Jak pokonać codzienną rutynę? Łatwiej niż myślisz!

Przełam rutynę w prosty i niekosztowny sposób, który pozwoli intensywniej doświadczać życia. Pozytywnie wpłynie na mózg, przyniesie niejedno małe olśnienie i bez trudu wpisze się w twoją codzienność.

Może tędy (fot. Marta Bogacka)Może tędy (fot. Marta Bogacka) Może tędy (fot. Marta Bogacka) Może dla odmiany tędy (fot. Marta Bogacka)

Rutyna ma kiepską prasę w czasach, gdy na każdym kroku powinny czekać nas "niezwykłe emocje ", "pełen odlot " lub "marokańska rozkosz dla ciała i zmysłów ". Niemal wszystko, co tylko da się kupić, oferuje podwyższoną temperaturę doznań. Można by się spodziewać, że będziemy trwać w szale uniesień póki nie stanie się on zwyczajny. Ale nie. Jeszcze tam nie dotarliśmy. Na razie gonimy króliczka, bo niezwykłość podobno się zdemokratyzowała i jest dla wszystkich. Nawet jogurt z dyskontu obiecuje zmysłowy amok . Precz z normalnością. A co dopiero rutyna! W pracy mamy być kreatywni i rozwiązywać stare problemy w nowy sposób. A w domu? Jeśli pozwalasz dzieciom oglądać telewizję, nie będą dość twórcze, by w przyszłości załapać się choćby na staż. A może do twojego związku "zakradła się rutyna "? Co żywo kup komplet nowej bielizny (większość mężczyzn ubóstwia damską bieliznę do tego stopnia, że nigdy nie zechce cisnąć jej w kąt). W wolnych chwilach spacerujesz? Biegaj w maratonach. Jeździsz na działkę? A twoje znajome ćwiczą jogę na Goa .

Czy można w tej sytuacji bronić rutyny? O, tak! Kanapa - ten potworny symbol uwiądu, inercji i śmierci związku romantycznego - jest nieodłącznym elementem mojej wizji szczęścia. Poza tym rutyna porządkuje nasz świat , nadaje mu strukturę, zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Czy ktoś tak naprawdę chciałby budzić się codziennie w innym miejscu? Albo każdego poranka w innowacyjny sposób wiązać sznurówki? Rutyna pozwala wykonywać wiele czynności na autopilocie, dzięki czemu możemy skupić się na sprawach większej wagi niż zaparzenie herbaty i makijaż.

Skoro już to wiemy, możemy zakwestionować rutynę raz jeszcze. Bo z drugiej strony sprawia, że stajemy się nudnawi dla samych siebie, nasze spojrzenie traci świeżość a ciekawość świata blaknie. Rutyna pozwala nie być uważnym . Tak dobrze znamy drogę do pracy, że staje się ona przezroczysta. Tak często mijamy ten budynek, że nawet nie wiemy, jak dokładnie wygląda jego fasada. Trzeba by cofnąć się parę kroków i zadrzeć głowę, a nie jesteśmy przecież na wakacjach i nie mamy czasu na dyrdymały. Tak dobrze znamy tę osobę, że nie zauważamy, jaka naprawdę jest właśnie dzisiaj. Wydaje nam się, że wiemy z góry, jak zareaguje i co powie. Mózg zastyga w znanych sobie sposobach postrzegania, a my razem z nim.

...albo tędy (fot. Marta Bogacka)...albo tędy (fot. Marta Bogacka) ...albo tędy (fot. Marta Bogacka) ...albo tędy (fot. Marta Bogacka)

Dlatego autopilot nie zawsze jest pożądany a rutynę warto przełamywać... rutynowo. Zazwyczaj dążymy do tego, co znane, swojskie i łatwe. Ścieżka wydeptana będzie właśnie tą, którą najchętniej podążymy kolejny raz . Potrzeba więc trochę uwagi i wysiłku, żeby wydeptać nową, ale właśnie tam czeka świeżość, kolor i refleksja, jaka nie przyszłaby nam do głowy jeszcze wczoraj. To nie tylko metafora. Kiedy uczymy się nowych rzeczy, w naszych mózgach powstają nowe ścieżki neuronalne. Sami we własnych ciałach wydeptujemy nowe drogi, połączenia, związki, podbijamy nowe tereny. W pewnym stopniu stajemy się architektami swoich mózgów , które - o czym wiemy zaledwie od kilku dziesięcioleci - mogą rozwijać się przez całe nasze życie, choć do niedawna sądzono, że szlaki nerwowe u dorosłych pozostają niezmienne, degeneracja jest możliwa, ale regeneracja już nie.

Warto dbać o mózg nie tylko po to, żeby zapobiegać chorobom, ale też po to, żeby zachować świeżość spojrzenia i ciekawość świata, zaskakiwać samych siebie nowymi wnioskami i pomysłami. Mózg co prawda lubi nawyki, bo ułatwiają mu działanie, ale potrzebuje świeżych bodźców. Jak ich dostarczyć? To nie musi być joga na Goa, skok ze spadochronem ani nauka chińskiego - rzeczy, które znakomicie prezentują się na Facebooku lub w CV. Choć przekonuje się nas, że pełnia życia to karnawał w Rio a prawdziwą zmianę zapewni nam porzucenie etatu i ucieczka na wieś, ja myślę, że często wystarczają drobiazgi, które niewiele nas kosztują i doskonale wpisują się w codzienność, ale mają moc i pozwalają pełniej doświadczać życia . Czasem wystarczy wybór mniej uczęszczanej drogi. Dosłownie.

Wybierz więc inną trasę do pracy, inny szlak spacerowy z psem . Albo pokonaj tę samą trasę o innej porze dnia - pojedź do pracy godzinę wcześniej. Zobaczysz inne kolory, inne światło, usłyszysz trochę inne dźwięki. I zaczniesz zwracać na nie uwagę.

Wybierz inną linię autobusową, nawet jeśli nadłożysz drogi. Pojedź w nieznane tramwajem, może na drugi koniec miasta, gdzie nigdy nie bywasz, bo nie ma po co. Trafisz na muzeum, kościół, park, cmentarz, sklep z porcelaną, ZOO. Wejdź i popatrz.

Odwiedź nieznaną kawiarnię i poczytaj gazetę, po którą zazwyczaj nie sięgasz.

Weź jeden dzień urlopu po to, żeby poznać lepiej swoją okolicę, pochodzić bez celu, zajrzeć w bramy, zbadać nowe zakamarki i wpaść na świetny pomysł . W tygodniu, kiedy część ludzi pracuje, szczególnie przed południem, miasto jest trochę inne, świeższe, niezadeptane. Przygotuj się jak na wakacjach. Zajrzyj do przewodnika po swojej okolicy, wybierz atrakcje, z których na ogół nie korzystasz właśnie dlatego, że masz je pod samym nosem a może dlatego, że nie masz o nich pojęcia. Zaplanuj wizytę w muzeum, poszukaj perełek architektury, odwiedź pchli targ albo spróbuj drożdżówek w kiepsko znanej ci dzielnicy, o których piszą, że są najlepsze w mieście.

Obejrzyj wschód słońca . Ten widok zazwyczaj nam umyka a świat wtedy pachnie i wygląda zupełnie inaczej.

Posłuchaj muzyki całkiem innej niż masz w zwyczaju . Zapomnij o uprzedzeniach. Pokieruj się na przykład wyglądem okładki albo wybierz intrygująco brzmiący gatunek muzyczny, o którym nie masz zielonego pojęcia.

Zjedz obiad z zamkniętymi oczami . Kup nową przyprawę i dodawaj ją do znanych dań. Na parapecie postaw zioła, jakich wcześniej nie wybierałaś, i wąchaj je w przelocie. Używaj olejków aromaterapeutycznych, a jeśli już to robisz, kup nowy zapach. Podczas gotowania pobaw się w przesypywanie dłońmi kaszy albo grochu.

Uważne dotykaj rzeczy, które zazwyczaj ignorujesz - roślin w doniczce, kory drzew, kamieni w parku, grubego wełnianego swetra.

Pies i roślina - dobre do dotykania (fot. Marta Bogacka)Pies i roślina - dobre do dotykania (fot. Marta Bogacka) Pies i roślina - dobre do dotykania (fot. Marta Bogacka) Śnięty pies i roślina - dobre do dotykania (fot. Marta Bogacka)

Kilka dni temu zamiast siedzieć przy komputerze, poszłam do parku. Wiatr, właściwie wiosenny, porządnie przewietrzył mi głowę. Zazwyczaj o tej porze dnia patrzę w ekran, tym razem wybrałam coś innego. Było pusto, chodząc, przemyślałam opinię, którą usłyszałam wcześniej. Doszłam do wniosków trochę innych niż zazwyczaj. Niemal zawsze, kiedy zrobię wyłom w rutynie i pójdę inną niż zwykle drogą, czeka mnie jakaś maleńka epifania.

Na koniec spaceru postanowiłam powiedzieć wam właśnie o tym, że warto regularnie wydobywać się z kolein, w które zapadamy się sami z lenistwa, nawyku i nieuwagi . Skręcić w inną niż zwykle ulicę i robić inaczej drobne rzeczy, które prawdopodobnie nie zaimponują naszym znajomym, ale nam pomogą żyć pełniej i staną się dla nas przygodą pełną małych wielkich odkryć.

Więcej o: