Widzę, jak zmagają się z emocjami, które potrafiłyby ruszyć z posad największe bryły świata. Czasem mam ochotę wrzasnąć, tupnąć i wybuchnąć. A potem liczę do miliona, oddychając głęboko i jakoś mi przechodzi . Nie zawsze, ale jednak zazwyczaj nie dopuszczam do eksplozji. I wiem, że są rzeczy, których dzieciom lepiej nie mówić (i wcale nie chodzi o frazę "i tak wszyscy umrzemy" ) oraz takie, które mówić trzeba, bardzo często. Jak na przykład "kocham cię" .
Im bardziej dzieci są marudne, im mocniej mnie wkurzają, im bardziej mam ochotę ukręcić łeb hydrze, tym bardziej mówię do ucha "kocham cię". Nazywam to terrorem miłości. Jest w tym coś z zaklinania rzeczywistości i z mantry, która ma przypomnieć wszystkim nam, że "niezależnie od tego jak jest, kocham cię i akceptuję" .
Może trywialne, może spowszedniały, ale proste prawdy i szczere pochwały są potrzebne w świecie małych ludzi; (fot. Pexels.com CC0)Ostatnio znajoma wynorała taki fajny materiał o innych sformułowaniach , które powinniśmy jak najczęściej mówić swoim dzieciom. Jakie to zdania?
1. Wyrażające zaufanie, podziw i uznanie dla ich osiągnięć, dopingujące do działania, budujące poczucie własnej wartości i przeświadczenie o tym, że to, co robią jest ważne.
- Ufam ci.
- Szanuję twój wybór.
- Wierzę w ciebie. Nie będzie łatwo, ale jestem pewna/y, że zrobisz to tak, jak potrafisz.
- Robisz wszystko we właściwy sposób.
- Rozumiesz to doskonale.
- Powiedz mi, jak udało ci się zrobić to tak dobrze?
- Nauczysz mnie, jak to zrobić, żebym mógł/ mogła odnieść taki sukces, jak ty?
- Tobie wyjdzie to znacznie lepiej, niż mnie.
- Jesteś w tym lepszy/a ode mnie.
2. Doceniające ich ciężką pracę.
- Widzę, jak dużo trudu wkładasz w to, co robisz.
- Widzę, że bardzo się starałeś/aś. Robisz naprawdę duże postępy!
- Potrafię sobie wyobrazić jak wiele wysiłku kosztowało cię osiągnięcie tego.
3. Wyrażające wdzięczność za czas spędzony razem.
- Doceniam, że chcesz ze mną być właśnie teraz.
- Nie mogę się już doczekać jutra, kiedy znów będziemy mogli się razem bawić.
- Zabawa z tobą jest znacznie bardziej interesująca, niż myślałam/em!
- Cieszę się bardzo, że jesteś teraz ze mną w domu.
- Bycie z tobą dostarcza mi wiele radości.
4. Pomagające im ocenić ich własne występy.
- Co ty o tym myślisz?
- Z którego momentu jesteś najbardziej dumny/a?
- Co myślisz o wyniku? Jak życzyłbyś/życzyłabyś sobie, żeby to się potoczyło?
5. Wyrażające wdzięczność za ich pomoc.
- Dziękuje ci bardzo za to, że mi pomagasz.
- Naprawdę mi pomogłeś/aś, bez ciebie to by się nie udało!
- Dzięki twojemu wsparciu udało nam się szybciej skończyć!
6. Opisujące to, co widzisz.
- Ale masz porządek w pokoju! Robisz postępy!
- Hej, pościeliłeś/aś swoje łóżko! Fantastycznie!
- Użyłeś/aś tylu pięknych kolorów, by wykonać ten obrazek.
- Zauważyłam, że posprzątałeś/aś po sobie ze stołu! Dobra robota!
7. Opisujące to, co czujesz.
- Uwielbiam należeć do twojej drużyny!
- Dobrze znać twoje zdanie.
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że mam ciebie!
Oryginalny tekst zawierał jeszcze kilka tym podobnych stwierdzeń i pytań. Przy niektórych moje sarkastyczne serduszko aż drżało, a gen ironicznego dziada uaktywniał się kopiąc mnie w mentalną piszczel. No jak to tak? Wciskać dziecku takie głodne kawałki? Ano właśnie. Cała zabawa polega na tym, by zdobyć się na szczerość i umieć wyartykułować takie pozytywne zdania bez oszukiwania siebie i innych.
Najgorzej jednak jest bezrefleksyjnie klepać te wszystkie formułki w trybie "na odczepnego". Wiadomo, że wielu zdań nie powiecie w takiej formie, bo nie pasuje do waszego stylu, ale od siebie dorzucę jedno. Zburzyć w dzieciaku poczucie własnej wartości jest cholernie łatwo. Przekonać go, że nam na nim zależy, a to, co robi jest dla nas ważne, NAPRAWDĘ WAŻNE i dobre - to prawdziwa orka na ugorze.