Codzienne życie sportowców w Paryżu budzi wielką ciekawość. We wtorek kibice z całego świata dowiedzieli się, co Australijki znalazły w paczce olimpijskiej. Nagranie ze znaleziska wrzuciły do mediów społecznościowych. Film obejrzało już ponad 12 mln widzów.
Na łóżku jednej z olimpijek znalazły się prezerwatywy. Okazuje się, że znajdowały się w one pakiecie dla sportowców. - Po prostu spróbujcie tego - powiedziała Australijka na nagraniu.
Prezerwatywy były rozdawane na początku igrzysk. Mężczyźni otrzymali ich 200 tys. sztuk, kobiety zaś jedynie 20 tys. Zapakowane są w pudełeczka z wizerunkiem maskotki imprezy, a na opakowaniu widnieje kilka haseł. "Nie musisz być złotym medalistą, by je nosić", "Na polu miłości graj uczciwie. Zapytaj o zgodę", "Nie dziel się niczym więcej niż zwycięstwem. Chroń się przed chorobami".
Laurent Dalard, koordynator ds. opieki zdrowotnej, zapewnił, że wcale nie chodzi o zachęcanie olimpijczyków do współżycia. Celem jest zapobieganie chorobom przenoszonym drogą płciową. To nie pierwszy raz, kiedy rozdawane są podobne prezenty. Na igrzyskach w Tokio współżycie było zakazane, jednak wielu sportowców przyznawało, że również w okresie pandemicznym rozdawano im prezerwatywy. W Sydney w 1992 roku w wiosce olimpijskiej przebywało 11 tys. olimpijczyków, a 50 tys. sztuk prezerwatyw okazało się za małą ilością i organizatorzy musieli ich dokupić. Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.