Zdobądź swoją bazę - część druga

Dziś drugi odcinek opowieści o bazach. W poprzednim przedstawiałam bazy nakładane pod podkład, dziś zapoznam was z bazami pod cienie do powiek, pod tusz do rzęs oraz pod szminkę. Na szczęście tu sprawa będzie dużo mniej skomplikowana, niż w przypadku baz pod makijaż, a i wybór produktów łatwiejszy.

Systematyka baz nakładanych pod cienie nie jest tak rozbudowana, jak baz pod makijaż . Ich głównym zadaniem jest utrzymanie na miejscu kreski i cieni oraz wyrównanie koloru powieki. Poprzez wyrównanie koloru powieki tworzy się idealne tło dla cieni. To dlatego cienie nakładane na bazy mają bardziej wyraziste kolory bez efektu "zabrudzenia".

Jeśli chodzi o konsystencję, to są dwa rodzaje baz: żelowe i kremowe. Żelowe służą do przytrzymywania cieni sypkich, kremowe - do wszystkich cieni, które rozcieramy, a niektóre przytrzymują też dobrze cienie sypkie. Bazy kremowe mogą być w różnych odcieniach, chociaż wiele firm sprzedaje produkt tylko w jednym kolorze. Warto więc pamiętać, żeby nie sugerować się jedynie nazwą producenta, a dobrać dla siebie bazę optymalną pod względem koloru.

Bazy pod cienie najlepiej nakładać na powieki (i okolice oczu - wszędzie tam, gdzie będziemy rozcierać cienie) wklepując je opuszkami palców. Jeśli wolicie do aplikacji użyć przyrządu, to należy wybrać pędzelek ze sztucznego włosia. Gdyby okazało się, że na powiekę nałożyłyście za dużo bazy i zbiera się ona w załamaniach powieki - należy jej nadmiar rozetrzeć. Ale ostrożnie z tym tarciem, bazy, zwłaszcza te o cięższej konsystencji, lubią się rolować.

Moi drodzy przyjacieleMoi drodzy przyjaciele Moi drodzy przyjaciele Moi drodzy przyjaciele / fot. Marta Lewin

Jeśli chodzi o produkty - używam bazy Inglota . Owszem, są lepsze, ale do tej jestem przywiązana, ponieważ na niej uczyłam się malować. Faktem jest, ze ta baza jest dość "tępa", czyli rozcieranie na niej cieni jest dość mozolne. Za to doskonale się trzymają. Przyznam się też, że jeśli zależy mi na naturalnym makijażu lub po prostu nie mam czasu na malowanie oczu, to nakładam na powiekę samą bazę i dodaję kreskę namalowaną kredką (która dzięki temu pozostaje w niezmienionej formie przez cały dzień). Efekt jest rewelacyjny, nic się nie ściera, nie przemieszcza i nie wędruje w załamania skóry. Sam cielisty cień nałożony na powiekę nie dałby u mnie takiego efektu, ponieważ moje powieki są bardzo ciemne (czytaj: zasinione) i jasny cień na nich ginie.

Jeśli wolicie produkt, na którym cienie będą się rozcierać łatwo i dodatkowo doskonale utrzyma na miejscu cienie sypkie, to polecam bazę Mary Key Eye Primer . Baza ma postać kremu lżejszego i bardziej wilgotnego od bazy Inglota. Delikatnie nawilża powiekę. Nie jest to produkt zbyt tani, wziąwszy pod uwagę jego objętość (tubka kosztuje ponad 50 zł), ale za to bardzo wydajny. Bardzo dobra, chociaż równie droga, jest baza Artdeco Eyeshadow Base . Obiektywnie, gdybym miała wybierać pomiędzy nieco tańszym produktem Inglota (około 40 zł), a produktem Mary Key lub Artdeco, to dołożyłabym te 10 zł i kupiła nieco bardziej funkcjonalny produkt Artdeco, który dzięki neutralnemu kolorowi spełniłby te same zadania, co baza której używam.

Oczywiście, nie ustaję w poszukiwaniach tanich dobrych produktów. I dlatego skusiłam się na legendarną bazę Virtual , za przyjemnie niską cenę (około 10 zł). Otóż, baza ma dobre opinie, a nawet grono wielbicielek. Ja do niego nie należę. Może coś z moją skórą jest nie tak, może mam jakieś nadzwyczajnie niedostosowane do tej bazy powieki. Może kupiłam produkt za stary lub zbyt świeży. Nie wiem. W każdym razie baza na mojej skórze wałkuje się nieprzyzwoicie. Nie da się jej ani wklepać ani wetrzeć, ani rozetrzeć. Robią się kluchy i już.

Całkiem dobrą opinią wśród internautek cieszy się natomiast baza Bell Perfect Skin Eyeshadows Base . Co prawda jak dla mnie ma zbyt delikatny kolor wyjściowy, potrzebuję bardziej zdecydowanego tonu dla dobrego efektu, ale rozprowadza się nieźle i przyzwoicie trzyma cienie. Jakość tego produktu oceniłabym jako proporcjonalną do ceny (około 20 zł). Nie miałam okazji wypróbować bazy Lumene Beauty Base Eyeshadow Primer , ale opinie o niej są kuszące. Cena też nie należy do bardzo wysokich (około 35 zł). Może któraś z was używa tego produktu i może o niej napisać coś więcej? Bo po napisaniu tego posta przemyślałam sprawę mojego przywiązania i chyba następnym razem sięgnę po jeden z opisanych tu produktów.

Bazy pod tusz do rzęs czasem są dołączane jako "ta druga" szczoteczka do "normalnego" tuszu - to są tak zwane kosmetyki dwufazowe. Najpierw maluje się rzęsy bazą, żeby przygotować je do aplikacji właściwego produktu. Baza zasadniczo ma przedłużyć trwałość tuszu, czasem odpowiednio przygotować rzęsy - przedłużyć, pogrubić. Ale rzucanie się na poszukiwania dwufazowego produktu do rzęs nie mają większego sensu... chyba, że jesteście bardzo niezadowolone z trwałości tuszy, których do tej pory używałyście. Osobiście jednak uważam, że lepiej poszukać porządnego, trwałego tuszu wśród produktów jednofazowych. Przegląd (subiektywny) wartych uwagi tuszów do rzęs wraz z bardzo cennymi komentarzami, które koniecznie poczytajcie, znajdziecie tutaj .

Podobnie jak z bazą pod tusz do rzęs, ma się sprawa z bazami pod szminkę - czyli odpuście sobie ten temat, szkoda zachodu. Szminki dostępne w tej chwili na rynku naprawdę miewają taką trwałość, jak mówią o niej w reklamach. Jeśli trwałość szminki nie spełni pomimo wszystko waszych oczekiwać, to skorzystajcie ze starego, wypróbowanego sposobu i nałóżcie na usta szminkę, następnie dociśnijcie do ust chusteczkę jednorazową, następnie przyprószcie usta pudrem i na to nałóżcie kolejną warstwę szminki. Trzyma się jak złoto. Jeśli jesteście bardzo wymagające i chcecie mieć niezawodną trwałość produktu noszonego na ustach przez 12 godzin, to zamiast inwestować w bazę, poszukajcie lakieru do ust, porządnego tintu albo trwalej szminki i w tych produktach ulokujcie swój kapitał.

W ramach krótkiego podsumowania tematu baz: w mojej całkiem subiektywnej, ale popartej doświadczeniem opinii, przede wszystkim warto zainwestować w dobrą bazę pod cienie do powiek. Zobaczycie, że malowanie oczu będzie dzięki temu łatwiejsze, a efekt znacznie lepszy, niż bez bazy. W drugiej kolejności natomiast warto zakupić bazę pod makijaż. Ale tu dla dobrego efektu naprawdę nie musicie nadwyrężać kieszeni. Jeśli zamierzacie używać bazy pod fluid sporadycznie, to wystarczy wam prosta baza silikonowa. Jeśli będzie używać tego cudu codziennie, wtedy oczywiście, w trosce o dobro skóry, lepiej zainwestować w dobry produkt, najlepiej wielozadaniowy.

Więcej o: