"Leżę, tu leżeć chcę" - jak mówią słowa utworu zespołu "Hey". Nie jednak o czynność leżenia mi chodzi, ale o przedmiot niezbędny do tej czynności: łóżko. Bo do czego może nam służyć łóżko, oprócz spania ? Otóż dla mnie jest centrum dowodzenia.
Moja rodzicielka zawsze powtarzała mi, że sypiam jak cygańskie dziecko (zdecydowanie nie jest rasistką). I zawsze tak było. Niedokładnie rozłożone prześcieradło, poduszki wygniecione, a kołdra zagubiona w czasoprzestrzeni. Tylko nigdy nie potrafiłam jej wytłumaczyć, że łóżko wcale nie cieszy mnie idealnie rozłożone. W łóżku muszę czuć się swobodnie i po mojemu. Czyli w lekkim nieładzie.
Obecnie gdy mieszkam sama, łóżko stanowi centrum mojego mieszkania. Jest to niebieska kanapa, która od momentu kiedy ją rozłożyłam i ubrałam w piękną kołdrę i miły koc, nigdy już nie złożyłam. Na tym łóżku odbywają się najważniejsze momenty mojego już samodzielnego życia, zaczynając od tych intymnych, kończąc na tych bardziej przyziemnych. To tu wypiłam litry wina z przyjaciółką, która aktualnie była po rozstaniu/w depresji/po kłótni/przed okresem. To tu próbowałam na siłę usnąć o 21.00, kiedy właściciel mieszkania zapomniał zapłacić rachunku za prąd. Tu także uczę się do sesji, przyjmuję gości, oglądam filmy, a nawet mam swoje biuro w weekendy.
Co więcej idąc spać, nie zmieniam go jakoś w zupełne inne miejsce. Zawsze śpi ze mną laptop, od ściany. Śpi tu często książka, którą aktualnie czytam lub notatki, z których się uczę. Dwie komórki, które chce słyszeć, gdyby ktoś wpadł na pomysł telefonu w nocy. Czasem długopisy pod poduszkami, a nawet w nogach torebka. Niestety po tym jak odkryłam, że wierzgam nogami jak młoda klacz, postanowiłam odpuścić sobie ostatniego gościa w mojej sypialni. Za często mnie budził, spadając na podłogę i gubiąc całą zawartość. A jak oficjalnie wszyscy wiemy, damska torebka nie składa się tylko z portfela i kluczy.
Tysiące razy słyszałam, że łóżko to miejsce odpoczynku, relaksu (w niektórych artykułach mówili nawet, że można w nim uprawiać seks - O!). Że nie wolno znosić do niego problemów, pracy i innych obowiązków. Tylko, że ja tak nie potrafię i z całym tym majdanem, odnajduję spokój i relaks. I choćbym miała urwanie głowy od pracy, którą muszę wykonać na wczoraj, lepiej będzie mi się ją robić w łóżku, niż w jakimkolwiek innym miejscu.
Łóżko (oczywiście rozłożone) jest dla mnie niczym Plac Zbawiciela dla hipstera. Miejscem symbolicznym. Bez względu na czas, humor i pogodę za oknem. Ważne, że to miejsce do którego codziennie wracam z przyjemnością. Z myślą, że ciepły koc codziennie na mnie czeka, nie oczekując długich rozmów i nie zadając nieadekwatnych pytań.
Polecam wam poznanie swojego łóżka. I zagospodarowanie go tak, aby to wam służyło. Bez porad Perfekcyjnej Pani Domu, bez wszystkich przesądów jakie dotyczą tego mebla (o ile jakieś istnieją). A jeśli nie łóżko, to każde inne miejsce, które ochroni was przed burzą w Waszym życiu. I marzcie i planujecie i snujcie największe marzenia. Może w wybranym miejscu go nie spełnicie, ale zawsze stworzycie swój własny zakątek marzeń.
PS: Dla wielbicieli sprowadzania całego mieszkania do okręgu łóżka - jeśli lubicie seks, czasem to ogarnijcie.