W środę wieczorem jeden z samolotów na australijskim lotnisku musiał opóźnić swój start. Wszystko z powodu młodej kobiety, która wtargnęła na płytę i spacerowała wprost pod nim, tuż przy przednim kole. Nieznajoma miała na sobie kapcie, a w ręce trzymała telefon.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Do niecodziennej, a przede wszystkim niebezpiecznej sytuacji doszło kilka dni temu na australijskim lotnisku w Canberze. Nieznajoma kobieta przedostała się na płytę lotniska i spacerowała pod samolotem przygotowanym do lotu. Całą sytuację nagrał i publikował na X (dawniej Twitter) jeden ze świadków zdarzenia.
Kobieta miała na sobie kapcie, a w ręce trzymała telefon. W tle filmu słychać włączony alarm. Jak podaje "Daily Mail" nieznajoma miała pomachać zaskoczonym pilotom samolotu, a następnie udać się z powrotem w stronę terminalu. - Na szczęście pilot został ostrzeżony lub ją zauważył i wyłączył silnik — powiedział jeden ze świadków cytowany przez dziennik.
Cała sytuacja jest o tyle szokująca, że mimo licznej ochrony, pracowników lotniska czy linii lotniczych oraz zabezpieczeń, nikt nie zatrzymał kobiety oraz nie uniemożliwił jej wdarcia się na płytę. - Przepchnęła się obok personelu przy drzwiach, zbiegła na asfalt i pobiegła do samolotu. Dosłownie stała pod nim, obok przedniego koła — relacjonował świadek.
Jak udało się ustalić dziennikowi, nieznajoma dostała się w niedozwolone miejsce przez wyjście awaryjne. Gdy tylko znalazła się na płycie, silnik samolotu, pod którym spacerowała, został wyłączony, a sam lot opóźniony. Pasażerowie czekali do czasu, aż kobieta zostanie schwytana przez policję. Gdy tak się stało, została zaprowadzona do aresztu. Jak przekonuje rzeczniczka policji, niecodzienna sytuacja nie spowodowała opóźnień w pozostałych lotach, a całe lotnisko funkcjonuje normalnie. - Dalsze szczegóły zostaną podane w odpowiednim czasie — powiedziała.