Najpierw na okładce lutowego numeru australijskiej edycji Marie Claire pojawiła się niewyretuszowana modelka Jennifer Hawkins . Okładka była symbolem poparcia dla Butterfly Foundation , organizacji pomagającej kobietom, które mają problemy z akceptacją swojego wyglądu i cierpią na choroby związane z odżywianiem. Jennifer pozowała nago, aby pokazać kobietom, że też nie jest idealna. Niektórzy zarzucali Marie Claire umieszczenie na okładce profesjonalnej modelki, a nie "zwykłej kobiety". Argument odparła Julie Parker z Butterfly Foundation twierdząc, że właśnie niewyretuszowana modelka może uświadomić kobietom, że nikt nie jest idealny , bo to, że "przeciętne" kobiety nie są, to każdy wie.
Naturalne piękno docenili również twórcy francuskiej edycji Marie Claire . Twarzą kwietniowego numeru jest francuska aktorka Louise Bourgoin . W całym numerze nie stosowano komputerowego retuszu. Fotograf Benjamin Kanarek przyznał jednak, że stosował "naturalne" tricki upiększające . Używał zmiękczających filtrów i ustawiał modelki w korzystnych pozach. Naszym zdaniem takie rozwiązanie jest dopuszczalne. Robiąc zawsze lepiej pamiętać, żeby się nie garbić, nie eksponować podbródka i nie fotografować się od góry, bo to optycznie skraca sylwetkę.
Natomiast majowy numer amerykańskiej edycji Marie Claire należy do naturalnej Jessiki Simpson . Piosenkarka jest twarzą okładki i inicjatorką akcji (również programu telewizyjnego) "A beautiful me" , która ma przekonywać kobiety do akceptacji własnego ciała . Jessica sama zastrzegła, że chce mieć naturalną, nieretuszowaną sesję, podkreślając, że dobrze się czuje ze swoim ciałem.
Gwiazda również twierdzi, że w okładkowej sesji dla Marie Claire była bez makijażu. Jednak w to do końca nie wierzymy. Dziwimy się, że gwiazda promuje akcję "bez makijażu" (delikatnie) umalowana . To trochę nie fair. Z drugiej strony wiemy, że Jessica bardzo często pojawia się nieumalowana w miejscach publicznych, więc może w tym sensie jest wiarygodna w tym, co mówi.