Preparaty ochronne dla dzieci

Preparaty, kosmetyki, akcesoria, ochrona

Preparaty ochronne dla dzieci

1997-05-30. Preparaty, kosmetyki, akcesoria, ochrona

W dwóch poprzednich felietonach starałam się podać praktyczne rady dotyczące zdrowego, bezpiecznego opalania. Dzisiaj o dziecięcych kąpielach słonecznych.

Trafiłam w środku zeszłorocznego lata nad polskie morze. Było to w czasie największych upałów. Obserwowałam ludzi smażących się - jeden boczek, drugi boczek, brzuszek, plecki - w głębokich jamach, obstawionych z trzech stron parawanami. Mniejsza o dorosłych, umieją czytać i z pewnością nieobce są im nawoływania lekarzy, żeby ostrożnie zażywać kąpieli słonecznych. Niepokoił mnie widok malutkich dzieci, często przypieczonych na czerwono, biegających zupełnie nago w południowym słońcu lub ledwo dyszących z gorąca za parawanami.

Kocham słońce i jestem zwolenniczką korzystania z jego dobrodziejstw, ale z umiarem. Dzieci szczególnie potrzebują światła słonecznego.

Słońce wpływa uspokajająco na system nerwowy. A więc opalone dziecko to grzeczne dziecko.

Pod wpływem światła słonecznego 10-20 razy szybciej usuwane są z organizmu toksyny. Obecność brązowego barwnika (melaniny) w skórze powoduje zwiększenie odporności na infekcje bakteryjne. Melanina jest także naturalnym antyutleniaczem, tzn. neutralizatorem wolnych rodników (o tym niżej). Czyli opalone dziecko to zdrowe dziecko.

Promieniowanie słoneczne wzmacnia mięśnie, poprawia ich ukrwienie. Opalone dziecko to silne dziecko.

Promieniowanie ultrafioletowe stymuluje produkcję witaminy D3. Ten tzw. hormon słoneczny jest największym prezentem słońca dla ludzi. W letni bezchmurny dzień w ciele naszych pociech powstaje 50 razy więcej witaminy D3 aniżeli w ciągu dnia zimowego. Witamina D3 jest niezbędna, aby organizm mógł przyswajać wapń i inne budulcowe minerały z substancji pokarmowych. Bez niej nie rozwiną się prawidłowo kości dziecka.

Z drugiej strony dziecięca skóra jest delikatniejsza niż u dorosłego. Cieniutka jest zwłaszcza powierzchowna warstwa naskórka (rogowa). Skóra dziecka wytwarza mniej niż u dorosłego melaniny, która pełni funkcję parasolki słonecznej. Nieostrożne opalanie małego dziecka i spowodowanie u niego rumienia może doprowadzić do trwałego uszkodzenia rozwijającego się dopiero układu immunologicznego. Badania naukowe potwierdziły, że dwu-, trzykrotne oparzenie słoneczne w dzieciństwie czterokrotnie zwiększa ryzyko zachorowania na raka skóry. Promieniowanie ultrafioletowe sprzyja tworzeniu się wolnych rodników, a te mogą zaatakować komórki i spowodować niepowetowane szkody w organizmie dziecka. O wolnych rodnikach, a właściwie ich nadmiarze w przyrodzie mówi się i pisze bardzo dużo. Są to aktywne, niestabilne cząsteczki o niesparowanych elektronach. Usiłują połączyć się z innymi cząsteczkami, aby osiągnąć stan stabilny. Wchodzą w reakcję z różnymi elementami żywych komórek, uszkadzając przy tym błonę komórkową, a nawet materiał genetyczny w jądrze komórki. To może doprowadzić do zaburzeń w prawidłowym rozwoju młodego organizmu.

Gdzie leży zatem złoty środek? Jak postępować, żeby mieć dziecko brązowe bez szkody dla niego? Maleństwa, które nie ukończyło roku, nie opalamy w ogóle i nie smarujemy środkami ochronnymi. Niemowlętom wystarcza leżenie pod parasolem. Malutkim dzieciom nie pozwalamy przebywać na słońcu w godzinach południowych. Starsze ubieramy w koszulki z cienkiej, gęsto tkanej bawełny i kapelusze. Nawet kąpiel w morzu czy jeziorze może odbywać się w cienkiej koszulce.

Stosujemy preparaty słoneczne niezmywalne w wodzie typu sunblock - z filtrem powyżej 20.

Smarujemy dziecko preparatem ochronnym pół godziny przed wyjściem na słońce i potem kilka razy w ciągu dnia. Szczególnie skrupulatnie smarujemy kolana, plecy, grzbiety stóp i buzię. Dla ochrony ust stosujemy specjalną, dziecięcą szminkę z filtrem UV. Zakładajmy dzieciom okulary słoneczne z filtrem UV, chętnie je noszą.

Wieczorem dokładnie myjemy dziecko, zwłaszcza jeżeli kąpało się w słonej wodzie, i smarujemy delikatną emulsją nawilżającą skórę.

Stosujemy dietę bogatą w witaminy C i E, beta-karoten (prowitaminę A) oraz składniki mineralne: magnez, wapń, cynk, a zwłaszcza selen. Są one antyutleniaczami, tj. substancjami neutralizującymi wolne rodniki.

Jeśli nasze rodzinne wakacje spędzamy w krajach południowych, musimy zapewnić dziecku adaptację do zmienionych warunków klimatycznych i stopniowo przyzwyczajać do przebywania w słońcu. Stosujemy maksymę "mniej jest więcej".

Małgorzata Lorkowska