Grecka moneta o nominale dwóch euro przedstawia scenę z mitologii, kiedy córka króla Agenora została porwana przez Zeusa, który przybrał postać białego byka. Bilon był produkowany masowo, ale niektóre egzemplarze są warte naprawdę sporo pieniędzy. Dlaczego są tak wyjątkowe?
Greckie dwa euro to prawdziwa gratka dla kolekcjonerów, chociaż wydawałoby się, że nie jest niczym niezwykłym. Mennica Państwowa w Chalandri wybiła 75 milionów sztuk monet w nowej walucie. Dodatkowo rząd zamówił kolejne egzemplarze w Finlandii (około 70 milionów sztuk). Grecja przyjęła walutę euro w 2001 roku, a gotówka obowiązywała od 2002 roku. Kraj potrzebował pieniędzy, więc tak wysoka produkcja nie jest niczym nadzwyczajnym.
Duże zapotrzebowanie na bicie monet malało, a w 2009 roku spadło do 550 tysięcy. Mimo powszechnej produkcji dwa euro jest warte znacznie więcej, a numizmatycy są w stanie sporo za nie zapłacić. Chodzi o produkcję finlandzką, ponieważ z Mennicy Fińskiej "Suomen Rahapaja" wychodziły monety z "S" na gwieździe na dole monety. To właśnie one na aukcjach osiągają kwoty rzędu od kilkuset do nawet kilkuset tysięcy złotych. W sierpniu tego roku padł jednak rekord, a greckie dwa euro zostało sprzedane za zawrotną sumę 80 tysięcy euro, czyli ponad 342 tysiące złotych.
Cenne są nie tylko greckie euro. Maltańskie 10, 20 i 50 eurocentów wybite w 2008 roku zostały zaprojektowane przez Noela Galei Basona. W tylko jednym nakładzie widnieje litera "F" na znak, że wybiła je francuska mennica. Zestaw trzech monet został sprzedany za 45 tysięcy złotych. Rzadkie jest także litewskie dwa euro, na którym jest błąd, bo zamiast inskrypcji litewskiej jest łotewska. Egzemplarze osiągają cenę około 11 tysięcy złotych.
Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu.
Zachęcamy do zaobserwowania nas w Wiadomościach Google.