Gdy zobaczyłam pomysły na nowe logo Polski, myślałam, że to żart. Nawet zabawny. Trzy razy się upewniałam, czy to nie ASZdziennik. Ale nie. No i właśnie. I co z tym fantem zrobić?
W artykule na pomorska.pl czytam:
Jestem w kropce. Sprężyna, która wyraża niepokorne podejście do świata? Może i tak. Nie wpadłabym na to, gdyby mnie ktoś zlecił narysowanie logotypu naszego pięknego kraju. Ale na co bym wpadła? Nie mam pomysłu. Więc czy powinnam krytykować, skoro sama nie umiem zaproponować nie tylko niczego lepszego, ale - w ogóle - innego?
Czy fakt, że cała internetowa Polska żyje tym tematem od kilku dni, memy się mnożą jak nawiedzone, a fala krytyki przykryłaby z powodzeniem Pałac Kultury i Nauki - czy to o czymś świadczy?
Może o tym, że zawsze krytykujemy. Zawsze nam się nie podoba. Zawsze nam się wydaje, że umielibyśmy lepiej. To zwłaszcza łatwe w sytuacji, gdy mamy do czynienia z tak prostym rysunkiem, który - jak dowodzą internety, mogłaby wykonać 6-letnia dziewczynka. Ja posunę się dalej - przecież i małpa by dała radę, czyż nie?
Logotypy mają to do siebie, że są proste i schematyczne. Im są prostsze, tym lepiej. I wbrew pozorom projektant takowego spędza nad tym czas, jest to praca koncepcyjna. Co nie zmienia faktu, że stawka za ów logotyp istotnie wydaje się wygórowana. I tak, do tego myślę, że mamy prawo się przyczepić. Ale wiadro pomyj i jedno wielkie: ależ to nie takie?
A jakie? Niech sypnie naród pomysłami, skoro jest tak biegły w krytyce. Może naszym symbolem powinien być wiecznie niezadowolony bóbr? (Mamy wspaniałe żeremie! To takie polskie!). To takie smutne, że jesteśmy zawsze pierwsi do krytyki, a już z myśleniem, zadumą - gorzej...
Sprężyna (a co!)