Materiał promocyjny
5 sprytnych sposobów, aby niepogodę i przeziębienia mieć w D. Co warto dla siebie zrobić i jak wzmocnić swój emocjonalny układ odpornościowy?
Dbam o siebie, dbam o zdrowie – powtarzajmy te słowa jak mantrę. Szczęśliwe zaklęcie, które sprawi, że wewnętrzna pogoda i dobre samopoczucie będą z nami zawsze, niezależnie od pogody na zewnątrz. Dlaczego to jest takie ważne? Bo odporność fizyczna jest ściśle związana z tym, jak się mamy psychicznie. Czyli w zdrowym ciele zdrowy duch, albo odwrotnie – zdrowy duch w zdrowym ciele. Miejmy więc to, co nieważne, serdecznie w D. Niech moc zdrowia i pogody ducha będą z nami.
Co to jest stres? Słyszał o nim każdy. Zobaczyć się go nie da, ale jego obecność potrafi bardzo wyraźnie dać się we znaki. Stres to reakcja organizmu na bodźce zewnętrzne. To, w jaki sposób adaptujemy się do sytuacji stresowych, zależy od naszych indywidualnych cech.
Weźmy sobie do serca (i do głowy) tych pięć rad: odpuszczamy, dbamy o siebie, badamy się, zrywamy ze złym stresem i z każdym dniem lubimy się coraz bardziej!
Stres nasz codzienny. Co to i jak go oswoić?
Stres pozytywny, czyli eustres, pełni funkcję adaptacyjną. Doświadczamy go zwykle podczas egzaminów, rozmowy kwalifikacyjnej lub publicznych przemówień. Daje impuls do działania. Występuje raz na jakiś czas i bywa naszym przyjacielem. Czarnym charakterem jest jego brat, zwany dystresem. To stres długotrwały, który zadomowił się u nas w związku z coraz szybszym tempem życia. Mamy być perfekcyjnymi pracownikami, rodzicami, idealnymi żonami, mężami, itp. Płacimy za to zdrowiem, brakiem koncentracji, rozkojarzeniem.
Mówi się, że szczęścia i optymistycznego nastawienia do życia można się nauczyć tak samo, jak obcego języka. Nie ma tu ludzi niezdolnych. Wszyscy są uczniami pojętnymi, bo szczęście to stan pożądany i pozytywny. Wystarczy trochę treningu i chęć do nauki, a potem można się cieszyć dobrym samopoczuciem i zdrowiem.
Coś na „R” czyli rezyliencja
Odporność na stres nazywamy rezyliencją. W dosłownym tłumaczeniu to elastyczność, odporność oraz sprężystość. Rodzimy się z nią, a potem życiowe zawirowania mogą nam ją nieco potargać. Warto ją mądrze wzmocnić, by radzić sobie z tym czarnym charakterem, zwanym dystresem.
Różne badania pokazują, że bardzo podatne na dystres są kobiety. Chcą być perfekcyjne, a to wymaga mnóstwa pracy. Gdyby tak jednak postawić na siebie i nie gonić za zadowalaniem innych.
Nie musimy być idealne jak bohaterki seriali. Pamiętajmy, że aktorki wchodzą na plan zdjęciowy wypoczęte, umalowane przez specjalistów i ubrane przez kostiumologów. Częścią ich zawodu jest to, że dobrze wyglądają. Idealne mieszkania i domy, które widzimy w filmach, to z kolei dzieło scenografów.
Oglądajmy więc seriale i filmy, żeby sprawić sobie przyjemność, a nie po to, żeby za wszelką cenę upodobnić się do perfekcyjnie wyglądających gwiazd. Za ich wyglądem stoi sztab specjalistów. Tak samo jak za idealnym wizerunkiem wszystkich modelek i celebrytek.
Jeśli więc chcemy śledzić nowinki ze świata show-biznesu, to róbmy to „z głową”, bezstresowo. Obserwujmy, oglądajmy, życzliwie komentujmy. W tym czasie możemy pochrupać jakąś zdrową przekąskę, może być coś z czekoladą, bo ona ma magnez i świetnie działa na nerwy. Pamiętajmy, chodzi o to, by doskonale się w życiu bawić, gonić króliczka i czasem go łapać.
Lepiej być wypoczętą, zadowoloną i radosną, niż mieć lustrzaną podłogę i ulepioną setkę pierogów na zapas. To pewnik, sprawdzony przez rzesze psychologów. Słuchajmy ich, znają się na swojej robocie. Lekarze wtórują im zgodnym chórem, że człowiek mniej zestresowany rzadziej choruje. Czyli stres miejmy w D i żyjmy na 100 proc. Co jeszcze zrobić by zachować dobre zdrowie? Warto m.in. zadbać o odporność i pomyśleć o zapewnieniu sobie odpowiedniego poziomu witaminy D, bo przyczynia się ona do prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego.
Nagradzanie i odpuszczanie, a potem będzie tylko lepiej!
Pierwsze i najważniejsze przykazanie zdrowego człowieka brzmi: odpuść sobie. Perfekcjonizm to nie jest sposób na życie i zdrowie. Zamieńmy „muszę” na „chcę” i od razu poczujemy się lepiej. Organizm nam się odwdzięczy. Będziemy wypoczęci, zadowoleni, z optymizmem spojrzymy w przyszłość.
Nagradzajmy się też za każdą rzecz, która nam się uda. To mogą być nagrody drobne, takie jak chwila relaksu przy świecach z kubkiem aromatycznej herbaty w ręce. Świetnie nam zrobi kilka minut medytacji czy delikatna gimnastyka przy dźwiękach muzyki.
Jeśli mamy duszę wojownika, ale tylko wtedy, możemy zacząć się hartować ekstremalnie. Wtedy stawiamy na morsowanie i przebieżkę o świcie, jeszcze przed pójściem do pracy. Nie zmuszajmy się jednak do niczego. Ważne, by działać w zgodzie ze sobą. Każda aktywność ruchowa jest dobra, nie musimy od razu podnosić ciężarów na siłowni. Przechadzka po parku też działa cuda, byle robić to regularnie.
Wiadomo, jesteśmy tym, co jemy. Dlatego nie zapychajmy się byle czym. Jedzmy zdrowo i smacznie, ale niech komponowanie menu nie zajmuje nam myśli przez cały dzień. Zimą i jesienią możemy też pomyśleć o suplementacji. Zanim jednak zaczniemy brać witaminy, upewnijmy się które i ile.
Jest jeszcze coś, czyli "pyt". To krótkie słowo, które można często usłyszeć od Duńczyków, robi karierę na zestresowanym Zachodzie. Trudno je przetłumaczyć, to bardziej psychologiczny koncept niż takie słowo jak np. "tak" lub "nie". "Pyt" jest odpowiedzią na codzienny zgiełk, stres, frustrację i błędy. Kiedy się je wypowiada? Np. gdy potłuczemy talerz lub dostaniemy mandat. Mówi się "pyt", delikatnie wzrusza ramionami i stres odpływa.
W sklepach w Danii można kupić czerwone plastikowe przyciski z białym napisem "pyt" i kartki z tym motywem. Nietrudno je zobaczyć w tamtejszych biurach czy szkołach.
Witamina D pełni kluczową rolę dla naszego organizmu, bo wzmacnia m.in. odporność. Prawidłowy jej poziom we krwi mieści się w przedziale 30–50 ng/ml (75–125 mmol/l). 9/10 osób w Polsce ma niewystarczający poziom witaminy D. Sprawdzić go powinny osoby, które często łapią przeziębienia i infekcje. Polskie Towarzystwo Dietetyki zaleca codzienne uzupełnianie diety suplementem Vitrum D3 przez cały rok, a w szczególności od października do kwietnia. Podsumowując, nie narzekamy, nie zmuszamy się do niczego i wspieramy odporność dzięki witaminie D.
Pięć zasad zadowolonego i zdrowego człowieka
Dobre emocje to nasz największy sojusznik. Sparafrazujmy stare przysłowie – zdrowy duch to zdrowie ciało. Poczucie dobrostanu, zadowolenia i radości powoduje, że mamy wyższy poziom endorfin, a przez to czujemy się bardziej zrelaksowani, mniej nas denerwują codzienne sytuacje. Nie na wszystko mamy, ba, nie na wszystko możemy mieć wpływ. Lubimy siebie, a dzięki temu poczujemy się lepiej psychicznie i fizycznie.
Podsumujmy więc. Warto mieć niektóre rzeczy w D, aby dobrze i zdrowo żyć. Są sprawy ważne i ważniejsze, ale najważniejsi jesteśmy my sami. Nikt o nas nie zadba, jeśli nie postawimy na siebie. Ograniczajmy niekorzystny wpływ świata na nasze ciała, serca i umysły. Popatrzmy na siebie z ogromną dozą życzliwości, jak na najlepszego przyjaciela w życiu, który nas nigdy nie opuści. Ta fajna dziewczyna i super chłopak, którego odbicie widzimy w lustrze, to osoba, o którą warto zadbać. I co z tego, że nie ma samych zalet. Perfekcyjność bywa nudna. Impregnujmy się na życiowe i pogodowe pluchy i zawieruchy. Rozepnijmy nad sobą parasol zadowolenia. Niech moc będzie z nami. A to, co złe, mamy przecież w D.
Materiał promocyjny marki Orifarm Healthcare S/A.
Suplement diety – nr materiału PL-VID3-2300049

