Sezon wakacyjny w pełni, co oznacza między innymi wysyp artykułów na temat grubasów i otyłości. Że niezdrowe to (zgadzam się w stu procentach), że często nie umieją się ubrać eksponując to, co raczej warto by ukryć (też zgoda). To, co mnie bulwersuje, to wszechobecne narzekanie, że to nieestetyczne, razi, bije po oczach i innym PRZYKRO JEST PATRZEĆ na takie wieloryby (wstaw dowolne, równie obraźliwe określenie z całej listy powszechnie używanych). Przypomina mi się pewna studentka, która parę lat temu protestowała przeciwko obecności na basenie osób starszych - bo te zwiędnięte ciała są nieładne i ona nie chce tego oglądać, więc niech siedzą w domu przed telewizorem.
Drodzy esteci!
Jeśli tak bardzo przeszkadza Wam widok grubasa, który ma się bezwzględnie dostosować do Waszej wrażliwości, to ja poproszę o uwzględnienie moich oczekiwań estetycznych. I zaprzestanie otwierania otworu gębowego przez wszystkie osoby, które nie są w stanie używać ładnej, literackiej polszczyzny i które muszą używać wulgarnych przecinków, zapewne uważając, że jest to ekspresja ich barwnej osobowości. Nie jest, bo w masie bluzgających jesteście dokładnie identyczni, ale to inna sprawa. Nie odpowiada mi słuchanie powszechnie używanych "przecinków", dziwnego bełkotu polsko-angielsko-nie-wiadomo-jakiego, notorycznego mylenia znaczenia słów - bo to straszny wysiłek powiedzieć np. "protestujący", dużo łatwiej użyć słowa "protestanci", które oznacza zupełnie coś innego, ale za to ma całą sylabę mniej.
Jeśli jesteście tacy wrażliwi, i tak bardzo chcecie, żeby świat był tylko milusi, śliczny i estetyczny - to sami też tacy bądźcie. Chamstwo, wulgaryzmy, bluzgi są nieestetyczne i wielu osobom przeszkadzają, a do tego fatalnie świadczą o waszej kulturze - a raczej jej niedostatkach.
Katarzyna
Pani Igo,
przeczytałam Pani list do Focha (jakże przeze mnie lubianego) i się we mnie ciśnienie podniosło.
Pisze Pani, że wszystko rozumie. Że ciążowe kilogramy zgubić trudno, że stres i zajadanie problemów. Udaje Pani wielce tolerancyjną i wyrozumiałą (bo geny) ale po chwili kąśliwie zauważa co też konsumują inni plażowicze. Pani Igo, w krótkich, żołnierskich słowach - to nie pani sprawa. Nie Pani interes i nie Pani tyłek, nie Pani tłuszcz. A że widok nieżurnalowych współ-plażowiczów, czy też szerzej współmieszkańców razi Pani wysublimowane poczucie estetyki - to jest to tylko i wyłącznie Pani wewnętrzna tragedia.
Aga