Nie jest tajemnicą, że w naszym kraju księża bardzo często angażują się w bieżącą politykę, a nawet publicznie wspierają opcje polityczne, z którymi sympatyzują. Jednak nie wszystkim kapłanom taka postawa odpowiada. Przypomina o tym zachowanie proboszcza z pewnej warszawskiej parafii.
W mediach zrobiło się głośno o ojcu Lechu Dorobczyńskim z parafii św. Antoniego z Padwy. Jak zdradził w rozmowie z ekai.pl, w czasie każdej kampanii wyborczej wiesza ten sam plakat przed wejściem do kościoła. - Plakat ten powstał, bo tak czułem. Z uporem maniaka będę twierdził, że wprowadzając politykę do świątyń, wykurzamy z nich ludzi. Zostają tylko ci, którzy myślą po "naszemu". A to już wtedy nie jest Kościół, tylko partia - napisał 4 lata temu w poście na Facebooku.
Ksiądz na plakacie zachęca swoich parafian do udziału w wyborach. Jednak wyraźnie zaznacza też, że nie wyraża zgody na jakąkolwiek agitację polityczną na terenie świątyni. Okazuje się, że nie wszyscy doceniają apolityczne podejście kapłana. Jak wyznał, reakcje ludzi na jego apel są skrajne.
Jakiś czas temu na temat agitacji politycznej w kościołach wypowiedział się także ksiądz Daniel Wachowiak. Kapłan był oburzony zachowaniem niektórych swoich parafian. Powód? W jego kościele ktoś rozłożył ulotki wyborcze pewnego ugrupowania politycznego. Z tego powodu postanowił ich upomnieć. Swój apel opublikował na platformie X (dawniej Twitter). - Dziś ktoś rozłożył w kościele ulotki jednej z partii startującej w wyborach. Gdy je zobaczyłem przed Adoracją, z kilkoma osobami pozbieraliśmy je z ławek - poinformował ksiądz. Podkreślił także, że kościołach zakazana jest agitacja wyborcza. - Informuję, że w naszej parafii zabroniona jest agitacja wyborcza, w tym rozkładanie takich ulotek - podsumował.