Fot. Shutterstock

Materiał promocyjny

Jak wiedza o uczuciach rozwija samoświadomość? Emocje pomostem do lepszego rozumienia siebie i swojego dziecka

Emocje towarzyszą nam codziennie, wpływając na decyzje, relacje i poczucie bezpieczeństwa. Choć bywają nieprzewidywalne, ich zrozumienie i akceptacja pozwalają lepiej kontaktować się ze sobą i innymi. Dla najmłodszych to nowy język, który odkrywają krok po kroku, a dorosłym przypada rola przewodników. Dzięki bliskiej relacji maluchy uczą się nazywać to, co czują i budować wewnętrzną siłę. W emocjonalnej wymianie z opiekunem rozwijają kompetencje, które pozostaną z nimi na zawsze.

Emocje, tyle już o nich wiemy, a ciągle chcemy więcej. Są z nami każdego dnia, towarzyszą naszym relacjom, odpowiadają za nasze samopoczucie. Czasem wymykają się spod kontroli, bywają niezrozumiałe i przytłaczające, ale to one wprawiają nas w dobry nastrój, poruszają nasze wrażliwe struny, sprawiają, że czujemy smak tęsknoty, miłości i ekscytacji.

Bez nich nasze życie byłoby podróżą po oceanie bez kompasu, wędrówką po wysokich górach bez przewodnika. Nawiązujemy w życiu wiele relacji, bo jesteśmy istotami społecznymi już od urodzenia. Jednak związek z naszymi emocjami jest ogromnym zasobem, ważną umiejętnością, którą nosimy w sobie. Uczymy się jak z niej korzystać, tak by służyła naszemu dobrostanowi i dawała poczucie bezpieczeństwa i orientacji w świecie. Jeśli zaakceptujemy, że są częścią nas samych i zamiast ich unikać czy z nimi walczyć nauczymy się nimi zarządzać, dostaniemy dodatkowe pokłady energii i witalności życiowej.

Pierwszy język maluchów

Emocje są naturalną reakcją organizmu, odczuwane w ciele poprzez szybsze bicie serca, ucisk w żołądku i wiele innych doznań stają się pierwszym językiem komunikacji z otoczeniem, a wraz z rozwojem pomagają lepiej zrozumieć siebie i relacje z innymi. Te początkowo niezrozumiałe dla małego człowieka doznania dzięki bliskim dorosłym przestają być tylko emocjami, a stają się uczuciami, które łączą ludzi niewidzialną nicią przywiązania. Dzieci szybko się uczą, że ich reakcje emocjonalne nie pozostają bez odzewu świata dorosłych. Uroczym uśmiechem, łezkami, a nawet krzykiem sprawiają, że mama lub tata podrywają się z miejsca i podejmują wysiłek, żeby zrozumieć, co dziecko próbuje powiedzieć o swoich przeżyciach wewnętrznych. Może chce się podzielić ekscytacją, może poszukuje ukojenia, odczuwając niezrozumiały dla siebie niepokój czy napięcie, a może całym sobą sprzeciwia się światu, próbując pogodzić własne potrzeby z potrzebami innych lub po prostu złości się, kiedy ktoś narusza jego granicę.

Wielu rodziców intuicyjnie rozumie ten język ciała zanim dzieci same zaczną rozpoznawać swoje stany emocjonalne, nazywać je, kontrolować, wyrażać w sposób akceptowany społecznie i komunikować bliskim. Większość ma świadomość, że dziecko dopiero poznaje czym są emocje i do tej nauki potrzebuje okazji i warunków. Dokładnie tak samo jak uczy się chodzić i mówić, a rodzice cieszą się każdym nowym krokiem i coraz sprawniejszą komunikacją. To jedno z zadań rozwojowych, z którymi mierzy się dziecko. To proces, który trwa i wymaga obustronnego zaangażowania i wzajemności.

Rola dorosłego

Bez dorosłego dziecko samo nie opanuje tej umiejętności, nie nauczy się ich również tylko z teorii, ale poprzez doświadczanie i przeżywanie. Na początku emocje zalewają dziecko i przytłaczają, ale rodzic, korzystając ze swoich zasobów, czyli cierpliwości i umiejętności wytrzymywania naporu tych emocji przyjmuje je i udziela własnego spokoju lub odzwierciedla jak w lustrzanym odbiciu zachowanie dziecka, tylko w złagodzonej postaci. Rozumie niedojrzałość emocjonalną dziecka i jego potrzebę uzyskania pomocy w odzyskaniu równowagi, dlatego nazywa dziecku stan, w którym się znajduje, potem powtarza to i powtarza przy każdej nadarzającej się okazji aż dziecko połączy w umyśle doznania z ciała i werbalną nazwę tego doznania, czyli uczucie. Dzięki temu maluch z czasem będzie potrafił znosić frustrację i rozczarowania, opanuje umiejętność uspokajania się bez popadania w rozpacz, zacznie doświadczać wewnętrznej siły pomimo porażki.

Rodzice posiadają wiele wrodzonych umiejętności, które pozwalają im radzić sobie z całym wachlarzem emocjonalnym dzieci. Jednym z nich jest rezonans emocjonalny. To dzięki niemu możemy współodczuwać z dzieckiem i odgadywać czego mu potrzeba do uspokojenia. Niektórzy chcieliby dowiedzieć się od dziecka, dlaczego zachowuje się w określony sposób, ale to pytanie sprawia, że zwykle pozostajemy bez odpowiedzi. Nic straconego, do tej odpowiedzi możemy dotrzeć poszukując jej we własnym wnętrzu. Rozpoznając swój stan emocjonalny i to jakie emocje wzbudza stan dziecka w nas samych, dowiadujemy się dużo więcej o jego świecie wewnętrznym i sile jego przeżyć. To zrozumiałe, że krzyczące dziecko wywołuje falę gniewu, a podekscytowanie uruchamia napięcie.

Dla wielu rodziców jest to trudne, ponieważ często wolą, żeby dziecko samo się uspokoiło, zamiast przychodzić do nich ze swoją złością lub podekscytowaniem. Jednak, gdyby dziecko potrafiło wyrazić słowami to, co czuje, mogłoby powiedzieć: ”Zrób coś z tym, zabierz to, co mnie przytłacza” lub ”Pomóż mi się uspokoić, nie potrafię tego zrobić sam, przychodzę do Ciebie, bo jesteś dorosły i wiesz, jak sobie z tym poradzić”. Tak samo dzieje się w przypadku niepokoju, lęku czy smutku.

To od umiejętności dorosłych do radzenia sobie z tymi uczuciami będzie zależeć, czy dziecko nauczy się tłumić, unikać czy rozpoznawać w sobie narastająca frustrację i złość, czyli uczucia niezbędne do tego, żeby chronić się, dbać o siebie i umiejętnie stawiać granice. Smutek dziecka wywołuje naszą empatię – łatwiej pocieszyć dziecko, które płacze niż takie, które tupie nogami i zaciska pięści. Jednak to dzięki całemu wachlarzowi emocji, które pełnią określoną rolę, dziecko uczy się, jak kojąca jest empatia, jak przyjemnie jest poczuć się bezpiecznie po doświadczeniu niepokoju. Dowiaduje się, czym jest stan równowagi emocjonalnej i jak różni się od okresów silnych wzburzeń. Zauważa także, jak pozytywne emocje, takie jak miłość, radość czy ekscytacja, są korzystne dla umysłu i ciała, oraz jakie błogie uczucie towarzyszy ich przeżywaniu i dzieleniu się nimi z innymi.

Kompas emocjonalny

Kiedy dorosły polega na swoim kompasie emocjonalnym i stara się rozpoznawać oraz akceptować różne stany wewnętrzne, szybko zauważy, że te odczucia mogą stanowić cenne wskazówki i przewodnik po emocjonalnym świecie młodszych osób. Nie bez powodu mówi się, że uczucia są zaraźliwe. Skoro my przejmujemy nastrój maluchów, one z kolei mogą przejąć nasze stany emocjonalne, co oznacza, że najmłodsi uczą się samoregulacji poprzez kontakt z dorosłymi, którzy potrafią zarządzać swoimi emocjami. Są one bacznie obserwującymi uczniami, a proces samoregulacji odbywa się również przez naśladowanie. Z pomocą przychodzi nam natura, która wyposaża nas w komórki nerwowe zwane neuronami lustrzanymi – to one stanowią biologiczną podstawę empatii. Można je rozwijać poprzez angażującą relację. Rodzice mogą nauczyć się dostrzegać sygnały wzrastającego napięcia u swoich pociech na wczesnym etapie, co pozwala uniknąć eskalacji emocji i znacznie skraca czas powrotu do równowagi.

Bajki jako lustro emocji dziecka

Nie możemy zapominać również o tym, że dzieci posiadają naturalną zdolność do zabawy, odczuwania przyjemności i radości. Czerpią wiedzę całymi garściami, jeśli tylko mają do tego okazję. I tutaj z pomocą przychodzą bajki. Dzieci z łatwością identyfikują się z bohaterami, dzięki temu mogą poczuć różne emocje poprzez historie wymyślonych postaci. Czasem dziecku łatwiej zobaczyć jakąś emocje lub jak można poradzić sobie w pewnych sytuacjach, jeśli słyszą i obserwują, jak robią to inni. Małe dziecko myśli w sposób magiczny, to dlatego do jego wyobraźni trafiają specjalne moce, wyjątkowa siła i sprawczość. W świecie dziecka można latać nie mając skrzydeł, odwrócić bieg historii, robić rzeczy niemożliwe. Maluchy chętnie słuchają opowieści, ale lubią również same je kreować.

Dobrą okazją jest wspólne wymyślanie historii, w które można wplatać rzeczywistość bliską dziecku. Pomaga mu to zrozumieć, że emocje są czymś uniwersalnym, że nie tylko ono je przeżywa, że jego bohater czuje się podobnie, że emocje służą lepszemu rozumieniu siebie i innych. Obrazki wizualne ułatwiają rozumienie, a jeśli kanał wzrokowy połączony jest ze słuchowym daje większą możliwość przyswojenia tej wiedzy, lepszego jej zapamiętania i wykorzystania.

I przede wszystkim to okazja do bycia razem, blisko, bo tylko w codziennym kontakcie możliwa jest wymiana emocjonalna i coraz lepsze rozumienie siebie nawzajem, coraz lepsze odczytywanie najbardziej subtelnych sygnałów. To sprawia, że czujemy, że znamy się dobrze, coraz lepiej. Ta wzajemność to obustronne poczucie bezpieczeństwa, to umiejętność odpowiadania na własne potrzeby, to zasoby, z którymi dziecko wkroczy w życie, to bilet w jego samodzielność, sprawczość i zaufanie do świata i samego siebie.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ o Let’s story

Materiał promocyjny Ferrero Polska Commercial Sp. z o.o.

Przeczytaj więcej

Reklama