Kobiety śmieją się we własnym gronie, że nie ma nic gorszego niż "męski katar" u ich partnerów. Podziębiony mężczyzna zachowuje się wtedy jak obłożnie chory, narzeka, marudzi, wymaga dodatkowej uwagi, "cierpi za miliony". Kiedy przychodzi chłop do lekarza (dermatologa), bywa podobnie. Dokładnie wypytuje, trochę ociąga się z poddaniem bolesnemu zabiegowi.
Ta zasada nie ma jednak zastosowania, kiedy mężczyzna stawia się na zabieg przeszczepu włosów (najnowsza i nijak niepodobna do dawnych, zostawiających blizny, przeszczepów technika metodą SmartGraft). Lekarze śmieją się, że pacjent przychodzi, kładzie się bez słowa na fotelu i niecierpliwie czeka na rozpoczęcie przeszczepiania. Przez kilka godzin leży, na nic nie narzeka. To dowód na to, jak bardzo są mężczyźni zdeterminowani, aby odzyskać włosy na głowie.
Z badań International Society of Hair Restoration (ISHRS) wynika, że z Polakami wcale nie jest tak najgorzej. Nasi rodacy znajdują się na ósmym miejscu wśród najbardziej łysiejących Europejczyków. O wiele gorzej sytuacja wygląda u Czechów, którzy w tym zestawieniu zdobyli podium (najbujniejszymi czuprynami mogą pochwalić się Chińczycy, Meksykanie i Japończycy).
Wraz ze starszym pokoleniem odchodzą w zapomnienie misterne konstrukcje: "zaczeski" i "pożyczki", które miały z pomocą lakieru do włosów, tworzyć stabilne systemy zakrywania łysiny. Ostatecznym - symbolicznym - pożegnaniem tego sposobu kamuflowania "lusterka" na głowie (łysinka na czubku), było ogolenie zaczeski przez znanego polskiego komentatora sportowego. Młodzi mężczyźni już się nie wygłupiają - jak widzą, że łysieją, golą się na krótko. Co się dzieje na ich głowie - widzimy, ale, co dzieje się w tym samym czasie w głowie?
Dr Ewa Kaniowska, specjalista dermatolog-wenerolog z wrocławskiego centrum Dermapuls uważa, że łysienie i przerzedzanie włosów ma ogromny wpływ na psychikę mężczyzn. - Włosy uznawane są za atrybut atrakcyjności, ich utrata sprawia, że mężczyźni zaczynają mieć niższą samoocenę, pojawiają się na tym tle kompleksy, a nawet depresja.
Najmłodszy pacjent, który zgłosił się do dr Kaniowskiej z problemem łysienia miał 18 lat. - Do tej pory pamiętam ten przypadek. Żeby go pocieszyć powiedziałam, że tylko eunuchy nie łysieją. On na to odparł: To proszę mnie wykastrować. W przypadku tego nastolatka łysienie miało przyczynę w silnym stresie i skomplikowanej sytuacji rodzinnej. Udało nam się nad nim ostatecznie zapanować, potrzebna była także pomoc psychologa. Później chłopak przyznał, że dobrze, że go "przycisnęłam", bo chciał się powiesić.
Dr Kaniowska widzi jednak na co dzień, że problem łysienia jest dla mężczyzn silnym obciążeniem. - Pracowałam kiedyś z lekarzem - pięknym mężczyzną, który uczesaniem na siłę kamuflował łysinę. Wszystkie pracownice za jego plecami żałowały, że tak robi. Wreszcie zdobyłam się na odwagę i doradziłam, że lepiej będzie wyglądał bez zaczeski. Obciął włosy, a my wszystkie odetchnęłyśmy - dodaje lekarka.
- Za łysienie odpowiadają geny, dlatego warto się przyjrzeć mężczyznom w rodzinie - ale z linii matki, a nie ojca. Czyli, jak wyglądają włosy matki ojca, dziadka i brata - tłumaczy dr Kaniowska. - Powodem łysienia mogą być niedobory witaminowe i minerałowe, zaburzenia hormonalne, choroby autoimmunologiczne, łojotokowe zapalenie skóry, ale także stany zapalne organizmu - wylicza dermatolog.
Czy jest granica wieku, po przekroczeniu której mężczyzna może się czuć bezpieczny? Czterdziestolatek z bujnymi lokami może odetchnąć z ulgą, bo już nie wyłysieje? - Niestety nie, to jest genetyka. Nie ma takiej granicy. To, co widzę, to że problem łysienia zaczyna się wcześniej, a nie później - wyjaśnia dr Kaniowska. - Kiedyś łysienie pojawiało się koło 50. roku życia, teraz o wiele wcześniej. Zdaniem dermatolog, problem łysienia został trochę ukryty - bo panowie po prostu golą się na łyso.
- Ale widzę także, że młodzi mężczyźni chcą walczyć o włosy i zgłaszają się z wypadającymi włosami do gabinetu dermatologa - tłumaczy. - Młody, łysy mężczyzna, wygląda poważniej, doroślej, starzej - zmieniają się rysy twarzy. Zarost, tak jak łysina dodaje lat, mężczyźni sądzą, że bez włosów mniej podobają się kobietom, a to dla nich duży problem.
- Łysienie ma określoną przyczynę, którą moim zadaniem jest zdiagnozować - tłumaczy dr Kaniowska. - Coraz częściej trafiają do mnie osoby, które mają włosy, wyglądające jak furto wygryzione przez mole. To efekt poważnej choroby wenerycznej - kiły drugorzędowej, z którą chory musi chodzić od ponad dwóch lat! Dlatego tak ważne jest leczenie łysienia u lekarza, a nie u pseudospecjalisty. Kiłę leczy się antybiotykiem - penicyliną. Po leczeniu włosy odrastają.
Kiedy mamy włosy i zdrową skórę głowy, dobrze stosować środki prewencyjne - odżywiać się w zdrowy, zbilansowany sposób, stosować kosmetyki do włosów, robić sobie kuracje przeciw wypadaniu włosów, chodzić do gabinetu na zabiegi z mezoterapii igłowej, terapii osoczowej, peptydowej. Te zabiegi jednak można wykonywać tylko i wyłącznie w gabinecie lekarskim. - Pielęgnując włosy, zwracajmy uwagę na kondycję skóry - apeluje dermatolog. - Radzę kontrolować np. łupież. Bo on zmienia się w bardzo często występujące łojotokowe zapalenie skóry, które kończy się łysieniem.
Z punktu widzenia lekarza to nie ma znaczenia. - Dla mnie to nieistotne, czy pacjent ma zakola, czy "lusterko" na czubku głowy. Mężczyźni lepiej jednak znoszą łysienie na czubku - jak ktoś jest wysokim, to część osób może w ogóle jego nie zauważyć - tłumaczy lekarka.
- Pewne jest jedno - najlepsze efekty leczenia uzyskuje się, kiedy włosy zaczynają się przerzedzać. A kiedy lekarz zakwalifikuje do przeszczepu - robić go. Medycyna w tej dziedzinie naprawdę poszła naprzód. Już się niczego do przeszczepu nie wycina, nie trzeba "hodować włosów". W czasie tego samego zabiegu pobiera się włosy i przeszczepia je. Owszem, jest to zabieg żmudny i czasochłonny, ale nie ma długiej rekonwalescencji, blizny, następnego dnia można normalnie funkcjonować. Włosy pobierane są z tylnej części głowy, z miejsca, w których mieszki nie mają receptorów dihydrotestosteronu, i nie ulegają wypadaniu - jak się po przeszczepie przyjmą, to już nie ma ryzyka, że stamtąd wypadną.