Serio, mało rzeczy tak mnie wkurza (taaa, jasne), jak wyrzucanie śmieci do lasu. Jakim trzeba być troglodytą, żeby niszczyć przyrodę, której i tak mamy coraz mniej. Do cholery to jest karalne, ale ludzie nic sobie z tego nie robią. W ostatni dzień majówki, tuż przed odjazdem do domu spotkałam w lesie rodzinkę, która przyjechała ze swoimi śmieciami. Tak mi ciśnienie podskoczyło, że zrobiłam im karczemną awanturę, a kolega zrobił zdjęcia ich samochodu - numery tablic rejestracyjnych. Niestety takie mamy prawo, że nie mogę ich upublicznić. Halo prawnicy, zmieńcie to. Może publiczna nagonka po nazwiskach będzie skutecznym sposobem walki z takimi przestępcami. Jeżeli mandat w wysokości 1000 zł, który grozi za takie wykroczenie nie jest wystarczającym straszakiem, to może powinniśmy zmienić prawo?
Wąsaty dziad - głowa rodziny - tłumaczył swoje zachowanie tym, że nie ma kontenerów na śmieci przy drodze. NO I CO Z TEGO?? Jak nie ma kontenerów to pakujesz dziadu z babą śmieci do samochodu i wywozisz do śmietnika, nawet jeżeli jest on oddalony o kilkanaście kilometrów. Skoro ci śmierdzi w samochodzie to może po prostu nie jedz śmierdzącego żarcia, królewiczu za złamany grosz. Ludzie, którzy mają takie podejście do życia to po prostu prostaki, którym słoma z butów wystaje.
Zawsze mnie zastanawia, skąd tacy ludzie się biorą. Jak można być takim syfiarzem, żeby niszczyć przyrodę i wspólną własność, bo przecież las nie jest ich prywatą. Najchętniej to bym wzięła kija i sprała dziada na kwaśne jabłko. Później pojechałabym do niego do domu i rozsypała nieczystości po łóżku, a na koniec pozwoliłabym załatwić się psu na środku jego dywanu. Podłe są moje marzenia, ale zostają tylko w mojej głowie i nigdy nie zostaną zrealizowane w przeciwieństwie do tych, którzy wywalają śmieci do lasu.
Podczas awantury z dziadem obejrzałam sobie, co znajduje się w worach, które już wcześniej zostały wystawione do lasu. Jak dla mnie to mamy bogate społeczeństwo, skoro wywala się ubrania, obuwie, kibelki, żelazka, lodówki i opony. W leśnych śmiechach jest po prostu wszystko. Widziałam też dziecięce zabawki, co było jakimś takim dodatkowo złym obrazem. Na górze śmieci siedział miś bez oka.
Koszt wywozu śmieci do lasu to koszt benzyny, natomiast koszt usunięcia śmieci z lasu to już są tysiące złotych rocznie. I to też mnie niemiłosiernie wkurza. Nie chcę syfiarzy w więzieniach, ja chcę ich widzieć na ulicach w kamizelkach z napisem "wywalam śmieci do lasu" . Chcę, żeby były nakładane na nich kary robót publicznych i żeby każdy mógł się na nich gapić. Niech publicznie wstydzą się tego co zrobili. Tak, chcę wytykania palcami. Chcę, żeby do ich firm szły notki z policji o ich zachowaniu, niech będą pośmiewiskiem kolegów w pracy, chcę żeby było im po prostu źle.
Z całej historii z dziadem, którego dorwałam finał jest taki, że zabrał swoje śmieci z powrotem do samochodu. Czy wywiózł je w miejsce, które jest do tego przeznaczone niestety nie wiem. Chciałabym wierzyć, że mój ochrzan na niego wpłynął. Chciałabym wierzyć, że zreflektował się i poczuł wstyd, ale pewnie wywiózł swój bajzel w inne miejsce. No nic, mimo wszystko za każdym razem jak będę widziała taką osobę będę reagować, bo brak reakcji to przyzwolenie na łamanie prawa.