytaliśmy trzy osoby, które skutecznie - choć na swój sposób - zapanowały nad przestrzenią wokół siebie.

Wszystko na miejscu


Paweł: Moim największym problemem było wieczne szukanie zagubionych kluczy, portfela, okularów, kluczyków do samochodu. Najgorzej było, kiedy pojawiała się presja czasu - pod klatką czekała taksówka na lotnisko, żona w puchowej kurtce znacząco wzdychała, stojąc w drzwiach. Postanowiłem zmodyfikować swoje życie, wprowadzić kilka prostych rozwiązań, które wyleczyłyby mnie z roztargnienia i uciążliwego dla innych bałaganiarstwa. Wzorem jest dla mnie pod tym względem żona pielęgniarka, która przez swoją pracę przyzwyczajona jest do tego, że wszystko ma swoje miejsce, a jej koleżanki z następnej zmiany muszą mieć pewność, że poprzedniczki zostawiły wszystko w idealnym porządku.


Znam siebie, wiedziałem, że sprawdzoną się wyłącznie nieskomplikowane rozwiązania.
Proste zasady we wszystkich dziedzinach życia – to coś, czym się kieruję zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym. Moim pierwszym krokiem było zainstalowanie w szafie przy drzwiach wejściowych skrzynki na klucze i przypięcie do kluczyków breloczków z lokalizatorem. Kolejnym krokiem było wyrobienie w sobie automatycznego nawyku odwieszania ich w szafeczce od razu po przyjściu do domu. Pilnowała mnie przy tym partnerka i córka. Kładę tam również dowód do samochodu, żeby nie było potrzeby szukania go po kurtkach, kiedy ktoś inny niż ja chce skorzystać z auta. Portfel znalazł swoje miejsce na małej tacy na komodzie w salonie. Odkładam tam również wieczorem zegarek i telefon komórkowy. Telefon ma nowe - czerwone etui - łatwo więc zauważyć komórkę, kiedy z roztargnienia odłożę ją gdzie indziej niż powinienem.

Zobacz wideo


Zapanowałem też nad swoimi finansami. Przyznam szczerze, do tej pory pieniądze
rozchodziły mi się w tajemniczych okolicznościach. Wiele kont, w różnych bankach, wiele
pożyczek, nad którymi nie panowałem. A przydatne rzeczy, zawsze warto mieć pod ręką. Na początek przeniosłem w jedno miejsce całą moją bankowość . W banku, który wybrałem, wystarczyło, że ściągnąłem aplikację banku na telefon i teraz nie muszę szukać loginu, hasła, bo wszystko mam pod ręką – przynajmniej, kiedy pod ręką mam telefon. Do bankowości mobilnej loguję się odciskiem palca! To bardzo wygodne i praktyczne rozwiązanie.


Przeniesienie wszystkich finansów w jedno miejsce nauczyło mnie gospodarności. Proste
rozwiązanie, a działa. Daje mi to większe poczucie stabilności finansowej i życiowej. Bez
problemu mogę teraz ocenić, czy podołam spłacie kolejnego kredytu, czy uda mi się przelać więcej środków na konto oszczędnościowe w danym miesiącu.


Systematyka


Patrycja: Jestem typem zbieracza. Chowam po kieszeniach rachunki, wizytówki, ulotki, resztę w bilonie, banknoty. W torbie mam pełno kwitów, karteluszek, plastikowych opakowań po słodyczach, w portfelu też przechowuję mnóstwo starych paragonów i potwierdzeń z karty. Kiedy przy okazji wyjmowania z kieszeni gumki do włosów dla córki, zgubiłam przypadkiem 50 zł, postanowiłam zapanować na tym żywiołem. Zasięgnęłam wielu opinii, czytałam różne porady w internecie. W końcu wprowadziłam do swojego życia jedną prostą zasadę - ważne paragony przechowuję w aplikacji w telefonie, w razie potrzeby mogę je zawsze zlokalizować. Bo przydatne rzeczy zawsze warto mieć pod ręką.

Mój bank jako pierwszy na rynku połączył bankowość mobilną z opcją elektronicznego zapisu paragonów. Wprowadzenie tej zasady, bardzo uporządkowało moje życie i… moją
torebkę. Kiedy płacę kartą małe sumy mówię, że nie potrzebuję potwierdzenia. Wszystko mam w jednym, wygodnym miejscu – aplikacji mobilnej. A kiedy chcę złożyć reklamację czy dokonać zwrotu zakupionych rzeczy, zaglądam do aplikacji. Nie martwię się też wyblakłym czy zniszczonym papierowym paragonem.


Ulotki, opakowania po słodyczach natychmiast wyrzucam - wyrobiłam w sobie taki odruch. Robię regularny przegląd portfela i torby - wyrzucając wszystko, co niepotrzebne. Wspólnie z mężem poświęciliśmy jeden weekend na uporządkowanie dokumentów - pozbyliśmy się starych i zbędnych papierów, robiąc tym samym miejsce w szufladzie na składowanie PIT-ów i rozrzuconej po całym domu dokumentacji medycznej. Wystawiłam na portalu ogłoszeniowym niepotrzebne aparaty komórkowe (udało mi się zebrać ich przez lata 15) - cześć z nich oddałam za darmo, te bardziej wartościowe sprzedałam za symboliczne kwoty - chętni znaleźli się bardzo szybko. Ja nie umiem działać zrywami - raz od wielkiego dzwonu - lepiej sprawdza się u mnie systematyczność, wyrzucanie i czyszczenia na bieżąco.


Teraz wyzwaniem będzie dla mnie zrobienie porządku w komputerze - ale to także folder po folderze, a nie wszystko od razu - oraz zabranie się za uporządkowanie umów. Nikt przecież nie mówi, że nie można zmienić banku na ten, który ma najlepszą dla mnie ofertę, czy zmienić operatora komórkowego i dostawcę telewizji kablowej.


Bez zastanowienia


Michał: Mam alergię na sprzątanie. Z dzieciństwa pamiętam, że w każdą sobotę byliśmy z
bratem budzeni wcześnie rano i zaganiani do sprzątania domu i ogrodu. Czasami dotyczyło to także garażu i piwnicy. Po takich przeżyciach pałam szczerą nienawiścią do domowej mobilizacji, która towarzyszy porządkom. Żeby nie zarosnąć brudem, musiałem ugryźć temat porządku od innej strony. Nie zastanawiam się nad sprzątaniem, nie planuję go. Robię pewne czynności „w biegu”, bez oswajania tego w myślach. Przychodzę do domu i odkurzam albo wycieram kurze. U mnie sprzątanie jest rozłożone na raty, nieplanowane, bez konkretnego schematu, ale efekt jest - moim zdaniem - zadowalający. Kiedy zaczyna mi przeszkadzać bałagan w szafie, od razu wyciągam ubrania i składam je od nowa. Ale nie jest to „czyn” sprzątania wszystkich szaf, który potrwa pół weekendu - jak to miało miejsce w moim dzieciństwie.


Tak samo w banku, dzięki aplikacji, nie muszę wszystkiego sztywno pilnować, płatności
mogę ustawić z odroczoną datą lub szybko wykonać przelew w ostatniej chwili. Nic na siłę.

grafikagrafika materiały partnera