Topshop należący do Arkadia Group to jedna z najpopularniejszych marek na świecie, godnie konkurująca z H&M , czy Zarą na rynku fast fashion. Powoli lecz skutecznie powiększa swojej wpływy. Genialny krok, jakim było pozyskanie Kate Moss jako projektantki sprawił, że w dniu wprowadzenia kolekcji modelki przed sklepami ustawiały się długie kolejki. Ubrania i dodatki zgodne z najświeższymi trendami sprawiły, że marka jest oblegana przez fashionistów.
Ostatnio Topshop udowodnił, że ma także inne twarze. Swoją etyczną stronę pokazał wprowadzając do swojej oferty linię Free People , która propaguje fair trade. Teraz promuje ekologiczne oblicze poprzez organiczną kolekcję Annie Greenanelle i recycling My Only Own . Powstanie tej ostatniej linii zainspirowała potrzeba ponownego używania i przetwarzania odzieży. Popularne na całym świecie DIY , czy kupowanie w second handach i sklepach vintage stało się modową codziennością. Wiele osób łączy najświeższe trendy z rzeczami sprzed lat tworząc unikalne stylizacje. Dlaczego więc by nie wykorzystać tego trendu na swoją korzyść?
Firma zebrała, więc grupę młodych, kreatywnych projektantów, którzy podjęli się przetworzenia nieużytecznych i niemodnych już rzeczy w ubrania, które staną się obiektem pożądania. Tak powstała linia "recyklingowa" My Only Own . Pierwsza kolekcja pojawiła się we flagowym sklepie marki na Oxford Street na początku lata. Nazywana została Sport Nouveau . Szeroki, męskie T-shiry z lat 70tych i 80tych zostały przerobione na trapezowe sukienki, czy tenisowe spódniczki a z sukni vinate z lat 50tych i 60tych powstały modne kombinezony. Rzeczy kosztują od 28 do 50 funtów.
W informacjach prasowych nie wspomniano jednak o jednym. Skąd się wzięły te przerabione rzeczy lub materiały? Czy jest to niesprzedany towar sprzed lat, który trzeba w jakiś sposób przetworzyć? To jednak raczej niemożliwe by firma trzymała w magazynach rzeczy sprzed 30 lat, bo byłoby to zupełnie nieopłacalne. Może firma w ten sposób stara się pozbyć nietrafionych kolekcji, dorabiając do tego otoczkę dbania o ekologię? Pomysłu jednak nie ma co krytykować. Godne podziwu jest to, że firma z sektora fast-fashion uświadomiła sobie, że czas zadbać o środowisko. Przecież to przez szybko zmieniające się kolekcje oraz trendy kupujemy wiecej i częściej, powodując że wysypiska są pełne niepotrzebnych, choć na pewno nie do końca zuzytych ubrań, które nam się po prostu znudziły.