Natalia Stachura tuż przed finałem TIA

Już dziś w nocy w Berlinie odbędzie się finał międzynarodowego konkursu dla projektantów Triumph Inspiration Award. Polskę reprezentuje Natalia Stachura - autorka zwycięskiego w polskim etapie bieliźnianego projektu "Flower strike". Będziemy towarzyszyć jej osobiście!
Triumph Inspiration Award 2011
mat. prasowe

Tym razem finał konkursu TIA otworzy berliński tydzień mody. Z ponad 2100 uczestników z całego świata, w 37 krajach biorących udział w konkursie wybrano faworytów, których innowacyjne bieliźniane kreacje, powstałe w oparciu o temat "125 lat celebrowania kobiet" zaprezentowane zostaną podczas spektakularnego pokazu specjalnego. Będzie o co walczyć. Wygraną dla projektanta w konkursie Triumph Inspiration Award jest nagroda gotówkowa jak również komercyjna realizacja modelu jego autorstwa. Zapytaliśmy naszą reprezentantkę o to, jak czuje się na niecałą dobę przed finałem i czy projektowanie bielizny to dla niej coś więcej niż tylko konkursowa przygoda.

Triumph Inspiration Award 2011, Natalia Stachura z modelką Moniką Lewczuk - projekt 'Flower strike'
Triumph Inspiration Award 2011, Natalia Stachura z modelką Moniką Lewczuk - projekt "Flower strike" mat. prasowe

Natalia Stachura i modelka w projekcie bielizny "Flower strike"

Lula: Jak konstruuje się bieliznę? Czy dla młodego projektanta niedoświadczonego w tej dziedzinie to trudniejsze od konstrukcji odzieży?

Natalia Stachura: Konstrukcja bielizny nie należy do najłatwiejszych. O ile przy projektowaniu ubrań można sobie pozwolić na mniej lub bardziej dopasowane fasony, o tyle bielizna zawsze musi leżeć jak ulał. Jest to ważne nie tylko ze względów estetycznych ale przede wszystkim zdrowotnych.

L: Brzmi to naprawdę poważnie. Mam wrażenie, że nie jesteś znów taką debiutantką w tej dziedzinie...

NS: Już wcześniej projektowałam bieliznę, ale dopiero przy projekcie "Flower strike" udało się doprowadzić całość do realizacji.

L: Czyli jednak do konkretnego działania sprowokował konkurs. Długo myślałaś nad interpretacją jego motta przewodniego? Jak narodził się pomysł na projekt?

NS: Pracę nad projektem zaczęłam od upinania materiału na manekinie. Bawiłam się formą, jednocześnie mając w głowie hasło "125 lat celebrowania kobiecości". Inspiracja kwiatem wyszła po prostu w trakcie.

L: W zeszłym roku wygrał dość awangardowy projekt. Twój zestaw jest inny - ma potencjał komercyjny, z pewnością jest bardziej praktyczny. Czy w tym roku jury powinno docenić właśnie coś takiego? Szczególnie w związku z jubileuszem, historią marki, tradycją?

NS: Trudno oceniać mi, co będzie brane pod uwagę przez tegoroczne jury i szczerze mówiąc, starałam się na tym nie skupiać, projektując "Flower strike". Przede wszystkim zależało mi na zrobieniu dobrego projektu, takiego, który wpisze się w motto konkursu, odda styl marki Triumph a jednocześnie będzie wyrazem mojego sposobu myślenia jako projektanta. Cieszę się, że udało mi się uzyskać pewną równowagę między awangardą a praktyczną stroną bielizny.

L: Udało się i to widać. Ale większość prac w naszym etapie reprezentowała dobry, równy poziom. W kim widziałaś największego konkurenta podczas polskiego finału i dlaczego?

NS: Podobało mi się kilka projektów, najbardziej bielizna inspirowana syrenami. Projekt opierał się na laserowo ciętych kółeczkach z organdyny, które formą i barwą tworzyły przepiękne przejścia kolorystyczne.

L: Kończąc wątek artystyczny, przejdźmy do konkretów - czy akademickie wykształcenie przygotowuje projektanta do życia na polskim rynku odzieżowym? Czy może brak w tym wykształceniu nauki twardych reguł biznesowych?

NS: Myślę, że w dużej mierze przygotowuje. Na mojej uczelni projektujemy zarówno ubiory konfekcyjne, unikatowe jak i specjalistyczne przeznaczone dla poszczególnych grup zawodowych czy sportowców. Duży nacisk stawiany jest również na technologie przemysłowe, uczymy się na przykład obsługi profesjonalnych programów do konstrukcji. W ramach studiów odbywamy również praktyki w firmach odzieżowych. Myślę, że ktoś, kto jest dobrym fachowcem w swojej branży, nie będzie miał problemów, nawet jeśli zetknie się z twardymi regułami biznesu.

L: A jak konkurs TIA może pomóc młodemu projektantowi?

NS: Każdy konkurs, w którym bierze się udział pozwala zdobyć nowe doświadczenie. A ten organizowany przez firmę Triumph dodatkowo daje możliwość poznania projektantów z całego świata, zetknięcia się z różnym sposobem myślenia o projektowaniu. Myślę, że będzie to niezwykle inspirujące i ciekawe przeżycie.

L: Czy pokaz w Berlinie to Twoje pierwsze zagraniczne doświadczenie dizajnerskie?

NS: Tak, dlatego jestem bardzo ciekawa różnic pomiędzy konkursem TIA a tymi, w których miałam okazję uczestniczyć w Polsce.

L: A czego oczekujesz po wielkim finale w Berlinie, czego się spodziewasz, a czego obawiasz?

NS: Myślę, że każdy uczestnik podświadomie liczy na wygraną, więc skłamałabym mówiąc, że po cichu na to nie liczę, ale przede wszystkim cieszę się na sam udział w imprezie. Sama obecność wśród finalistów jest dla mnie dużym wyróżnieniem, więc jeśli nie uda się przekonać międzynarodowe jury do właśnie mojego projektu to trudno, i tak bilans całego wydarzenia zamknie się dla mnie dużym plusem.

L: A jeśli zdarzy się tak że nie wygrasz? Projekt pójdzie w zapomnienie? Co się z nim stanie? Szkic zawiesisz na ścianie i pomyślisz: "no trudno"?

NS: Udział w konkursach potrafi sprawiać wiele radości ale pod warunkiem, że podchodzi się do tego na luzie. Nie zawsze można wygrywać i trzeba mieć świadomość, iż równie ważne jest to, co udało się wynieść z samego startu w konkursie. Doświadczenie, które udało się zdobyć, kolekcja, która wzbogaci nasze portfolio, w gruncie rzeczy są istotniejsze niż sam moment wygranej, choć to drugie zdecydowanie daje dodatkowo sporo przyjemności.

L: Wyobrażam sobie jednak inny scenariusz: wygrywasz, ciężko pracujesz nad produkcją a kariera toczy się błyskawicznie. Co wtedy? Zostaniesz przy projektowaniu bielizny?

NS: Praca nad "Flower strike" sprawiła, że nie wyobrażam sobie porzucić projektowania bielizny. Tym bardziej ewentualna wygrana byłaby świetnym pretekstem by pozostać w tej branży...

L: Dziękujemy za rozmowę i trzymamy z całych sił kciuki!

Więcej o: