Więcej podobnych treści znajdziesz na Gazeta.pl
Niektóre kobiety mogą pozwolić sobie na wizytę u fryzjera raz na pół roku, inne muszą odwiedzać go co miesiąc. Wszystko zależy od wielkości odrostu i kondycji włosów. Niezależnie od tego, czy farbujesz pasma samodzielnie w domu, czy chodzisz do salonu, koloryzacji nie można robić tak często. Ciągłe farbowanie obciąża kosmyki i je wysusza.
Żeby pasma dobrze złapały farbę, konieczne jest otwarcie łuski. Stosowanie utleniacza wiąże się z utratą nawilżenia, kruszeniem, rozdwajaniem się końcówek i wypadaniem włosów. Jeśli jesteś brunetką albo szatynką i farbujesz włosy na jasny kolor, odrost będzie widoczny bardzo szybko. Wiąże się to z częstszymi wizytami u fryzjera. Najlepszym rozwiązaniem są refleksy, balejaż oraz ombre. Część włosów zostaje wtedy w naturalnym kolorze, dzięki czemu odstęp między wizytami w salonie znacznie się wydłuża. Odrost nie rzuca się w oczy i wygląda tak, jakby był zostawiony celowo.
Posiadaczki grubych włosów mogą odwiedzać fryzjera co 4 tygodnie. Panie z cienkimi włosami, które mają tendencję do łamania się, powinny umawiać się na wizytę co 8 tygodni. Jeśli masz ciemne kosmyki i marzysz o blondzie, najbezpieczniej będzie podzielić koloryzację na kilka wizyt i powoli schodzić z czarnego lub brązowego koloru. Będzie to mniej szkodliwe dla włosów. Nie funduj im drastycznego rozjaśniania na jednej wizycie ani farbowania co kilka dni. Po jakiejkolwiek koloryzacji warto odczekać 2 dni z myciem włosów, od razu zacząć używać odżywek i zaopatrzyć się w płukanki wzmacniające kolor.