Znów Dove i znów kampania wokół ich sztandarowego "prawdziwego" piękna. W najnowszej kampanii-happeningu marka przeprowadziła eksperyment: w centrach pięciu dużych miastach na świecie (San Francisco, Sao Paulo, Szanghaju, Londynie i Delhi) nad podwójnymi drzwiami wejściowymi do wybranych budynków, umieszczono napisy "piękna" i "przeciętna". Zgadujecie pewnie, które drzwi wybrała większość kobiet?
Najładniejszym, według mnie, momentem tego filmiku jest ten, w którym nastoletnia dziewczyna kieruje się do drzwi "przeciętnych", a jej mama ciągnie ją w stronę tych drugich. No właśnie - bo większość kobiet na nagraniu przechodzi przez drzwi dla "przeciętnych". Oczywiście, nie ma w tym nic złego, w końcu przeciętność jest ok, można być "wystarczająco dobrym" czy "wystarczająco ładnym", tylko czy nie jesteśmy w większości dla siebie zbyt surowi?
Po namyśle większość pań, pytanych o opinie w mini-wywiadach po owym przejściu, mówi "może powinnam wejść przez te drugie drzwi?", "może nie powinnam sama siebie określać mianem przeciętnej?". I o to chodzi - niech sobie społeczeństwo ma swoje stereotypy, niech inni mówią co chcą, niech reklama wmawia nam, że wszyscy musimy gonić za nierealnymi standardami, mieć idealne cery, jędrne ciała, gładkie włosy i nosić rozmiar XS, nieważne!
Ważne jest to, by mieć dobre zdanie o sobie. Ważne jest to, by nie krytykować siebie i nie myśleć o swoim wyglądzie źle. Chociażby dlatego, że od złego myślenia się nie ładnieje (złość piękności szkodzi, helou!). Jednym słowem, nic to nie da, poza tym, że będzie nam gorzej.