Szczęście w stylu hygge i lagom: też tak możemy

Mieliśmy pisać o hygge, ale oprócz hygge warto poruszyć także kwestię lagom – obydwa zjawiska mają swoje korzenie w skandynawskiej filozofii. Co najbardziej warto przenieść z nich do naszych własnych domów? Sprawdzamy

Szczęście
Czy jest hygge? To duńska definicja szczęścia. Jak tłumaczy Izabela Wojnowska, autorka książki „Hygge po polsku”: hygge to świadome zwrócenie się ku pewnym wartościom związanym z kulturą, tradycjami, zwyczajami, tożsamością danego kraju. Jej zdaniem Polacy także „hyggują” na swój sposób. Hygge to dla Polaków dom, rodzina, poczucie bezpieczeństwa, przytulność, proste gesty serdeczności, uśmiech, dobre słowo, zapach świeżego chleba, wiatr na bałtyckiej plaży, stare zdjęcia w rodzinnym albumie.

Małe gesty
Zwykłe gesty ludzi to pierwszy krok do tego, żeby poczuć się dobrze. Niech sąsiad, którego mijamy codziennie na klatce schodowej będzie takim pierwszym momentem hygge w ciągu dnia. Często zapominamy, że zwykłe „proszę” i „dziękuję”, „dzień dobry” mogą wprowadzić kogoś w dobry nastrój. Hygge to nie jest jakaś wydumana filozofia życiowa, która wymaga przygotowania. Musimy po prostu zacząć od siebie. Zacząć od uśmiechu. Bo hygge to także „podaj dalej”.

Cottonballs Fot. Pxsphere

Wygoda
Według książki Meika Wikinga "Hygge. Klucz do szczęścia" komfort psychiczny najłatwiej osiągnąć we własnym zaciszu domowym. Liczy się nie tylko otoczenie, w którym się znajdujemy, ale również to, co mamy na sobie – wygodne, wykonane z naturalnych tkanin ubrania.

Przytulność
Hygge odnajdziemy w miejscach, które są przytulne oraz przepełniają poczuciem bezpieczeństwa i wewnętrznego komfortu. To miejsca, które możemy ogarnąć zmysłami. Bo zmysły w hyggowaniu odgrywają bardzo ważną rolę. Ożywiając je ciepłym światłem, muzyką miłą dla ucha czy zapachem świeżo upieczonej szarlotki zapraszamy hygge do wnętrza, by móc w pełni doświadczyć przyjemnego stanu błogości.

W sam raz
Nowe pojęcie, które łatwo dopełnia hygge to „lagom”. Oznacza ono "w sam raz", czyli nie za dużo i nie za mało. Skandynawskie credo odnosi się nie tylko do aranżacji wnętrz, ale również do szeroko pojętego stylu życia, na który składa się chociażby jedzenie, zużycie wody czy generowanie odpadów. We wszystkim, według lagom, należy zachować umiar.

Złoty środek

We wnętrzu zgodnym z filozofią lagom znajdują się wszystkie elementy potrzebne do wygodnego korzystania z danego pomieszczenia. Nie ma w nim zbędnych dekoracji i bibelotów, ale z drugiej strony niczego nie brakuje. O ile w hygge przytłaczająca mogła okazać się liczba poduszek, koców i światełek, o tyle w lagom chodzi o "złoty środek". Nowe skandynawskie credo polega na docenianiu tego, co jest i odnajdywaniu szczęścia w skromnym życiu. Nadal istotna jest estetyka przedmiotów, którymi się otaczamy, ale tym razem jest ich stanowczo mniej.

Przytulne wnętrze Fot. Pxsphere

Z odzysku
W skandynawskiej filozofii mile widziane są własnoręcznie stworzone elementy wystroju wnętrz. W sypialni może przydać się zegar "z odzysku" albo odmalowany stolik. Poza tym, według lagom, nie potrzebne jest w tym pomieszczeniu nic poza wygodnym łóżkiem, przytulną pościelą, lampką nocną i szafą. Wszystkie podręczne akcesoria mają być uporządkowane, a dekoracje nie powinny zaburzać spokojnej atmosfery.

Coś więcej
Urządzamy domy w skandynawskim stylu, zapalamy świece, pijemy dobrą kawę. I nie ma w tym nic złego. Jednak hygge to coś o wiele głębszego niż modny trend, który przychodzi i odchodzi.