No dobra, żarty na bok. Będzie ciężko, ale postaram się nie kpić. Apple dał ciała, to prawda. Telefony nie powinny wyginać się od noszenia w kieszeni spodni. Nie powinny wyginać się nawet, gdy na nich usiądziemy. Ale już sama idea wygiętego ekranu w smartfonie jest całkiem przyjemna. Do tej pory widziałam dwa urządzenia z takimi wyświetlaczami. Był to LG G Flex i Galaxy Note Edge.
LG G Flex ma bardzo duży, bo aż sześciocalowy wyświetlacz. Wiem, że część z was nie przepada za dużymi ekranami smartfonów - dlatego tym razem nie chcę pisać o przekątnych ekranu, a o wygięciu. A Flex - właśnie przez to, że jest zakrzywiony, znakomicie leży w dłoni, bo po prostu dopasowuje się do jej kształtu. Oczywiście - jest też minus wygięcia - telefon można próbować "rozpłaszczyć", a wtedy obudowa bardzo nieprzyjemnie skrzypi. Fot. LG
Innym przykładem wygiętego ekranu jest Samsung Galaxy Note Edge. Choć w tym wypadku powinnam raczej napisać "zawiniętego" ekranu, bo wyświetlacz jakby zawija się na bok urządzenia. Po co? Samsung chce wyświetlać na tej dodatkowej przestrzeni na przykład powiadomienia. Czyli - telefon leży na biurku, a wy nie musicie go podnosić żeby sprawdzić, czy wibracja którą właśnie słyszałyście oznacza SMS-a, wiadomość z Facebooka czy wyładowującą się baterię, bo widzicie to na krawędzi smartfona.
fot. Paweł PłazaZakrzywione ekrany pojawiają się zresztą nie tylko w smartfonach, ale też w urządzeniach o znacznie większej przekątnej. Czyli na przykład w telewizorach. Przodują tu dwie koreańskie marki, czyli znów LG i Samsung. Tylko z zakrzywionymi ekranami w telewizorach mam poważny problem. A mianowicie - nie wiadomo dokładnie, jakie korzyści płyną z takiego wyświetlacza.
Fot. SamsungProducenci tłumaczą, że taki ekran "poprawi głębię i sprawi, że oglądany na nim obraz będzie bardziej naturalny". Ale nie jest tak do końca. To znaczy trzeba byłoby mieć gigantyczny telewizor i siedzieć naprawdę blisko, żeby poczuć się "we wnętrzu filmu".
Jakie z tego wnioski? Teraz powstają zakrzywione smartfony (przydatne) i telewizory (raczej chwyt marketingowy). Ale rozwój technologii pozwala sądzić, że za jakiś czas np. smartfona można będzie zwinąć w rulonik i schować do kieszeni.
Bo dlaczego nie? I teraz wyobraźmy sobie wszystkie konsekwencje takich ekranów - smartfon przestaje być urządzeniem które nosimy w ręce, a może być po prostu naszyty na ubranie.
Co myślicie o takich rozwiązaniach - przydatne, czy tylko bajer? (bo przyznam, że takim smartfonem jak na zdjęciu powyżej to bym nie pogardziła).