Nasycone pozytywnymi kolorami i wesołymi wzorami. Przypominające czasem piżamę , a czasem dres . To już nie są szarawary z krokiem w kolanach. To klasycznie krojone, często stylizowane na męskie spodnie, uszyte z delikatnych materiałów , ozdobione motywami kwiatów albo zwierząt (np. flamingami w kolekcji Ashish , a kotami u Miu Miu ).
Nosimy z przymrużeniem oka i za nic mamy konserwatywnych krytykantów. Im weselej, tym lepiej! Aby jednak w tej wesołości nie przeistoczyć się w clowna , należy zachować umiar przy doborze reszty stroju . Tu mistrzynią jest Isabel Marant , która tak potrafi zestawić nawet zwykłe szare dresowe spodnie, by nosząca w niczym nie przypominała sportsmenki, a dyskretną elegancją inspirowała resztę kobiet.
Jeśli jednak mamy ochotę na wakacyjny klimat, możemy zabawić się etnicznymi wzorami . Tak jak Kenzo lub Issey Miyake . Zachowując podobną gamę kolorów, zestawiamy ze sobą różne motywy, np. różne odmiany marokańskiej mozaiki albo batiku.
Po inspiracje warto sięgnąć do mistrza gatunku, Driesa van Notena . Po zimie pełnej jednolitych kolorystycznie elementów przyszedł czas na wzory i to czerpane z kultur całego świata. Nie zabrakło też spodni, a jak na mistrza łączenia kolorów przystało, znajdziemy na nich mieszanki prawie wybuchowe. Żółty, fioletowy, ultramaryna, butelkowa zieleń Tu nie można minimalizować efektu albo szaleństwo, albo nic.
Znajdą się także wersje pastelowe . Na przykład u Etro . Satynowy top, kimonowa narzutka i przygaszony kolorystycznie dół mogą stanowić zarówno niezobowiązujący strój wyjściowy, jak i luksusową wersję piżamy. Dużo zależy od dodatków - a nie jest to sprawa prosta przy tak ozdobnych spodniach.
Gdzie zacząć poszukiwania takich spodni? Sklepy hinduskie będą absolutnie bezkonkurencyjne. Nawet jeśli nie znajdziemy wymarzonej pary, możemy tam kupić kawałek materiału, z którego z pomocą krawca wyczarujemy niepowtarzalny, idealnie skrojony egzemplarz. Albo pozostaje czekać na sieciówki, które z pewnością już wkrótce podchwycą nowy trend. Czy wraz z nadejściem wiosny Czytelniczki Luli wskoczą w kolorowe spodnie, czy raczej pozostaną przy spokojniejszych ciuchach?