Zabieram was w "Podróż na sto stóp"

Ten film jest jak pyszna słodka bułeczka - idealnie wypieczona, jeszcze ciepła. Z odrobiną konfitury rozpływa się w ustach. Tu tej konfitury jest sporo, balansujemy na granicy mdłości, ale... Czyż nie jest warto czasem się obeżreć bez skrupułów słodkim przysmakiem? Od dziś w kinach smakowita "Podróż na sto stóp".
fot. materiały prasowe

Zupełnie się nie natrząsam, całkiem serio mi się ten film podobał. To jedna z takich produkcji, po których człowiek wychodzi z kina z uśmiechem na ustach. Nie przeszkadza mu (przez chwilę, ale jednak!), że przed wejściem do kina, w centrum stołecznego miasta prawie wdeptuje w psią kupę. Uśmiecha się z wyrozumiałością do matki ciągnącej za rękę dziecko, które wyje jak syrena straży pożarnej. Widząc stragan z owocami, ma ochotę podejść i podtykać każdą rumianą brzoskwinię, powąchać truskawki. Stop. Po obejrzeniu tego filmu przede wszystkim człowiek ma ochotę coś zjeść!

fot. materiały prasowe

Nie nowina, że kuchnia francuska jest elegancka, a kuchnia hinduska odurza zapachem. W tym filmie kuchni jest sporo. Bohaterowie gotują, smakują, testują się wzajemnie i przerzucają swoimi kulinarnymi umiejętnościami, a powiedzenie "przez żołądek do serca" bije tu po oczach z co drugiej sceny. Francuzi mają inny temperament niż Hindusi, to się przejawia nie tylko w kulinariach. Zabawne sytuacje, mimo iż niekoniecznie oryginalne, w oprawie reżysera Lassego Hallströma (pamiętacie jego smakowitą "Czekoladę" z Juliette Binoche i Johnnym Deppem?) są świeże, jak pięknie przyrządzone potrawy i uginające się pod warzywami i owocami (też morza) stragany, których jest tu wiele ujęć. Lekkość dialogów i ich dowcip urzekają.

fot. materiały prasowe

Ten film jest świeży i przyjemny, choć nie ma w nim absolutnie nic oryginalnego. Takich historii było wiele. Młody, skromny chłopak o wielkim talencie, który nie ma szans, by się przebić, jeśli nie zjawi się dobra wróżka. Zgorzkniała kobieta, która nie bawi się w sentymenty, bo ma w sobie smutek (jest wdową, obsesyjnie kontynuuje pracę męża - prowadzi wykwintną restaurację). Czy to możliwie, by ona stała się jego dobrą wróżką? Czy on jest w stanie udźwignąć ciężar swego talentu? Czy piękna jak sarenka młoda kuchareczka z aspiracjami, którą nasz bohater spotyka już w pierwszych scenach filmu, stanie się bliska jego sercu? Czy zgorzkniała kobieta rozsmakuje się w orientalnej kuchni, skoro dotąd obsesyjnie dążąc do gwiazdki Michelin, serwowała klasyczne dania francuskie? Znamy odpowiedzi na te pytania jeszcze zanim zasiądziemy w kinowym fotelu. I właśnie fakt, że wszystko się pięknie spełnia, działa pokrzepiająco i jest siłą tego filmu.

fot. materiały prasowe

Ekranizacja bestsellerowej powieści Richarda Morrisa byłaby jednak niczym, gdyby nie rola Helen Mirren . Jej niewymuszona, lekko dowcipna, a czasem jakby trochę surowa gra jest solidnym rusztowaniem, dzięki któremu cała ta konstrukcja prezentuje się tak dumnie. Nie umniejszam pozostałym aktorom, są uroczy i dają radę, ale w scenach w których nie ma Madame Mallory zaczynałam się nerwowo wiercić w oczekiwaniu, kiedy znów się pojawi w kadrze.

fot. materiały prasowe

Na koniec dam wam dobrą radę. Zanim wybierzecie się na seans, zarezerwujcie sobie stolik w hinduskiej knajpie. Tak, byście prosto po kinie mogli udać się na obiad czy kolację. Jeśli nie przepadacie za smakiem curry, kolendry, za rybą tandoori czy kurczakiem masala, to i tak miejsce świadomość, że po tym filmie będziecie MUSIELI coś zjeść. Wasze ślinianki po seansie będą się domagały czegoś aromatycznego i smakowitego.

 

A w bonusie dorzucę wam przepis na curry warzywno-kokosowe z przyjemnej broszurki pod tytułem "Podróż na sto smaków", którą wręczono mi po projekcji. Smacznego!

Składniki:

- 2 łyżki oliwy z oliwek Extra Virgin

- 1 średnia żółta cebula pokrojona w łódeczki

- 4 ząbki posiekanego czosnku

- 2 łyżki stołowe imbiru

- 1 cukinia pokrojona w kostkę

- 1/4 główki kalafiora

- 1 papryka pokrojona w kostkę

- 1 słodki ziemniak (obrany i pokrojony w kostkę)

- 1 puszka cieciorki

- 1 puszka mleka kokosowego

- 1 szklanka bulionu warzywnego

- 2 łyżki stołowe brązowego cukru

- 1 łyżka sproszkowanego curry

- 1/4 - 3/4 łyżeczki pieprzu cayenne (w zależności od preferowanego stopnia ostrości)

- sól

- pieprz

Książeczka po seansie - smakowite inspiracje!

Sposób przygotowania:

1. W głębokim garnku na średnim ogniu rozgrzej oliwę, dodaj cebulę, czosnek i imbir. Smaż przez około 2 minuty.

2. Dodaj cukinię, kalafiora, słodki ziemniak, mleko kokosowe, bulion warzywny, cukier brązowy, curry i pieprz. Doprowadź do wrzenia.

3. Przykryj garnek pokrywką i duś na wolnym ogniu przez około 20 minut. Dopraw pieprzem i solą. Podawaj z ryżem.

Więcej o: