Książki, które muszę raz do roku - "Postrzyżyny"

Na marzec mam dla Was moją ulubioną powieść Hrabala. Łagodną, nostalgiczną, perwersyjną, radosną, smutną, gwałtowną, pełną radości życia i tęsknoty za światem, którego już nie ma.

To pierwszy Hrabal, którego w życiu przeczytałam. I żadna z jego książek, za które wzięłam się później - nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, nie zapadła tak głęboko w serce i głowę. Cieniutką, w twardych okładkach wyciągnęłam oczywiście z biblioteczki Mamy - nie znając autora, nie wiedząc, czym się spodziewać, nie mając żadnych skojarzeń, ani oczekiwań. Notka na tylnej okładce sprawiła, że zamarłam.

OkładkaOkładka 

Do dziś mam ściśnięte gardło i podejrzaną mgłę przed oczami, kiedy czytam:

...wywołać pewien wycinek, w którym dzięki tekstowi można ocalić piękną dziewczynę pochłoniętą już przez bezlitosny czas.

Postrzyżyny to przede wszystkim opowieść o rodzicach samego Hrabala. O szalonej, radosnej, ekscentrycznej, pięknej Marii, słynącej ze swoich cudownych, długich włosów - i o Francinie, zamkniętym w sobie, napiętym, wiecznie tłumiącym żywe emocje, zawsze poprawnym, układnym, do szaleństwa zakochanym w swojej niezwykłej żonie. Historia miłości, ale nie tej, co musi pokonać milion przeszkód i smoka, aby książę dostał królewnę. To opowieść o tym, co dzieje się po słowach żyli długo i szczęśliwie . I jest to, zapewniam Was - opowieść piękna, ujmująca, niezwykła.

Na kominieNa kominie Kadr z filmu "Postrzyżyny" Kadr z filmu

Na pozór nie dzieje się nic. Ona jest zwykłą (prawie) panią domu, on - księgowym zasobnego browaru. Dookoła nich małe, porządne, uczciwe miasteczko ze swoimi porządnymi, uczciwymi mieszkańcami. Obraz uzupełnia znienacka pojawiający się stryj Francina - przeciwieństwo bratanka - wrzaskliwy, barwny, lekko obłąkany, niosący kłopoty, zostawiający za sobą chaos.

A Francin skoczył nagle do mnie, przegiął mnie przez kolano, podniósł mi spódnicę i zaczął mnie smagać po tyłku, a ja zdrętwiałam na myśl, czy aby włożyłam czystą bieliznę i czy się umyłam, i czy jestem dostatecznie odsłonięta. Francin smagał mnie wężykiem, cykliści z zadowoleniem kiwali głowami, a trzy członkinie towarzystwa miłośników miasta patrzyły na mnie, jakby zamówiły sobie satysfakcję. W końcu Francin postawił mnie na ziemi, opuściłam spódnicę, Francin był piękny, nozdrza mu drżały zupełnie tak samo, jak wówczas, kiedy poskromił spłoszone konie.

- Tak, moja panno - powiedział - zaczniemy nowe życie!

I schylił się, i podniósł pióro ze stalówką numer trzy z ziemi, po czym przykręcił wężyk do pompki, a pompkę wcisnął w klipsy umocowane na ramie mojego roweru. Wzięłam tę pompkę i pokazując ją cyklistom powiedziałam:

- Tę oto pompkę kupiłam w firmie Runkas przy ulicy Bolesławskiej.

Roześmiana, ekscentryczna Madonna, blady, pełen uniesień Krzyżowiec i poczciwy, starzejący się Joker. Stuknięta wróżka, melancholijny, zakochany skryba i sardoniczny, wiecznie wściekły błazen.

Ta książka to ciąg przepięknych, nostalgicznych, sugestywnych obrazów, których nie umiem  opowiedzieć.

Niepohamowany głód, który każe o północy smażyć i pożerać kotlety wieprzowe.

Scena kąpieli w wielkiej, przepołowionej beczce, wspomnienie kobiety o tym, jak topiła się, będąc małą dziewczynką.

Czesanie pięknych, długich włosów "elektrycznym grzebieniem", który Francin przywiózł z miasta w aksamitnej walizeczce - a ten grzebień jest niezwykły, świeci fioletem, lub czerwienią, rozpala, albo uspokaja...

Świniobicie, ręce po łokcie zanurzone w krzepnącej krwi, wnętrzności wieprzka, barwne, jak klejnoty.

Wiatr rozwiewający włosy kobiety, która wdrapała się na sam czubek komina browaru.

Kuzyn Metody, który kupił szopa pracza, a szop mu wyprał budzik i rower.

Chwila, kiedy doprowadzony do ostateczności Francin przekłada swoją żonę przez kolano i...

Francin i MariaFrancin i Maria Kadr z filmu Kadr z filmu

Tego świata już nie ma, nic z niego nie zostało, nie ma już ani tych ludzi, ani ich syna. Nie ma fryzur, sukienek, rzeźników i lamp naftowych. Wróżki są inne, innych mamy błaznów w rodzinie. Ale jest marzec, prawda? Marcu, bądź dobry. Dla wszystkich. Ok?

Więcej o: