"Nie tylko szarość i biel". Jak urządzić swój dom inaczej radzi skandynawska specjalistka od kolorów

Dagny Thurmann-Moe uważa, że zalewa nas bezbarwność. Zdaniem tej popularnej specjalistki od kolorów, prowadzącej w Oslo własne studio projektowe, w dużej mierze za brak kolorów odpowiadają samorządy, urbaniści, firmy deweloperskie i architekci. Ekspertka stoi za kolorową rewolucją, która ma pomóc w przywróceniu wnętrzom barw

Zdaniem Thurmann-Moe używanie kolorów w architekturze uznawane jest za przejaw kiczu, a projektanci boją się zrazić zbyt odważnymi pomysłami wykładających pieniądze inwestorów. My sami do pewnego stopnia możemy walczyć z bezbarwnością - zmieniając wystrój i kolorystykę domów i zawartość szafy. Sama Dagny prowadzi także projekt modowy, w którym swoimi codziennymi stylizacjami udowadnia, że da się w codziennych zestawach kompletnie obejść noszenie czerni - koloru uznawanego za jeden z najbardziej uniwersalnych.

Thurman-Moe uważa, że warto wpuszczać kolory do wnętrz, bo barwy mają bezpośrednie przełożenie na nasze samopoczucie. 80% wszystkich wrażeń, jakie odbieramy zmysłami to te wzrokowe. Spośród nich na pierwszym miejscu dostrzegamy właśnie barwę, np. kolor ubrania oceniamy wcześniej niż jego fason.

Beton jak więzienie

Thurmann-Moe zapewnia, że kolory mają na nas ogromny wpływ. W swojej książce "Kolorowa rewolucja" cytuje psychologa architektury, Eirika Glambek Boe, który twierdzi, że "Betonowa ściana o długości 150 metrów wywiera na człowieka taki sam wpływ, jak osadzenie w więziennej izolatce z kartonowym pudłem na głowie".
Jeśli chcesz urządzić swój dom w indywidualnym stylu, najprościej będzie pokombinować z kolorami. Dziś szalenie modny jest styl skandynawski, czyli biele i szarości, ale zdaniem Norweżki te barwy (których nawet nie można nazwać kolorami) są dla człowieka bardzo niekorzystne i Skandynawowie także zaczynają mieć ich dość.

Jak zapewnia Thurmann-Moe, nikt nie powiedział, że małe pokoje muszą być białe, bo dziękui temu sprawiają wrażenie większych. Wprost przeciwnie! Badania pokazują, że najgorzej pracuje się w białych pomieszczeniach - mózg jest w nich zestresowany, mogą pojawić się bóle głowy i migreny - przekonuje projektantka. - Sterylne, odarte z kolorów pomieszczenia sprawiają, że nie czujemy się w nich bezpiecznie, bo kolory bardzo wpływają na organizm człowieka i mogą zmieniać jego zachowanie - dodaje ekspertka.

Biel i szarość jako kwintesencja elegancji

Skąd ta biel i szarość? - Prosta, zimna, sterylna architektura postrzegana jest jako elegancka i wysmakowana. Być może dobrze wyglądałaby w otoczeniu lasu, ale nie w mieście, gdzie życie prosi się o kolor, ciepło i energię - uważa Dagny. I przytacza przykład Oslo, w którym mieszka i pracuje. W nowym budownictwie dominuje szarość, stal, minimalizm. Ale stara część tego miasta jest pięknie kolorowa. W latach trzydziestych XX wieku miasto przykładało do barw wielką wagę, a władze stworzyły nawet przewodnik dla architektów i inwestorów budowlanych, który miał być wskazówką, jakie kolory są dozwolone w architekturze miasta. Paleta zawierała ponad 50 kolorów i architekci wykorzystywali ją z sukcesami do czasów II wojny światowej. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku nastąpiło przechylenie w drugą stronę: Norwegowie pokochali beż. We wnętrzach zagościł, zdominowany przez biel, róż i beż, trend - tzw. shabby chic. Nie przetrwał długo, bo kiedy pojawił się szary, wyciął w pień kolorystyczna konkurencję.

Ostatnio jednak ten minimalizm w kolorystyce zaczyna być odbierany jako zbyt panoszący się i powoli wpuszczamy kolory. Chcemy, żeby było wokół nas bardziej przytulnie, cieplej.
Jak mówi kolorystka: - Przez lata kładziono nam do głowy, że lepiej mieszkać wśród stonowanych barw. Daliśmy sobie wmówić, że lepiej używać neutralnych kolorów podstawowych i dopełniać je kolorowymi detalami. Staliśmy się posłuszni zasadom rządzącym nowoczesnym społeczeństwem, gdzie kolory są źle widziane.

Jak znaleźć kolor?

Wybranie kolorów i udane ich łączenie może zająć trochę czasu, nie jest to umiejętność prosta i intuicyjna. Naprawdę dobre wnętrza powstają całymi latami - tej zasady powinniście się trzymać. Do wnętrz wybierajcie kolory, które lubicie. Kolejny ważny punkt to zdefiniowanie, do czego ma dane pomieszczenie służyć, i co chcecie w nim robić. Projektantka radzi, żeby wybierać barwy, które mają tę samą intensywność, co kolor główny. Przygaszone barwy będą się uzupełniać dając wrażenie harmonii. Możecie także wybierać wiele odcieni tej samej barwy - jeśli decydujecie się na czerwony, to można znaleźć od dwóch do siedmiu jej odcieni. Najlepiej kierować się jedną z tych dwóch metod.

Zdaniem Dagny, dobrze urządzone wnętrza mają od siedmiu do dziewięciu kolorów - jeden-dwa główne, od pięciu do siedmiu akcentowych (ujawniają się w detalach) i jeden kontrastowy. Zdaniem specjalistki problemem współczesnych wnętrz jest stosowanie zbyt małej liczby barw - zaledwie od dwóch do trzech. W takim układzie kolor za bardzo rzuca się w oczy, a pomieszczenie wygląda zbyt płasko.

Ściana pełna wyrazu

Dodawanie koloru, zaczynamy od pomalowania ścian. Nasz wzrok jest zaprogramowany na szukanie kontrastów. W achromatycznym wnętrzu będzie szalał i fiksował się na każdym najmniejszym szczególe kolorystycznym. Podłoga z drugiej strony powinna mieć inny kolor niż ściany, bo pozwala na stworzenie granicy między dwiema powierzchniami.
Dagny radzi także, żeby sufity malować na ten sam kolor, co ściany - niskie sufity wydadzą się przy takim zabiegu wyższe. Białe sufity odcinają się od ścian, dając efekt wielkiej pokrywki. Specjalistka zaleca także utrzymanie w tonacji ścian futryny drzwi, okien i listew przypodłogowych.

Wciąż czujecie sentyment do szarości? Zdjęcia tych wspaniałych, wyrazistych i pełnych kolorów wnętrz także was nie przekonały? - Czemu chcecie urządzać sobie dom w barwach przygnębiającego jesiennego dnia? Przecież niewiele jest na tym świecie rzeczy bardziej dołujących - przekonuje Dagny.