W piecu znaleźli kości niemowląt. Niania z piekła rodem do dziś wywołuje przerażenie

Ten koszmar wydarzył się 100 lat temu. Do dziś wywołuje przerażenie. Dagmar Overbye, pochodząca z Danii opiekunka, dopuściła się zbrodni, które mrożą krew w żyłach.

Trudna historia małej złodziejki

Dagmar urodziła się w 1887 roku w duńskiej wiosce. Od najmłodszych lat była problematycznym dzieckiem. Gdy w wieku 12 lat została przyłapana na kradzieży, rodzice oddali ją pod opiekę innej rodzinie. Trafiła do surowych opiekunów i musiała się podporządkować. Sprzątała, gotowała, pracowała w polu. Ale znowu zaczęła kraść. Tym razem trafiła już do więzienia.

Pierwszy zawód – kelnerka

Dziewczyna po wyjściu z więzienia pracowała jako kelnerka. Zakochała się w jednym z klientów. Para wzięła ślub i doczekała się syna. Niestety mimo początkowej wielkiej miłości sielanka trwała krótko. Kobieta rozstała się z mężem. A ich dziecko zmarło w niewyjaśnionych okolicznościach.

Lekarz podczas sekcji zwłok zauważył sine usta u malucha. Czy było to zakrztuszenie? Uduszenie? Doktor wpisał jako przyczynę śmierci zapalenie płuc. Prawdę podejrzewali sąsiedzi. Nikt nikomu jednak nie udowodnił. 

 

W 1912 roku Dagmar ponownie się zakochała. Była jednak wówczas w ciąży z innym mężczyzną. Nie przyznała się do tego. Oddała dziecko do adopcji. Przy kolejnej ciąży, partner namawiał ją na aborcję. Na świat przyszedł chłopiec. Kobieta zostawiła go w stogu siana. Chłopiec prawdopodobnie zmarł. Jednak nie wiadomo, co się z nim stało.

Tragiczne wydarzenia nie zmieniły kobiety ani jej podejścia do życia. Dagmar chciała koniecznie wyjść za mąż, jednak jej partner odmówił. Szarpnęła się wówczas na swoje życie. Próba samobójcza nie powiodła się i kobieta po długim leczeniu przeszła metamorfozę. Tak się początkowo wydawało. Odzyskała córkę, którą oddała do adopcji i po pewnym czasie otworzyła cukiernię.

Nowe życie?

Kolejne lata życia przyniosły Dagmar kolejny związek. Choć była przez chwilę szczęśliwa, jej cukiernia przestała przynosić dochody. Zamknęła biznes i założyła agencję adopcyjną. Zamierzała sprawować opiekę nad dziećmi z nieprawego łoża. Twierdziła, że będzie szukała im nowych rodzin.

Gdy 15 kwietnia 1916 roku, trafiło do niej pierwsze dziecko, nie było mowy o żadnej adopcji. Dagmar zabrała chłopca na spacer i udusiła. Ciało wrzuciła do publicznej toalety na cmentarzu. Kolejne dzieci spotykał podobny, tragiczny los. Dagmar dusiła, topiła i nawet paliła dzieci w domowym piecu.

Zobacz wideo Policjanci z "Archiwum X" doprowadzili do zatrzymania podejrzanego o popełnienie morderstwa sprzed 23 lat.

Dzieciobójczyni

Proceder został ukrócony przypadkiem. Dziewczyna, która oddała jej dziecko do adopcji, zmieniła zdanie. Chciała je odzyskać. Dagmar początkowo kłamała, że zostało już adoptowane. Kobieta jednak nie dawała za wygraną. Gdy wezwała policję, funkcjonariusze znaleźli w piecu resztki ubrań i kości niemowląt.

Śledztwo wykazało, że kobieta zabiła prawdopodobnie 25 dzieci. Przyznała się do zabójstwa 16. Ale policja znalazła ślady tylko po dziewiątce maluchów.

Dzieciobójczyni została skazana na śmierć. Ale król Danii Chrystian X złagodził wyrok. Utrzymywał, że w Danii nie skazuje się kobiet na śmierć. Dagmar Overbye odsiadywała więc dożywocie. Kobieta zmarła w więzieniu 6 maja 1929 r. Miała 42 lata.

 
Więcej o: